Chciałem widza zaskoczyć

Z Peterem Mackenzie, reżyserem filmu „Doonby. Każdy jest kimś”, o filmie i tym, dlaczego jego dzieło nie podoba się feministkom

Edward Kabiesz: W ostatnich latach w USA nakręcono sporo filmów o przesłaniu pro life? Kiedy zainteresował się Pan tym tematem?

Peter Mackenzie: To dawna historia, można powiedzieć, że prace nad scenariuszem rozpocząłem 20 lat temu. Zainteresował mnie problem manipulacji, czyli jak w dyskusjach dotyczących tematów pro life wmawia się ludziom różne bzdury, by osiągnąć określony efekt. W przekazach telewizyjnych i mass mediach akcentowano sprawę ofiar gwałtów, kazirodztwa, niebezpieczeństw grożących kobietom. Wówczas zrodził się pomysł napisania scenariusza filmu o życiu, za życiem. Na początku nie był to dobry scenariusz, ale przez lata nad nim popracowałem.

Film ma wyraziste przesłanie pro life, ale zrezygnował Pan w nim z wątków religijnych.

Chciałem, by trafił do każdego widza, nie tylko widza interesującego się filmami o charakterze religijnym. To film, który podejmuje wzbudzający emocje temat, zrealizowany w stylu produkcji mainstreamowych. Moim zamiarem było, by wyrwał widza z wygodnictwa i skłonił go do refleksji nad problemami związanymi z aborcją.

Dostępna jest część treści. Chcesz więcej? Odśwież stronę i czytaj nawet 10 tekstów za darmo.
Szczegóły znajdziesz TUTAJ.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg