Filmowe Perły Zamościa

Organizowane od trzech lat w gnieździe rodu Zamojskich „Spotkania z historią” to znakomita okazja do poznania dorobku jedynego polskiego telewizyjnego kanału historycznego.

O tym, że widzowie czy czytelnicy interesują się tematyką historyczną, nie trzeba nikogo przekonywać. W ostatnich latach nastąpił prawdziwy wysyp miesięczników popularyzujących historię, pojawiło się też na telewizyjnym rynku kilka stacji poświęconych wyłącznie tej tematyce. Są to jednak przede wszystkim kanały zagraniczne, nadające w języku polskim, chociaż od czasu do czasu emitują filmy dokumentalne dotyczące historii Polski, realizowane przez polskich twórców. Ale to margines ich produkcji. TVP Historia jest jedyną polską stacją emitującą programy o tematyce historycznej. Zarówno z zakresu historii Polski, jak i historii powszechnej. O tym, jak trudno znaleźć obecnie w ramówce głównych stacji publicznej telewizji bardziej ambitny program, można się przekonać, usiłując polecić czytelnikom w naszym dodatku telewizyjnym pozycję przeznaczoną dla bardziej wymagającego widza.

Oczywiście zdarzają się, ale rzadko i najczęściej poza tzw. prime timem. Dominują seriale, głupawe programy rozrywkowe i kabaretowe od siedmiu boleści. Kanały tematyczne, w tym TVP Historia, stały się dla telewizji swego rodzaju alibi, którym usprawiedliwia swoją misję. Tam też znalazł azyl polski dokument historyczny. Zamojski Festiwal Filmowy to nie tylko konkursowe pokazy filmów dokumentalnych i spotkania z ich twórcami, odbywające się w Centrum Kultury Filmowej „Stylowy”. To także plenerowe projekcje na Rynku Wielkim, wieczór karaoke z piosenką historyczną, warsztaty historyczne, wystawy muzealne i fotograficzne, kiermasz książek i rekonstrukcje historyczne.

Festiwal, również dzięki władzom Zamościa, jednego z organizatorów imprezy, z roku na rok staje się ważnym elementem oferty kulturalnej, jaką miasto stara się przyciągać turystów nie tylko z Polski. W tym roku komisja selekcyjna chyba przesadziła, wybierając do konkursu ponad 40 filmów i reportaży. Selekcja powinna być znacznie ostrzejsza. Taka ilość pokazów uniemożliwiła widzom obejrzenie wszystkich kandydujących do nagrody nakręconych w dwóch ubiegłych latach filmów.

Podobnie jak w ubiegłym roku przekonaliśmy się, że pod względem tematycznym produkcja TVP Historia jest zróżnicowana. Oglądaliśmy m.in. dokumenty zarówno z odległej przeszłości, jak i z czasów drugiej wojny światowej, czy nawet pierwszej, którą starsi z nas jeszcze pamiętają. Najciekawsze dotyczyły okresu II wojny światowej, co znalazło odbicie w werdykcie jury. Statuetkę Zamość – Perła Renesansu w kategorii najlepszy film dokumentalny otrzymał obraz „Jeżeli zapomnimy o nich…” w reżyserii Adama Sikorskiego, w kategorii najlepszy reportaż – „Kasanci z Jaty” Marii Wiśnickiej, a publiczność za najlepszy dokument uznała „Sieroty Wołynia – córki Zamościa”, zrealizowany przez Macieja Wojciechowskiego. Wszystkie dotyczą wydarzeń rozgrywających się w czasie II wojny. Charakterystyczne, że uwagę twórców przyciągały też wydarzenia związane z rzezią wołyńską.

Przyjaciele i wrogowie

Werdykt jury w przypadku filmu Adama Sikorskiego wydaje się jak najbardziej uzasadniony. „Jeżeli zapomnimy o nich…” opowiada o jednym z najbardziej brutalnych epizodów dokonanej przez UPA rzezi na Wołyniu, gdzie w końcu sierpnia w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej zamordowano ponad tysiąc Polaków. Ginęli wszyscy, mężczyźni, kobiety i dzieci. Mordercami były nie tylko bandy UPA, ale także mieszkańcy wiosek. Sikorski dotarł do ostatnich żyjących świadków tych wydarzeń. Dzięki nim odnaleziono doły śmierci, w których zasypywano zamordowanych. Po ekshumacji złożono je w mogile z krzyżem. Film Sikorskiego należał do najbardziej wstrząsających i działających na emocje dokumentów festiwalu. Nic dziwnego. Suche, nawet najlepsze opracowania naukowe pisane przez historyków nie oddadzą klimatu i okoliczności rozgrywających się w przeszłości wydarzeń tak, jak relacje ich bezpośrednich uczestników, w tym wypadku ofiar, które cudem ocalały.

Film tym ważniejszy, że – jak powiedział reżyser – przez 70 lat od rzezi na Wołyniu nie można było przywrócić tożsamości ofiarom tej zbrodni. Zresztą i dzisiaj pojawiają się wątpliwości, czy nadal „trzeba te rany rozdrapywać”. Do rzezi na Wołyniu nawiązuje także film Wandy Kości „Mój przyjaciel wróg”, tyle że podejmuje inny związany z nią wątek. Opowiada o spotkaniu grupy potomków ofiar rzezi i tych, którzy ją przeżyli, z obecnymi mieszkańcami swoich rodzinnych okolic. Spotkanie odbyło się z okazji uroczystych obchodów rocznicy, w której wzięli udział zarówno Polacy, jak i Ukraińcy.

To film o pojednaniu, czy raczej jego próbie. Bohaterami snutych przez obecnych i byłych mieszkańców wspomnień są ludzie, którzy w czasie wołyńskiego horroru pomagali swoim polskim sąsiadom. Byli Ukraińcami, a za ukrywanie Polaków groziła im śmierć. Z rąk swoich rodaków za udzielenie pomocy zginęło kilkuset Ukraińców. W pamięci widzów pozostanie zapewne symboliczna scena, kiedy polskie i ukraińskie dzieci wspólnie sprzątają groby ofiar. Do tragedii wołyńskiej nawiązał również Maciej Wojciechowski w reportażu „Sieroty Wołynia – córki Zamościa”, opowiadając historię trzech osieroconych dziewczynek pochodzących z Wołynia. Ich rodziny zginęły w czasie rzezi, a dziewczynki zostały przyjęte do sierocińca w Zamościu. W tym mieście mieszkają do dzisiaj.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama