Baśń nie kłamie

Czy czytanie baśni może przygotować na przyjęcie Ewangelii?

Zupełnie inaczej dzieje się w baśniach Hansa Christiana Andersena, którego 145. rocznicę śmierci właśnie obchodzimy. W jego „Królowej Śniegu” Gerda wyrusza w trudną, pełną niebezpieczeństw drogę, by ocalić brata, choć przecież ten zawiódł jej zaufanie. Tu siła miłości okazuje się większa od potrzeby sprawiedliwości i pozwala na uwolnienie Kaja z Lodowego Pałacu. Warto jednak zwrócić uwagę, że Gerda nie polega wyłącznie na własnych siłach, ale prosi o pomoc Boga słowami zapomnianej przez brata modlitwy „Ojcze nasz”. „Królowa Śniegu” to baśń na wskroś chrześcijańska – opowieść o grzechu, błądzeniu, ale także łasce i odkupieniu. W przypadku baśni Andersena możemy mieć pewność, że treści ewangeliczne pisarz wprowadza świadomie – wielość motywów religijnych wykorzystanych w tych utworach nie pozostawia wątpliwości (pisał o tym szerzej na łamach GN Edward Kabiesz; zainteresowanych odsyłam do numeru 12. z 2015 r.).

No dobrze, ale co z postulowanym przez Tolkiena pocieszeniem? Przecież właśnie wiele baśni Andersena uznaje się powszechnie za smutne, kończące się źle! To prawda, jednak kiedy uważniej się w nie wczytamy, okazuje się, że pocieszenie przychodzi. W sztandarowej „smutnej” opowieści, za jaką uważa się „Dziewczynkę z zapałkami”, tytułowa bohaterka wprawdzie zamarza, ale ta scena nie okazuje się wcale końcem, lecz początkiem nowego życia. W finale dziewczynka wstępuje przecież do nieba w objęciach zmarłej wcześniej babci. „Teraz podniosły się obie wysoko, coraz wyżej, ku gwiazdom, ku światłom wspaniałym, gdzie nie ma głodu, chłodu ani trwogi, aż przed tron Boga” – czytamy w zakończeniu.

Pod innym imieniem

W przypadku Lewisa i Tolkiena rzecz się ma jeszcze inaczej, bo obaj twórcy jawnie deklarowali chrześcijański charakter własnego pisarstwa. „Odkąd zostałem chrześcijaninem, uważałem zawsze, że najlepsze (a może wręcz jedyne), co mogę zrobić dla niewierzących bliźnich, to wyjaśniać i bronić tych elementów wiary, które wyznawali niemal wszyscy chrześcijanie wszystkich czasów” – pisał autor „Opowieści z Narnii” w przedmowie do angielskiego wydania „Chrześcijaństwa po prostu”. „»Władca Pierścieni« jest fundamentalnie religijnym i chrześcijańskim dziełem, początkowo niezauważalnie, ale uświadamiamy to sobie przy powtórnym spojrzeniu” – komentował słynną trylogię sam jej twórca. Rzeczywiście, trudno nie dostrzec w jego opowieści inspiracji chrześcijańskich, choć Tolkien celowo unika prostych analogii. Irytowało go także, gdy przypisywano jego dziełom np. aluzje do czasów wojny czy systemów totalitarnych. Według niego baśń powinna mówić o tym, co wieczne i niezmienne; nieść przesłanie o dobru, które zwycięża zło. We „Władcy Pierścieni” do walki z siłami zła wyrusza niewyróżniający się niczym specjalnym hobbit Frodo. Ofiaruje się iść do samego królestwa Nieprzyjaciela, aby zniszczyć pierścień – źródło pychy i pożądania władzy. Choć wziął na siebie brzemię, które go przerastało, to jednak „inne siły, niezależne od zamysłów twórcy pierścienia” wybrały Froda na swego posłańca i to one pozwoliły mu wypełnić misję.

Z kolei w „Opowieściach z Narnii” to ewangeliczne przesłanie jest łatwo dostrzegalne. Narnia to kraina, która ma własną historię zbawienia – moment stworzenia, grzech, odkupienie. Na Kamiennym Stole umiera tam Wielki Lew Aslan, by uratować Edmunda, który zdradził swoich najbliższych i przeszedł na stronę Białej Czarownicy. W ofierze Aslana nietrudno dopatrzyć się obrazu ofiary Chrystusa. W zakończeniu trzeciego tomu cyklu „Podróży »Wędrowca do Świtu«” Aslan ukazuje się dzieciom najpierw jako Jagnię – to czytelne nawiązanie do symboliki Baranka Bożego. Potem dopiero przemienia się w Lwa. Na pytanie Edmunda, czy można Go spotkać także w naszym świecie, odpowiada twierdząco. „Ale tam noszę inne imię. Musicie mnie rozpoznać pod tym imieniem. Właśnie dlatego zaprowadzono was do Narnii. Przez to, że poznaliście mnie trochę tutaj, będziecie mogli poznać mnie lepiej tam”. To ostatnie zdanie trafnie oddaje to, czym mogą stać się dla naszych dzieci baśnie. Choć ich czytanie nigdy nie zastąpi lektury Ewangelii, to jednak może przygotowywać serce na jej przyjęcie. O ile tylko mądrze je dobieramy, a gdy trzeba – cierpliwie objaśniamy. •

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg