Nie tylko filmy

Może należałoby odświeżyć formułę festiwalu, zapraszając do konkursu filmy realizowane obecnie u naszych bliższych i dalszych sąsiadów.

Jubileuszowy, bo już X Festiwal Filmowy Niepokorni Niezłomni Wyklęci, podobnie jak wcześniejsze, wychodzi daleko poza kino. Czasami można odnieść wrażenie, że chociaż prezentowanych tu filmów jest sporo, nikną w cieniu innych festiwalowych wydarzeń. Tak jak na zakończenie imprezy, kiedy nagrody filmowe wręczono pod sam koniec ciągnącej się w nieskończoność festiwalowej gali.

Dzisiaj Festiwal NNW bardzo się rozrósł. To nie tylko pokazy konkursowe czy specjalne filmów opowiadających o polskiej drodze do wolności, ale również filmy, spotkania i debaty podejmujące podobne tematy dotyczące innych państw Europy Środkowo-Wschodniej. Tym ciekawsze, że brali w nich udział goście z wielu krajów.

Złoty opornik

Nagroda „Złoty opornik” za najlepszy dokument festiwalu trafiła w ręce Marii Dłużewskiej, autorki „Krótkiego popołudnia na Mazurach”. To właściwie filmowa ballada, której bohaterami są Jan Krzysztof Kelus – pieśniarz opozycji demokratycznej z czasów PRL, którego piosenki rozchodziły się w podziemnym obiegu na kasetach – i jego żona. Kelusowie bez patosu, barwnie i z humorem opowiadają nie tylko o wydarzeniach z przeszłości, ale także o dniu dzisiejszym. Zdjęcia do filmu powstały w ciągu jednego dnia na Mazurach, gdzie małżeństwo przeprowadziło się w latach 80. W filmie znalazły się także animacje, które ilustrują śpiewane przez Kelusa piosenki.

Na uwagę zasługują też inne filmy wyróżnione w konkursie głównym. Obraz Rafała Geremka „Rok 1966” opowiada o kulisach obchodów Milenium Chrztu Polski w 1966 r., kiedy władze komunistyczne w Polsce Ludowej postanowiły wykorzystać tę rocznicę do wzmocnienia swojej pozycji w kraju i rozpoczęły bezpardonowy atak na Kościół. Geremek przedstawił działania, jakimi rząd usiłował sparaliżować obchody jubileuszowe organizowane przez Kościół katolicki. Oba filmy można obejrzeć na vod.tvp.pl.

Z kolei bohaterka obrazu Krzysztofa Żurowskiego „Ada Krysia Willenberg. Skok do życia” miała 13 lat, kiedy wydostała się z getta warszawskiego. Przeżyła dzięki Helenie Majewskiej z Żegoty. Po powstaniu warszawskim wywieziona została na roboty do Niemiec, gdzie chronił ją granatowy policjant, który nawet chciał ją adoptować. Ada musiała ukrywać, że jest Żydówką, bo jej opiekun był antysemitą.

Jury nie zauważyło znakomitego dokumentu Sławomira Cioka „Na zawsze pilot Spitfire’a i Dywizjonu 303”. Na szczęście jurorów wyręczył Arkadiusz Gołębiewski, dyrektor Festiwalu, który przyznał filmowi własną nagrodę za „artystyczne przekładanie historii na język filmu”. Nagroda jak najbardziej zasłużona ze względu na temat, jak i formę realizacji. Reżyser filmu trafił na znakomitego rozmówcę. Był nim Alex Herbst, pilot dywizjonów 303 i 308. Herbst zmarł w ubiegłym roku w wieku 98 lat. Po zakończeniu II wojny nie powrócił do kraju, a w latach 60. osiadł na stałe w Stanach Zjednoczonych. Jest autorem wspomnień „Pod angielskim niebem” i „Podniebna kawaleria”, wydanych również w Polsce. Film ogląda się jednym tchem, a najbardziej zapada w pamięć jego opowieść związana z defiladą, która odbyła się w Londynie w 1946 roku. To opowieść o wojnie i życiu z bardzo osobistej perspektywy. To jeden z tych dokumentów, który żadnego widza nie pozostawi obojętnym.

Zbrodnie bez kary

Niezwykłą historię w dokumencie „Ryngraf” opowiedziała Dorota Kania. Reżyserka poszła tropem odnalezionego przez ekipę prof. Szwagrzyka w czasie prac poszukiwawczych w dołach śmierci zardzewiałego przedmiotu. Po oczyszczeniu okazało się, że jest to ryngraf, na którym znajdowały się wyryte dane skazanego przez komunistyczny sąd właściciela. Był nim Stanisław Olszewski, oskarżony przez władze o kolaborację z Niemcami. Olszewski rzeczywiście był pracownikiem niemieckiej policji kryminalnej, tyle że jednocześnie należał do AK i pomagał Polakom. To również opowieść o tym, jak działał ówczesny aparat komunistycznej sprawiedliwości. Dorota Kania miała szczęście, bo w czasie realizacji trafiła na osobę, która miała kontakt z Olszewskim znajdującym się już w celi śmierci i przemyciła na zewnątrz jeden z jego grypsów. To opowieść pani Krystyny, osadzonej w tym samym więzieniu, stanowi najmocniejszy walor filmu.

„Lawina” Jędrzeja Lipskiego i Piotra Mielecha przedstawia historię działającego na Podbeskidziu oddziału NSZ pod dowództwem kpt. Henryka Flamego ps. „Bartek”. Najbardziej spektakularna akcja zgrupowania miała miejsce 3 maja 1946 r., kiedy po obezwładnieniu funkcjonariuszy posterunku milicji w Wiśle odbyła się tam defilada wszystkich podległych „Bartkowi” oddziałów. Już wcześniej TVP 3 Opole poświęciło żołnierzom „Bartka” reportaż „Ziemia przemówiła”, w którym znalazła się również relacja z prac zespołu prof. Szwagrzyka poszukującego miejsc pochówku zamordowanych partyzantów.

„Lawina” jest solidnie zrealizowanym pełnometrażowym fabularyzowanym dokumentem przedstawiającym szczegółowo historię oddziału. Tytuł nawiązuje bezpośrednio do przeprowadzonej przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego operacji pod kryptonimem „Lawina”. Do zgrupowania „Bartka” wprowadzono agenta, który miał nakłonić do wyjazdu na Ziemie Zachodnie jak największą liczbę członków zgrupowania. „Bartek”, przekonany, że za akcją rzeczywiście stoi dowództwo Narodowych Sił Zbrojnych, wyraził zgodę na ewakuację. Kiedy okazało się, że była to prowokacja, w czasie której zginęło około 150 partyzantów, nie mógł sobie tego wybaczyć.

Za miedzą

Nie wszystkie filmy pokazane w konkursie głównym powinny się w nim znaleźć. Dotyczy to dokumentu „Narodowe Zjednoczenie Wojskowe – do końca wierni Polsce” Łukasza Korwina. NZW było jedną z największych powojennych organizacji antykomunistycznych, które powstało po rozwiązaniu Armii Krajowej, a historia Zjednoczenia jest mało znana. Twórcy filmu udało się zgromadzić na planie fascynujących rozmówców, ale całość sprawia wrażenie amatorskiej produkcji. Niespójny montaż i brak dyscypliny narracyjnej sprawiają, że widz gubi się w chaotycznych przeskokach z tematu na temat.

Jednym z najciekawszych elementów festiwalu był pokaz trzech czeskich filmów dokumentalnych. Znalazła się wśród nich wstrząsająca opowieść o zamęczonym w 1950 r. przez czeską bezpiekę ks. Josefie Toufarze. 11 grudnia 1949 r. w czasie Mszy św. odprawianej przez ks. Toufara część parafian dostrzegła, że drewniany krzyż stojący na ołtarzu wyraźnie się porusza. Sam ksiądz dowiedział się o tym dopiero od swoich parafian. Wydarzeniem tym, nazwanym „Cudem w Číhošti”, zainteresował się ówczesny szef partii Kliment Gottwald, który postanowił wykorzystać je do rozprawy z Kościołem. Księdza aresztowano, a następnie maltretowano w czasie śledztwa, by zmusić go do zeznania, że nie było żadnego cudu, bo to on sam poruszał krzyżem za pomocą zainstalowanych za ołtarzem urządzeń. Bestialstwo oprawców doprowadziło do śmierci księdza.

Czeska telewizja ma w swoim dorobku sporo filmów dotyczących prześladowań Kościoła katolickiego w Polsce oraz rozliczeń z komunistyczną przeszłością. Szczególny dorobek w tym temacie ma dokumentalistka Angelika Hanauerová, autorka takich filmów jak „Józef, kardynał Beran” i „Bunt pasterzy”, których specjalne pokazy organizowałem w Katowicach jeszcze w latach 90. Myślę, że warto byłoby odświeżyć formułę festiwalu, zapraszając do konkursu filmy realizowane obecnie u naszych bliższych i dalszych sąsiadów. Tym bardziej że opowiadają o sprawach mało znanych polskim widzom. Może zainteresowałaby się nimi również stacja TVP Historia.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.