Rodzina najważniejsza

To tylko z pozoru mroźna opowieść. Tak naprawdę to film o miłości, rodzinie i wybaczeniu.

Obraz bułgarskiego reżysera Milko Lazarova jest ewenementem na tle współczesnych światowych produkcji. Nic dziwnego, że ta kameralna opowieść, w której pozornie nic się nie dzieje, porusza widzów na całym świecie i przyniosła reżyserowi mnóstwo festiwalowych nagród. Lazarov zaskoczył odbiorców, realizując film daleko od Bułgarii, w Jakucji, republice położonej w północno-wschodniej Syberii. Jakucja jest jedną z kilku republik Federacji Rosyjskiej, w której Rosjanie stanowią mniejszość narodową. Ten ogromny , zajmujący 20 procent powierzchni Rosji, zamieszkuje nieliczna społeczność, w większości Jakuci. Republika Sacha, bo tak brzmi oficjalna nazwa regionu, jest nie tylko największym, ale i najzimniejszym terytorium Rosji. Zimą temperatury dochodzą tu do 60 stopni poniżej zera. W przeszłości zsyłano tu więźniów politycznych, wśród nich znajdowało się też wielu Polaków. Szeregi zesłańców powiększały się po przegranych zrywach niepodległościowych, szczególnie po powstaniu styczniowym.

Dwa światy

Co sprawiło, że bułgarski twórca osadził swoją opowieść w środku syberyjskiej zimy? – Wiele myślałem o tym, jak właściwie doszło do mojego zaangażowania się w ten projekt. Najwyraźniej miał on swoje źródło w moim dzieciństwie, kiedy czytałem książki o odkrywcach przemierzających regiony polarne, o Roaldzie Amundsenie… Żyłem tymi historiami, byłem bardzo wrażliwym dzieckiem. Któregoś dnia rodzice musieli zawieźć mnie do szpitala, bo z podekscytowania dostałem palpitacji serca. Potem stwardniałem, okryłem się grubszą skórą. Ale wciąż mam w pamięci tamten „biały okres” i wciąż ekscytuję się, odwiedzając takie miejsca – mówił Lazarov w jednym z wywiadów. Nie tylko jego samego interesowały opowieści o odkrywcach Północy, z pewnością taką fascynację w pewnym okresie życia przechodziło wielu z nas. Zdjęcia do filmu kręcono w iście arktycznych warunkach, w temperaturach około –30 st. C.

Po obejrzeniu produkcji możemy dojść do wniosku, że podobna historia mogłaby wydarzyć się wszędzie. Film nie opowiada o spektakularnych wydarzeniach rozgrywających się w egzotycznej dla nas krainie, ale o miłości, rodzinie, potrzebie wzajemnego zrozumienia i konieczności przebaczenia. I o konflikcie pomiędzy dwoma światami. Tym tradycyjnym, którego przedstawicielami jest para pierwszoplanowych bohaterów, i tym współczesnym, który zaistniał na ekranie fragmentarycznie.

Warto zapamiętać pierwszą scenę filmu, w której bohaterka gra melodię na instrumencie ludowym, a później uśmiecha się do kamery. Wydaje się, że jest to zapowiedź kolejnych scen, czyli pozornej monotonii życia starszego małżeństwa w śnieżnym, bezkresnym pustkowiu. Obraz ten stoi jednak w opozycji do dźwięków i muzyki, jakie słyszymy w kolejnych scenach, zarówno z radia, jak i ścieżki dźwiękowej. W tej bezkresnej, wypełnionej ciszą bieli odgrywają one ważną rolę. Tym bardziej że w filmie pada mało słów, przede wszystkim liczą się obraz, gesty, spojrzenia. Rozmowy, nie zawsze do końca dla nas zrozumiałe, są tego uzupełnieniem.

Pierwszoplanowymi bohaterami filmu są małżonkowie Nanook i Sedna. Żyją gdzieś na rozległym, pokrytym śniegiem pustkowiu. Ta bezbrzeżna przestrzeń jest dla nich całym światem. Nie dochodzi do nich nic z tego, co dzieje się na zewnątrz. Wydaje się, że żyją w całkowitej izolacji. Są w pełni samowystarczalni, a ich jedynym towarzyszem jest pies. Domem małżeństwa jest jurta, w której znajdują się tylko najbardziej potrzebne do życia przedmioty. Bohaterowie zdobywają pożywienie, zastawiając wnyki na ryby w głęboko zamrożonych wodach. Niewiele z sobą rozmawiają, ale rozumieją się bez słów. Tylko wieczorami, kiedy kładą się do snu, przychodzi czas na wspomnienia z dawnych lat. Pod stertą futer starzejąca się para opowiada sobie też dawne baśnie, niewiele mające wspólnego z rzeczywistością.

Nie taka wiosna

Zdajemy sobie jednak sprawę, że Nanookowi i Sednie doskwiera samotność, że tęsknią za rodziną i sposobem życia, które odeszło na dobre. Wydają się ostatnią rodziną na ziemi. – Lubię te skały, ponieważ wydają się wieczne – mówi w jednej ze scen Sedna, mając na myśli przypominające ludzkie postacie kamienie w pobliżu jurty. Dla niej i jej męża rodzina jest najważniejszą sprawą na świecie, a kamienne postacie są jakby symbolem niezniszczalnych rodzinnych więzi.

Chociaż wokół nich wszystko się zmieniło, małżonkowie żyją tak jak ich rodzice i przodkowie. Czy wierzą, że odcięcie się od świata, w którym zachodzą gwałtowne przemiany, ma jakiś sens? Nie ulega bowiem wątpliwości, że świat, w którym żyją, wkrótce ulegnie zagładzie. Zresztą pierwsze jej zwiastuny, chociaż ledwo zaznaczone, w filmie się pojawiają. Szybciej zauważa je Sedna. Jedną z zapowiedzi jest wcześniejsze nadejście wiosny. Również połowy ryb pod lodem nie są już tak obfite jak kiedyś. Bezpośrednim wtargnięciem w ich świat są z kolei ślady spalin pozostawiane na bezchmurnym niebie przez przelatujące nad śnieżną pustynią samoloty. Jedynym łącznikiem małżeństwa ze światem zewnętrznym jest młody chłopak Chena, który z rzadka ich odwiedza.

Życie bohaterów toczy się szczęśliwie, nurtuje ich jednak pewien problem, który przewija się w rozmowach. To sprawa ich córki, tytułowej Ági, której postać prawie nie pojawia się na ekranie. Chena przywozi im paliwo do piecyka, drobne praktyczne upominki, ale także najnowsze nowiny o córce. Ága opuściła rodziców dawno temu i od tej pory nie mają z nią żadnego kontaktu. Dziewczyna pracuje gdzieś daleko, prawdopodobnie w kopalni diamentów. Co między nimi zaszło? Nie wiemy, dlaczego opuściła rodziców. Nie wiemy też, co zrobiła, że Nanook uznał jej czyn za niewybaczalny i wykreślił ją z życia. Sedna i Nanook zgadzają się we wszystkim, różni ich jedynie sprawa córki. Żona wraca do tego tematu wielokrotnie, usiłując przekonać męża, by zmienił zdanie i zdobył się na wybaczenie. Sama robi futrzaną czapkę dla córki z nadzieją, że kiedyś jednak ją zobaczy. Czy jej nadzieję się spełnią? Czy starczy im czasu, by wzajemnie wybaczyć sobie winy? Ostatnie sceny „Ági”, rozgrywające się w kompletnym milczeniu, należą do najbardziej wstrząsających i znaczących w filmie. Chyba najlepiej ujawniają też intencje reżysera.

W tym filmie tylko pozornie nic się nie dzieje. Każda znakomicie sfotografowana scena działa na emocje. Podobnie i ścieżka muzyczna. Trudno nie wzruszyć się, kiedy w jednym z końcowych obrazów słyszymy fragment V symfonii Mahlera. Należy też dodać, że nie byłoby tego filmu bez znakomitych kreacji aktorskich. •

Ága, reż. Milko Lazarov, wyk.: Michaił Aprosimov, Feodosia Ivanova, Sergei Egorov, Galina Tikhonova, Bułgaria/Francja/Niemcy 2018.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.