Architektki i pediatrki

Niewykluczone, że za jakiś czas żeńskie formy nazw zawodów wejdą do powszechnego użycia. Pomysły lewicy na prawne uregulowanie ich statusu są jednak absurdalne.

W 2012 r. dyskusję na temat feminatywów wywołała wypowiedź Joanny Muchy, ówczesnej minister sportu i turystyki. W jednym z programów telewizyjnych poprosiła, aby prowadzący zwracał się do niej per „pani ministro”. Prawicowi publicyści zareagowali śmiechem, lewicowi z powagą przekonywali do walki o równość płci na płaszczyźnie języka. Tym razem nie skończyło się na samych apelach. Pod koniec października br. grupa piętnastu posłanek wybranych z list SLD (m.in. Joanna Scheuring-Wielgus, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk i Małgorzata Sekuła-Szmajdzińska) poprosiła Kancelarię Sejmu o „uwzględnienie ich płci” w nowej kadencji. Kobiety domagają się stosowania żeńskiej formy „posłanka” zarówno w dokumentach będących w obiegu Sejmu RP, jak i na wszelkiego rodzaju przedmiotach przeznaczonych do ich użytku. Niewiele wskazuje na to, aby ten wniosek został pozytywnie rozpatrzony. Wzbudził jednak wiele emocji.

Ośmieszanie języka

Przedstawiciele lewicy nie ukrywają, że walka o feminatywy jest elementem walki politycznej. W mediach społecznościowych Robert Biedroń podkreślał, że nie jest to temat zastępczy: „Bez zmiany języka, bez zagwarantowania kobietom pełni praw, bez równoległego działania na wielu polach (także tych symbolicznych) nie odsuniemy PiS-u od władzy i nie zbudujemy w Polsce europejskiego państwa dobrobytu na miarę XXI wieku” – napisał prezes Wiosny. Do medialnej ofensywy przystąpiła także m.in. należąca do Lewicy Razem posłanka Magdalena Biejat. Na Twitterze zapowiedziała, że będzie „gościnią” w jednym z programów telewizyjnych. Dopiero następnego dnia zorientowała się, że użyła niewłaściwej formy: „Oczywiście powinnam była napisać, że będę gością programu TVP” – stwierdziła.

Na tego typu głosy stanowczo zareagowali dziennikarze, których trudno podejrzewać o sympatie prorządowe. Konrad Piasecki podkreślił, że ceni kobiety i kibicuje im w życiu publicznym, ale nie rozumie starań o wprowadzenie feminatywów: „Uważam, że obsesyjna walka z polszczyzną, mającą męskie/żeńskie formy osobowe, jest jałowa. Serio nie rozumiem, dlaczego nazwanie kogoś »panią minister«, a nie »ministrą« jest opresją” – napisał redaktor TVN24. Głos w tej sprawie zabrała także Agnieszka Gozdyra: „Jestem dziennikarzem lub dziennikarką, wolę być panią redaktor niż redaktorką, jestem kobietą i CZŁOWIEKIEM (rodzaj męski!), w niczym nie uwłacza to mojej kobiecości, płci ani godności. […] Sprzeciwiam się ośmieszaniu języka, ośmieszaniu ważnych idei przez brak wyczucia językowego oraz ideologizowanie tegoż” – stwierdziła redaktor Polsat News.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg