Rozdwojony

Rozwarstwienie między moralizującą, pełną religijnych odniesień twórczością Charlesa Dickensa a życiem, które prowadził, wydaje się wręcz szokujące.

Są we mnie dwaj ludzie: jeden, który czuje to, co powinien, a drugi wręcz przeciwnie – miał o sobie mówić Charles Dickens podczas spotkania z Fiodorem Dostojewskim. „Powiedział mi, że wszyscy dobrzy, prości ludzie w jego powieściach, jak mała Nell, a nawet święci prostaczkowie, są tym, czym chciałby być. Z kolei czarne charaktery biorą się z tego, kim był (albo raczej za kogo się uważał), z jego okrucieństwa, ataków bezzasadnej wrogości wobec bezbronnych i szukających u niego pociechy, z odsuwania się od tych, których powinien kochać” – relacjonował Dostojewski. Trudno chyba o trafniejszą autocharakterystykę. Kiedy zagłębiamy się w biografię zmarłego 150 lat temu Dickensa, rośnie w nas zdumienie: jak taki człowiek mógł pisać tak poruszające książki? Rozwarstwienie między moralizującą, pełną religijnych odniesień twórczością a życiem, które pisarz prowadził, wydaje się wręcz szokujące.

Liberalny anglikanin

„Opowieść wigilijną”, którą napisał, by spłacić karciane długi, znają wszyscy. Jest lekturą obowiązkową w szkołach, doczekała się też blisko dwudziestu ekranizacji. Wielu z nas wzrusza przemiana Ebenezera Scrooge’a, który ze skąpca i skrajnego egoisty staje się człowiekiem wrażliwym na biedę i nieszczęście innych. Napisana w 1843 r. „Kolęda prozą” – bo tak dosłownie należałoby przetłumaczyć angielski tytuł „Christmas Carol in Prose” – to tylko jedna z wielu opowieści z Bożym Narodzeniem w tle, jakie Dickens będzie odtąd pisał przez całe lata. Kolejne opowiadania: „Dzwony”, „Świerszcz za kominem”, „Bitwa o życie” i „Nawiedzony” – złożyły się wraz ze wspomnianą „Kolędą” na zbiór „Opowieści wigilijnych” wydany w 1852 r. Ale na tym nie koniec, bo wiele tekstów literackich poświęconych Bożemu Narodzeniu opublikował Dickens także w prasie (polskiemu czytelnikowi przybliżył je dopiero niedawno zbiór „Opowieści wigilijne. Czym jest dla nas Boże Narodzenie”, wydany w 2017 r. przez Zysk i S-kę). Takie nagromadzenie tekstów inspirowanych jednym z największych świąt chrześcijańskich zdaje się sugerować głęboką religijność pisarza. Czy tak było w istocie?

Z pewnością okres po przekroczeniu trzydziestego roku życia, w którym Dickens pisał swoje pierwsze „Opowieści wigilijne”, był czasem, gdy sprawy wiary bardziej zajęły jego uwagę. W młodości raczej wyśmiewał się z instytucjonalnych Kościołów, zarzucając ich wyznawcom obłudę. Niechęć do katolicyzmu towarzyszyła mu także w dorosłości: „Na protestanckiej stronie schludność, wesołość – i przemysł, edukacja, stała dążność do poprawy bytu. Na katolickiej stronie brud, choroby, ignorancja, nędza i cierpienie” – notował swoje obserwacje z podróży po Szwajcarii w liście do przyjaciela Johna Forstera. Sam był anglikaninem, ale dość liberalnym, o czym świadczy chociażby fakt, że po kłótni z duchownymi na kilka tygodni wystąpił z Kościoła anglikańskiego, by związać się z unitarianami.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg