Odważna i świetnie zorganizowana, przyniosła przyszłemu Marszałkowi dużą sławę nie tylko na terenach dawnej Rzeczypospolitej; został wówczas otoczony nimbem bohatera.
Terror carski spowodował konieczność utworzenia przez PPS starannie zorganizowanej (podzielonej na tzw. dziesiątki) struktury bojowej o nazwie Organizacja Bojowo-Spiskowa PPS (walczyło w niej aż 1345 bojowników), przekształconej później w Organizację Bojową. Strukturami tymi faktycznie kierował Józef Piłsudski. Liczba bojowców wzrosła niebawem do dwóch tysięcy. Chronili oni demonstracje robotnicze, dokonywali odwetowych zamachów na carskich dygnitarzy i sadystycznych żandarmów, zbrojnie uwalniali więźniów, dokonywali ataków na kasy carskich urzędów i na pociągi przewożą ce gotówkę, w celu zdobywania funduszy na działalność PPS.
Piłsudski chciał przekształcić ruch rewolucyjny w powstanie antyrosyjskie, jednak okazało się to niemożliwe. W listopadzie 1906 r. doszło do rozłamu w PPS. Piłsudski stanął na czele PPS – Frakcji Rewolucyjnej, do której przeszła większość członków Organizacji Bojowej i która mocno akcentowała w swoim programie walkę o niepodległość Polski. Aby zdobyć pieniądze na działalność partii, trzeba było podjąć akcje ekspropriacyjne. Najgłośniejszą był napad na pociąg pod Bezdanami, w czasie którego zdobyto ponad 200 tys. rubli.
Aleksandra Szczerbińska, przyszła żona Józefa Piłsudskiego, wspominała: „Piłsudski postanowił dokonać napadu na pociąg na stacji Bezdany, 26 września 1908 r. Wiedziano, że w wagonie pocztowym ma być większa suma pieniędzy. Był to najbardziej ambitny i najśmielszy tego rodzaju atak Bojówki. Wzięło w nim udział szesnastu mężczyzn i cztery kobiety, między którymi znajdowałam się i ja. Bezdany są małą stacją kolejową, niedaleko Wilna, na której w owych czasach zatrzymywał się pociąg wiozący, w oznaczone dni, pieniądze do Petersburga, jeden z członków Frakcji Rewolucyjnej dzięki swoim kontaktom dostarczył nam potrzebnych wiadomości. Mieliśmy dużo czasu na poczynienie odpowiednich przygotowań. […] Dokładnie poznałam wszystkie ścieżki w lesie, prowadzące z Wilna do Bezdan. Prawie wszystkich bojowców oprowadzałam po nich. W lipcu przeniosłam się […] do domu we wsi Jedlinka, położonej o kilkadziesiąt wiorst od Bezdan. Sprawdzałam w terenie, czy wszystkie drogi w rejonie Bezdan są na mapie i sprawdzałam, czy drogi oznaczone na mapie sztabowej są prawidłowo oznaczone od Jedlinki w stronę Bezdan. Okazało się, że mapy strategiczne rosyjskie były niedokładne. Poprawiłam, gdzie mogłam. Mapa ta miała służyć Piłsudskiemu i Momentowiczowi przy wycofaniu się na Jedlinkę. […]
Wieczorem 26 września sześciu ludzi z [Walerym] Sławkiem na czele wsiadło do pociągu idącego przez Bezdany. Mieli oni zająć się eskortą wagonu pocztowego, podczas gdy reszta zamachowców dotarła do Bezdan w pojedynkę lub parami, czekając na pociąg. Jeden z nich, Franciszek Gibalski, zabawiał się flirtem z jakąś Żydóweczką, drugi chrapał na ławie, udając pijanego. Piłsudski i Prystor przygotowali petardy. Jerzy Sawicki czekał z bryczką obok stacji. Ja i Prystorowa czekałyśmy na nich w dwóch oddzielnych chatach, wynajętych na letnisko. Prystorowa w Borkach, ja w Jedlince. Gdy tylko pociąg wtoczył się na stację, atakujący otoczyli go ze wszystkich stron. Nastąpiła krótka wymiana strzałów, jeden żołnierz został zabity, pięciu było rannych. Moment zaskoczenia wykorzystany został w stu procentach.
Sławek ze swymi ludźmi rozbroił eskortę w mgnieniu oka. Pasażerów i urzędników kolejowych pilnowano pod rewolwerami, przecięto druty telefoniczne i zablokowano sygnały. Piłsudski, Arciszewski i Prystor weszli do wagonu pocztowego, rozbili dynamitem żelazne skrzynie i załadowali pieniądze w worki. W oddali dał się słyszeć odgłos drugiego pociągu. Czasu już wiele nie było. Skoczyli na bryczkę i cwałem ruszyli w las. Tam rozdzielili się. Arciszewski i Prystor poszli do Borek. Piłsudski i Momentowicz z najcięższymi walizami po długiej i niebezpiecznej jeździe dotarli do chaty w Jedlince, gdzie czekałam na nich”.
Akcja pod Bezdanami, odważna i świetnie zorganizowana, przyniosła przyszłemu Marszałkowi dużą sławę nie tylko na terenach dawnej Rzeczypospolitej; został wówczas otoczony nimbem bohatera.
*
Powyższy tekst pochodzi z książki "Dyktator czy wybawca. Przyczyny i kulisy przewrotu majowego 1926". Autor: Wojciech Polak. Wydawnictwo BIAŁY KRUK

Niezwykły język – zakorzeniony w klasyce, a zarazem wciąż żywy.
Klasyczny, kostiumowy melodramat. Usytuowany gdzieś pomiędzy tym, co historyczne, a romantyczne.
Z okazji Światowego Dnia Książki w wielu miastach zaplanowano różne wydarzenia.
Otwarciu czytelni towarzyszy wystawa zabytkowych Biblii ze zbiorów specjalnych biblioteki.