Hejterzy atakują

Czy da się jeszcze czytać komentarze pod tekstami na internetowych portalach bez narażania się na obcowanie z chamstwem i wyzwiskami? Kto stoi za tą „twórczością”, od której często włos jeży się na głowie? A może na tyle przywykliśmy do hejtu, że przestał nas już drażnić?

Doniesienia o „zatrudnieniu hejterów” przez partię rządzącą i brak przekonującego wyjaśnienia tej sprawy zdają się potwierdzać to ostatnie przypuszczenie. Hejt stał się częścią naszej codzienności, „bezinteresownym” uprzykrzaniem życia bliźnim albo – przeciwnie – używanym z wyrachowaniem środkiem do osiągnięcia celu. Przyzwolenie na agresywne zachowania w sieci sprawia, że niemal całkiem zapomnieliśmy o etymologii słowa „hejt”. Bo przecież angielskie „hate” to po prostu nienawiść.
 

Kultura obrażania

Hejtowanie można by więc nazwać „mową nienawiści”, jednak to akurat pojęcie zostało zawłaszczone przez piewców politycznej poprawności. Dochodzi więc do paradoksalnych sytuacji: artykuły umieszczane na portalach piętnują przejawy rzekomej dyskryminacji wobec kontrowersyjnych zachowań, jednak redakcje tych samych portali dziwnie przymykają oko, gdy na zwykłego Kowalskiego wylewa się z ekranu morze bluzgów.

Czym właściwie jest hejterstwo? Czy jest nim już na przykład ciągła potrzeba znajdowania cudzych błędów i udowadniania innym, że są głupi? – Hejterstwo to nie tylko uciążliwe krytykanctwo, bo sama krytyka, nawet dosadna, jeszcze hejtem nie jest – twierdzi dr Krzysztof Krejtz, psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS oraz OPI-PIB, który prowadził badania nad „internetową kulturą obrażania”. – Chodzi tu raczej o przekraczanie norm wypowiedzi publicznej związane z agresją. Hejt powoduje, że wytwarzają się nowe normy społeczne i agresja przestaje nas bulwersować. Wielokrotnie obserwowałem, jak jeden napastliwy wpis kierował merytoryczną wcześniej dyskusję na zupełnie inne tory. Napędzało się koło agresji: nagle mnóstwo ludzi zaczęło odpowiadać w równie obelżywy sposób osobie, która dokonała wpisu. Następowała wymiana obelg i dyskusja przestawała już dotyczyć tematu wyjściowego. Dlatego powinniśmy rozpatrywać zjawisko hejtu w kategoriach procesu grupowego, a nie indywidualnych cech osób, które przekraczają granice kultury wypowiedzi w internecie,


Jakie tematy najczęściej przyciągają hejterów? Z raportu pod redakcją dr. Krejtza wynika, że internetowe wypowiedzi o negatywnym zabarwieniu emocjonalnym dotyczą najczęściej tematów związanych ze światopoglądem (29,1 proc.), traumą społeczną (np. katastrofa smoleńska, śmierć papieża – 25,9 proc.) i polityką (25,1 proc.).

Hejter jest  w każdym z nas

– Poziom agresji wzrasta przy wszelkich sporach światopoglądowych, bo one z definicji dzielą ludzi na różne grupy i obozy – mówi dr Krejtz. – Podobnie jest z polityką. Ale równie gorąco bywa podczas dyskusji dotyczących na przykład seriali telewizyjnych. W zasadzie każdy temat może być okazją do obrażania innych. W internecie jesteśmy anonimowi, więc łatwiej pozwolić sobie na ekstremalne zachowania. Niestety, hejter drzemie w każdym z nas i nawet stając w obronie kogoś zaatakowanego, możemy tego hejtera w sobie obudzić.

Jak zatem bronić się przed hejtem? – Podstawą jest pilnowanie pewnych norm zachowania tam, gdzie mamy na to wpływ, na przykład na własnym blogu czy stronie internetowej – uważa psycholog. – Tak jak we własnym domu każdy ma prawo wprowadzić własne zasady i wymagać ich przestrzegania, tak samo możemy wyprosić z przestrzeni wirtualnej kogoś, kto łamie obowiązujące ustalenia. Mogą pojawić się głosy, że to cenzura, ograniczenie wolności dyskusji itd., ale wolność też ma swoje granice – kończy się tam, gdzie zaczyna się krzywda drugiej osoby.

Problem jednak w tym, że gospodarze forów wymiany myśli niekoniecznie reagują, gdy krzywdzące wpisy się pojawiają. – Być może każdorazowe reagowanie jest zbyt kosztowne, zwłaszcza na dużych portalach, gdzie nowych wpisów przybywa w ogromnym tempie. Ale hejtowanie może też być specjalnie dopuszczane czy wręcz wspierane przez właścicieli portali, bo budzi emocje, a tym samym przyciąga czytelników. W związku z tym często nawet podsyca się atmosferę – komentuje dr Krzysztof Krejtz. – Istnieją też zawodowi hejterzy. Zjawisko hejtu bywa wykorzystywane przez różne firmy i organizacje do budowania własnego PR-u przez niszczenie wizerunku konkurencji. To samo dzieje się w polityce. W makiawelicznym rozumowaniu jest to nawet postrzegane jako pozytywne, bo przynoszące wymierną korzyść, działanie.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg