Roe vs Hollywood

Siostrzenica Martina Luthera Kinga czy producentka filmów o Bridget Jones? W Hollywood powstaje jednocześnie kilka obrazów opowiadających o sprawie sądowej, której efektem była śmierć 50 mln poczętych dzieci.

Sprawa Roe vs Wade była jednym z najsłynniejszych procesów w dziejach amerykańskiego sądownictwa. Była też ogromną mistyfikacją. W 1973 r. prawniczka występująca w imieniu rzekomo zgwałconej młodej kobiety wywalczyła w sądzie w Teksasie zgodę na przeprowadzenie aborcji. W efekcie tego zabijanie poczętych dzieci stało się legalne w całym kraju. W rzeczywistości gwałtu nie było, dziecko przyszło na świat, a powódka przyznała po latach, że prawniczki ją wykorzystały.

Grupę, która podjęła się nakręcenia filmu na ten temat, stanowią antyaborcyjni działacze, w tym Alveda King, będąca siostrzenicą Martina Luthera Kinga, oraz producenci filmowi Nick Loeb i Nick Byassee. Na ekranie ma się pojawić Jon Voight. Aktor znany z filmów „Uciekający pociąg”, „Nocny kowboj”, „Pearl Harbor” czy „Jan Paweł II” wcieli się w rolę sędziego wydającego wyrok.

Spoiler

Autorzy antyaborcyjnego filmu będą mieli silną konkurencję. Opowieść o triumfie zwolenników aborcji zamierzają z kolei przenieść na duży ekran Alison Owen i Debra Hayward z wytwórni Monumental Pictures. Bohaterką ich opowieści ma być Sarah Weddington, prawniczka prowadząca sprawę z 1973 r. Weddington, która przed tym słynnym procesem sama pozbyła się nienarodzonego dziecka, żyje i do dziś wspiera ruchy proaborcyjne.

Alveda King i jej współpracownicy zdradzili zarys fabuły, która ma pokazywać działania lobby aborcyjnego w USA. Na ekranie pojawi się Margaret Sanger, założycielka największej organizacji aborcyjnej świata – Planned Parenthood. Sceną otwierającą film ma być przemówienie Sanger na zlocie członków Ku Klux Klanu. Takie konspiracyjne spotkanie rzeczywiście miało miejsce, o czym proaborcyjna działaczka pisała w swoich pamiętnikach. Sanger traktowała aborcję jako sposób na zmniejszenie liczby czarnych Amerykanów. W filmie przemówienie twórczyni Planned Parenthood będzie poświęcone właśnie temu.

Autorzy chcą też pokazać współpracę Sanger ze słynnym aborcjonistą Bernardem Nathansonem, a także z Betty Friedan, autorką feministycznych manifestów, która przekonywała amerykańskie kobiety, że żyją w „wygodnym obozie koncentracyjnym”.

„Bernard i Betty razem z ludźmi z Planned Parenthood poszukują dziewczyny w ciąży, którą mogliby wykorzystać do pozwania rządu o prawo do przeprowadzenia aborcji – piszą autorzy filmu. – Nasi bohaterowie znajdują idealnego pionka: zepsutą dziewczynę, absolwentkę 10 klas imieniem Norma McCorvey. Dziś jest ona znana jako »Jane Roe«. Przekonują Normę, że może mieć aborcję, jeśli wystąpi do sądu, choć wiedzą, że wyrok nie zapadnie w tak szybkim czasie. Bohaterowie odnoszą sukces i obserwują, jak Norma pozywa Henry’ego Wade’a, prokuratora hrabstwa Dallas. Rozpoczyna się proces Roe vs Wade”.

Twórcy filmu zamierzają pokazać manipulacje, jakich dopuścili się lobbyści aborcyjni, aby wpłynąć na sąd i opinię publiczną – upowszechnianie zmyślonych statystyk i przekonywanie hollywoodzkich artystów, by ci kręcili filmy i programy telewizyjne popularyzujące aborcję. Opowieść będzie miała też pozytywną bohaterkę – Mildred Jefferson. Urodzona w 1926 r. Teksanka przeszła do historii jako pierwsza czarna kobieta, która ukończyła studia medyczne na Harvardzie. Jefferson nie miała wątpliwości, że została lekarzem po to, by ratować ludzkie życie, więc na początku lat 70. zaangażowała się w działalność pro life, zakładając w tym celu National Right to Life Committee (NRLC). Będąc córką pastora metodystów, nawiązała współpracę z katolikami. Organizowała pikiety, zbierała podpisy, informowała policję o zakładach przeprowadzających nielegalne aborcje. Producenci podkreślają, że Jefferson była świadoma, iż ratuje nie tylko poczęte dzieci, ale i własną rasę. Nie miała jednak szans w starciu z dysponującymi ogromnymi środkami zwolennikami zabijania nienarodzonych. Na ekranie zobaczymy, że pomimo jej starań zakaz aborcji uchylono.

Nowa historia

Pełna obsada filmu nie jest jeszcze znana. Wiadomo jedynie, że oprócz Jona Voighta na ekranie pojawi się sama Alveda King, która zagra matkę Mildred Jefferson. Aby zebrać fundusze, producenci urządzili zbiórkę w internecie. W ciągu pierwszych kilku dni przekazano im ponad 60 tys. dolarów. Celem jest zebranie 2 milionów. W porównaniu z hollywoodzkimi superprodukcjami to śmieszna kwota, ale właśnie tyle wystarczyło wytwórni Pure Flix, by nakręcić film „Bóg nie umarł” (który zresztą okazał się wielkim sukcesem komercyjnym – zarobił ponad 60 mln dol.).

Autorzy raczej nie mają co liczyć na udział wielkich kalifornijskich producentów. Choć dopiero zaczęli prace, już teraz natrafiają na trudności. Jak poinformował Nick Loeb, Facebook zablokował profil, za pomocą którego zbierano fundusze. Użytkownicy serwisu nie mogą też udostępniać za jego pośrednictwem strony WWW umożliwiającej przesyłanie pieniędzy na potrzeby produkcji. – Hollywood chce, żebyście znali tylko jedną wersję tej historii – tłumaczył Loeb portalowi Breitbart.com. – W tej chwili w produkcji są 3 filmy wspierające aborcję. Ale nie powinniście być zaskoczeni. Hollywood zawsze starał się wpłynąć na Amerykanów, żeby akceptowali aborcję, nawet jeśli w tym celu musiał pisać historię na nowo.

Kto się nadaje na bohatera

Jednym z proaborcyjnych filmów, o których wspomniał Nick Loeb, ma być produkcja Monumental Pictures. Alison Owen i Debra Hayward jasno deklarują, że ich dzieło ma być głosem na rzecz aborcji. – To temat bliski naszym sercom i niezwykle ważny. Prawa reprodukcyjne kobiet są dziś kwestionowane jak kiedyś, dlatego każdy powinien znać tę historię – mówiła Owen portalowi ­Deadline.com.

Alison Owen ma w dorobku takie obrazy jak „Sufrażystka” z 2015 r. Brała też udział w produkcji „Tulipanowej gorączki” z 2017 r., będącej dziełem The Weinstein Company, i współtworzyła filmy o Bridget Jones. Razem z Debrą Hayward wyprodukowała m.in. serial „Rozpustnice”. Do napisania scenariusza filmu o procesie Roe vs Wade zaangażowały Jennifer Majkę, laureatkę nagrody BAFTA. Producentki z Monumental Pictures nie zdradzają tak wielu szczegółów fabuły jak Alveda King. Wiadomo, że główną bohaterką będzie Sarah Weddington, ukazana jako samotna bojowniczka, która pokonała opresywny system. Prawniczka do dziś z dumą wspomina swój sądowy sukces. – To jak młodzieńcza miłość – stwierdziła w wywiadzie dla „Guardiana”. Zagadką pozostaje to, w jaki sposób pokażą Normę McCorvey, która zupełnie nie nadaje się na bohaterkę feministek.

McCorvey wychowała się w patologicznej rodzinie i nigdy nie zdobyła wykształcenia. Uciekała z domu, miała depresję i próbowała używek. Jako 16-latka wyszła za mąż. Szybko się rozwiodła. Nie chciała zajmować się dziećmi, które miała z różnymi mężczyznami. Gdy mając 24 lata, spotkała Sarah Weddington, Norma była w trzeciej ciąży. Twierdziła, że to efekt gwałtu, i dopiero po latach przyznała się do kłamstwa. Nigdy nie pojawiła się w sądzie – prawniczki uzyskały od niej pełnomocnictwa i prowadziły sprawę po swojemu. W wyniku zmiany przepisów, którą wywalczyły, od 1973 r. w USA przeprowadzono ok. 50 mln legalnych aborcji. Natomiast McCorvey urodziła dziecko i natychmiast oddała je do ­adopcji. Córka Normy żyje, ale dopiero jako dojrzała kobieta dowiedziała się, kim była jej biologiczna matka. „Jane Roe” pracowała później w zakładzie aborcyjnym i chodziła na marsze na rzecz zabijania nienarodzonych dzieci. Jednak w latach 90. niespodziewanie przyjęła chrzest w Kościele baptystów i stała się obrończynią życia. Wkrótce potem nawróciła się na katolicyzm. W 2005 r. bezskutecznie usiłowała wywalczyć w sądzie cofnięcie wyroku sprzed półwiecza. W lutym 2017 r. zmarła. Jej prawdziwy życiorys z pewnością jest doskonałym materiałem na film. Jest jednak mało prawdopodobne, by zainteresowali się nim wielcy producenci z Fabryki Snów.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.