Wielka czerwona jedynka

Wojenne arcydzieło Sama Fullera.

Ten nakręcony w 1980 roku film wojenny uchodzi za jedno z największych arcydzieł w ramach swojego gatunku. To oczywiście zasługa jego reżysera, Sama Fullera, który ukazał w nim przede wszystkim własne przeżycia wojenne. Szlak, który przemierzają jego bohaterowie (wiodący z Północnej Afryki, przez Włochy, Francję, Belgię, aż po Czechosłowację) w czasie II wojny światowej przewędrował sam Fuller.

Do historii kina przeszedł przede wszystkim jako twórca „męskich”, bezkompromisowych westernów, filmów wojennych, oraz kryminałów (także tych z gatunku noir). Często poruszał w nich tematy tabu, ukazywał obłudę amerykańskiego społeczeństwa, rzeczy dla większości niewygodne. Tak jest również w „Wielkiej czerwonej jedynce”. Filmie, w którym nie liczą się wielkie zwycięstwa, pomnikowo-propagandowi bohaterowie, czy charyzmatyczni generałowie z ich teoriami i strategiami. U Fullera ważniejsi są zwykli ludzie. Szeregowcy i cywile. Ich losy, przeżycia, emocje i cierpienia. 

Świetnie widać to na przykładzie sierżanta Possuma (w tej roli genialny Lee Marvin). Zwykle w filmach wojennych ktoś taki ukazywany jest jako psychopata znęcający się nad swoimi podwładnymi. Tu inaczej: to raczej mentor, stoicki, zdystansowany, ale troskliwy opiekun, który dobrze wie, że jedyną chwałą wojny jest… jej przeżycie.

Robi więc wszystko, by pomóc swoim chłopcom cało wrócić do domu. Próbuje też pomagać przypadkowo spotkanym osobom: rodzącej dziecko kobiecie, chłopczykowi, który stracił rodziców, konającemu Niemcowi itd. itp. Małe gesty, ale pomagające przetrwać absurd, szaleństwo, okrucieństwo wojny. Wnoszące ludzki pierwiastek w ten nieludzki czas, w którym, miast racjonalności, najczęściej rządzi, po prostu, przypadek.

Krótko mówiąc: kawał kina. Zwłaszcza w wersji zrekonstruowanej (gdy Fuller zmontował film, zaprezentował producentom 4-godzinny, epicki obraz. Ci znacznie go skrócili i w 1980 r. do kin skierowali jego niespełna 2-godzinną wersję. Niemal ćwierć wieku później, na festiwalu w Cannes, udało się jednak pokazać fantastyczną, znacznie dłuższą od tej kinowej, rekonstrukcję filmu. W takiej formie ukazała się ona też na płytach DVD).

*

Tekst z cyklu Filmy wszech czasów

Danios12345 The Big Red One (1980) Trailer

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| FILM, KINO, KULTURA

Reklama

Reklama