Figurka z Aparecidy

„Marias”, pełnometrażowy dokument Joany Mariani, przedstawia formy pobożności maryjnej w Ameryce Łacińskiej.

Ten film z pewnością zaskoczy wielu widzów w Europie i w naszym kraju, gdzie Maryja, matka Jezusa, cieszy się szczególną czcią. Jednak Polska nie jest jakimś wyjątkiem. Boża Rodzicielka czczona jest w wielu krajach, chociaż kult przybiera tam różne formy. „Jej wyjątkowe »pielgrzymowanie wiary« wciąż staje się punktem odniesienia dla Kościoła, dla osób i wspólnot, dla ludów i narodów, poniekąd dla całej ludzkości. Trudno ogarnąć i zmierzyć jej zasięg” – napisał Jan Paweł II w wydanej w 1987 roku encyklice „Redemptoris Mater”. Podkreślił także, że jest Ona pierwszą, która uwierzyła i od początku szła za swoim Synem, ufając Jego słowom i wielkiej mocy. Jest także postrzegana jako troskliwa Matka i cieszy się czcią wśród wielu różnych narodów.

Dlaczego jest ważna?

Nie wiem, czy reżyserka filmu „Marias” jest katoliczką i czy jej osobiście Maryja jest bliska, ale z pewnością do pracy nad filmem, do którego materiały zbierała przez 6 lat, podeszła z powagą. – To wszystko rozpoczęło się, kiedy moja przyjaciółka powiedziała mi, że Maryja jest patronką 24 państw Ameryki Łacińskiej. Chciałam zrozumieć, dlaczego postać Matki Jezusa jest tak ważna dla ludzi tych krajów – powiedziała w jednym z wywiadów reżyserka, mieszkanka Rio de Janeiro. Dodała, że w czasie zdjęć zrozumiała, że to kobiety stanowią centrum, wokół którego koncentruje się cała rodzina.

W tym kontekście dokument, który początkowo miał opowiadać tylko o wierze, oddaniu i różnych formach kultu Matki Boskiej, stał się też opowieścią o znaczeniu i sile kobiet w społecznościach tych krajów. Ze względów produkcyjnych w filmie znalazły się ostatecznie materiały zrealizowane w pięciu państwach. Maryja jest dla ich obywateli symbolem ponadnarodowej jedności, jednak Jej postać w każdym z nich ma charakterystyczne, indywidualne cechy związane z danym regionem. Na obraz ten składają się także wspólne dla wszystkich wartości – macierzyństwo, poświęcenie, miłość, sprawiedliwość i ciepło płynące od Matki Bożej.

W pierwszych sekwencjach filmu obserwujemy masową produkcję figurek Matki Boskiej i koszulek z Jej wizerunkiem, które później trafiają do rozsianych po całym kraju sanktuariów, kapliczek i domów. – Matka jest gotowa spełnić każdą prośbę swego dziecka. W Ameryce Łacińskiej kobieta odgrywa najważniejszą rolę w rodzinie. A Maryja Dziewica jest symbolem takiej matki. Była pierwszą na świecie feministką. To niezwykłe. Mając 15 czy 16 lat, odkryła, że choć samotna, jest w ciąży. W tamtym społeczeństwie groziło za to ukamienowanie. Potrzeba było odwagi – słyszymy zza kadru wypowiedzi rozmówczyń autorki filmu.

Pojęłam, że wiara jest czysta

Czasem te wyznania wydają się naiwne, nie są też zgodne z tym, czego dowiadujemy się z Nowego Testamentu czy z traktatów teologicznych. Są jednak szczere i dobrze reprezentują sposób, w jaki odbierają Maryję mieszkańcy tych krajów. – Jest obecna w wielu miejscach, więc ludzie myślą, że jest wiele Maryj, ale Ona jest tylko jedna. Ma wielką moc i energię. To wspomożycielka wiernych i przyczyna naszej radości… Stanowi siłę sprawczą. Każdy wizerunek Maryi Dziewicy ma cechy ważne dla danego narodu, by lepiej trafić do ludzkich serc. Jest matką, a matki mówią wszystkimi językami. Jak Bóg.

Pierwsze imię wszystkich rozmówczyń reżyserki to właśnie Maria. Maria Helena, bohaterka najdłuższej części filmu, podobnie jak reżyserka, jest Brazylijką. W opowieści są dwie Marie Heleny. Stara i nowa. Stara uczyła się w szkole u sióstr. – Uczyłam się przedmiotów ścisłych… Na religii mówiono nam o Adamie i Ewie. Dowiadywaliśmy się także o epoce kamiennej. Pytałam, czy Adam i Ewa żyli przed epoką kamienną czy po niej. Z powodu tego prostego pytania chcieli mnie zabić – wspomina. Po ukończeniu szkoły przez wiele lat buntowała się, ale wierzyła w Boga, chociaż miała wątpliwości. – A życie mijało. Próbowałam znaleźć odpowiedź na trzy pytania, które frapują każdego. Kim jesteśmy? Skąd się wzięliśmy? I dokąd zmierzamy? – opowiada.

Przełom w jej życiu związany jest z figurką Maryi z sanktuarium Matki Bożej w Aparecidzie, jednym z najchętniej odwiedzanych miejsc kultu maryjnego na świecie. Maryja jest czczona w tym miejscu od XVIII w. Znajduje się tu poświęcona Jej bazylika, druga co do wielkości spośród bazylik na świecie. Kiedy Maria Helena dowiedziała się z telewizji, że ktoś zniszczył jedną z terakotowych figurek Maryi, która rozpadła się na 200 części, postanowiła, że ją naprawi. Kobieta pracowała w muzeum, restaurowała dzieła sztuki, w tym m.in. obrazy Renoira, Moneta i Rafaela. Dowiedziała się, że księża chcieli zmielić pozostałe skorupy i zrobić figurkę od nowa. Ostatecznie trafiła ona do jej muzeum. Maria Helena próbowała ją zrekonstruować. Zanim skończyła pracę, w jej życiu zaszły poważne zmiany. Na gorsze. Jednak dzisiaj nie ma wątpliwości, że to, co wydarzyło się później, zawdzięcza Matce Boskiej. – Nic nie dało mi takiej satysfakcji jak naprawa figurki Matki Boskiej… Wcześniej uważałam, że opowieści o Aparecidzie to tylko reklama katolicyzmu. Po tym doświadczeniu pozbyłam się wszelkich uprzedzeń. Pojęłam, że wiara jest czysta…Albo się wierzy, albo nie – twierdzi w filmie.

Mamy afrykańskie rytuały

Zdjęcia do następnej części filmu realizowano na Kubie. Dokumentalistka rozmawiała z małżonkami, którzy wzięli ślub w pierwszych latach rewolucji. Drugie imię męża to właśnie Maria. – Mój dziadek od strony ojca nazywał się Jose Maria. Na Kubie to imię niezwykłe. Czasem mawiam, że musiałem się z nim pogodzić. Trochę to trwało, bo na Kubie dominuje seksizm. Podwójne imiona zawierające człon żeński są rzadkie i niemile widziane – mówi Jose Maria Vitier, znany kubański kompozytor.

– Pierwsze słowa, które powiedział mi mąż, brzmiały: jestem katolikiem. Powiedział mi to tajemniczym głosem, jakby się bał, że zemdleję. Wtedy było niewielu młodych katolików. Były to pierwsze lata rewolucji. Mnie to nie przeszkadzało, ale wywoływało kontrowersje… Wtedy też, po całym dniu namysłu, staliśmy się oboje ateistami – dodaje żona. Zatwardziała ateistka w chwili rodzinnej tragedii zwróciła się do Matki Bożej Miłosierdzia. To, co się wydarzyło później, możemy zobaczyć w filmie. W każdym razie końcowym efektem było powstanie Mszy Kubańskiej skomponowanej przez José Marię Vitiera.

Zdaniem innej bohaterki filmu „Marias”, Matka Boża Miłosierdzia uosabia tożsamość Kubańczyków. – Jest cudowna, tak jak patronka Kuby. Jest Matką Boga i wszystkich Kubańczyków. Wszyscy bez względu na wyznanie adorują Matkę Boską Miłosierdzia. Mamy afrykańskie rytuały – tłumaczy kobieta. Ta wypowiedź sygnalizuje problem, z jakim zetkniemy się w kolejnych częściach filmu, realizowanych w Peru, Nikaragui i Meksyku. Problem synkretyzmu, który przewija się w kolejnych fragmentach dokumentu. Ale wcześniej spotkamy się z niezwykle oryginalną formą hołdu złożonego Maryi przez jeszcze jednego José Marię, tym razem artystę z Peru. Spotkamy również Marię, która, jeżeli można łagodnie powiedzieć, ma odmienne zdanie na temat Maryi.

Głos ten jest wyjątkiem, ale obraz sygnalizuje też problemy związane z niektórymi budzącymi wątpliwości przejawami kultu Maryi, a także świętych. Pisał o tym kard. Odilo Scherer, arcybiskup São Paulo, w artykule „Być chrześcijaninem”, zwracając uwagę na praktykowanie synkretyzmu religijnego. Podkreślał, że „zabobony obecne w życiu katolików stają się dużym wyzwaniem dla tutejszego Kościoła. Jego zadaniem jest tak prowadzić ewangelizację, by przemieniała ona zwyczaje pogańskie w wartości proponowane przez Chrystusa, któremu oddano ten kraj noszący u swych początków nazwę Ziemia Krzyża Świętego!”. W filmie, który pozwala nam lepiej zrozumieć religijność mieszkańców Ameryki Łacińskiej, znajdziemy również przykłady takich zagrożeń.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg