Naprawdę Go szukałem

Bohater poezji Zbigniewa Herberta wątpi niczym św. Tomasz Apostoł, ale to wątpienie okazuje się błogosławione. Bóg, widząc szczerość intencji, przychodzi z pomocą.

Zbigniew Herbert jako poeta chrześcijański? Takie postawienie sprawy budzi zakłopotanie w świecie literaturoznawców. Klasyk zafascynowany kulturą antyczną, moralista, ba, nawet poeta "narodowy” – to szufladki, do których twórczość urodzonego przed 90 laty autora "Struny światła” wrzucamy dość łatwo. Natomiast wątki religijne w poezji Herberta albo wręcz się pomija, albo przedstawia wyłącznie w kategoriach buntu, niezgody na "nieludzką doskonałość” Boskiego świata. Ale choć poeta raczej unika jednoznacznych deklaracji w tej sprawie, to trudno nie zauważyć w jego dziele licznych inspiracji tekstami biblijnymi, fascynacji postacią Chrystusa czy wreszcie wierszy będących modlitwami. Takie zagęszczenie tematyki związanej z chrześcijaństwem z pewnością jest owocem duchowych poszukiwań autora.

Którego dotknąć nie potrafię

O tym, że tak jest w istocie, przekonuje wiersz "Homilia”, zamieszczony w tomie "Rovigo” z 1992 r. Cały utwór w nieco ironiczny sposób opowiada o kaznodziei, dla którego wiara jest czymś prostym, oczywistym, niewymagającym głębszej refleksji. Tej postawie podmiot liryczny przeciwstawia swoje wątpliwości: proszę księdza - ja naprawdę Go szukałem i błądziłem w noc burzliwą pośród skał piłem piasek jadłem kamień i samotność tylko Krzyż płonący w górze trwał i czytałem Ojców Wschodu i Zachodu opis raju przesłodzony - zapis trwogi - i sądziłem że z kart książek Znak powstanie ale milczał - niepojęty Logos Poezja Zbigniewa Herberta w wielu miejscach opisuje dramat człowieka, który próbuje uwierzyć, ale porusza się w ciemności, targany wątpieniem. Z pewnością jest w tym jakiś rys autobiograficzny. Nie bez znaczenia wydaje się fakt, że pierwsze wiersze poeta publikuje w periodykach kojarzonych z katolicyzmem: "Dziś i Jutro” i - przede wszystkim - w "Tygodniku Powszechnym”.

Właśnie w piśmie Jerzego Turowicza ukazuje się w 1951 r. poruszająca wierszowana modlitwa "Usta proszą”: A może dojdę Ciebie szeptem bolesnym ruchem małych warg może wypiję Ciebie z ciszą nocnych ogrojców i czuwania może przywołam jasny promień aby otworzył twarde czoło - którego nie znam i nie umiem którego przeto trudno kochać - a może dojdę Ciebie szeptem którego dotknąć nie potrafię który wypełniasz mnie do dna W zakończeniu tego wiersza tkwi paradoks. Z jednej strony Bóg wypełnia człowieka "do dna” - jest zatem kimś dla niego najbliższym. Z drugiej - człowiek nie potrafi Go dotknąć. Jednak przyczyna tej niemożności leży tu wyraźnie po stronie człowieka. To jego "małe wargi” i "twarde czoło” stanowią ograniczenie w poznawaniu Stwórcy. Warto o tym pamiętać, analizując także nieco późniejsze, znane utwory Herberta, w których obraz Boga mocno się komplikuje. Takim wierszem jest np. "U wrót Doliny” z przerażającą wizją Sądu Ostatecznego, przypominającego selekcję do gazu. Pytanie jednak, czy to faktycznie jest tekst o Sądzie, czy może bardziej o ludzkich wyobrażeniach i lękach? Ciekawe uwagi zapisuje na marginesie tego wiersza ks. Jerzy Szymik: "Nasze okrucieństwo, ciasnotę serca i fobie rzutujemy na obraz Boga i nabierają one w Nim, fałszywym Bogu, tworzonym na nasz obraz i podobieństwo, monstrualnych rozmiarów ”.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg