Choć może należałoby napisać chryja polska. O Tokarczuk. Bo przecie nie o encyklikę Leona XIV.
Też mają Państwo takie wrażenie? W kościelnej, internetowej bańce, o Magnifica humanitas dyskutuje się całkiem sporo. Poziom tych „dysput” jest rzecz jasna różny, różnisty, ale jakaś dyskusja trwa. Tymczasem poza naszymi, kościelnymi poletkami, przeszło to wszystko, takie mam wrażenie, właściwie bez echa.
Natomiast szerokim echem w polskich internetach odbiła się inna ej-ajowa wypowiedź - Olgi Tokarczuk na kongresie Impact. Hejtom i sporom nie było nie było końca. I nadal nie ma. Dopiero co zajrzałem na Facebooka, a tam kolejna nieproszona karykatura noblistki proponuje mi się do polajkowania. Ile można?
Natomiast świetnie to pokazuje, jak działa internet. Pojawi się w nim rzetelna, długo pisana i dopracowywana analiza jakiegoś zjawiska (papieska encyklika) - wzruszenie ramionami. Mignie gdzieś wyrwana z kontekstu wypowiedź jakiejś „osoby celebryckiej” – od razu mamy ogólnonarodową dyskusję, z której na koniec oczywiście i tak nic nie wyniknie. Nic po niej nie zostanie, ale cośmy się napyskowali w komentarzach, to nasze. Nie jest tak?
A jak to jest z AI? Papież pisze, że
nie jest możliwe podanie jednej, jednoznacznej i wyczerpującej definicji AI. Możemy jednak stwierdzić, że należy unikać błędnego utożsamiania tej „inteligencji” z inteligencją ludzką…
Tymczasem wielu zdaje się, że AI to jakaś nadinteligencja. Narzędzie, które wie absolutnie wszystko na każdy temat (wpisz coś w wyszukiwarkę – AI jako pierwsze zgłasza się do odpowiedzi).
Czasem ma rację. Ukradnie sobie odpowiedź z właściwej strony www (na pytanie: piszemy żeka, czy rzeka? odpowiada dobrze. Martwi natomiast fakt, że PWN-owski Słownik Języka Polskiego, który powinien być w tej sprawie wyrocznią, ląduje dopiero na 13 miejscu wśród podanych przez wyszukiwarkę odpowiedzi. Na pierwszym jest oczywiście przegląd od AI, które do słownika nie zajrzało, do czego przyznaje się od razu w wyplutych nieco niżej linkach-odnośnikach. Stworzonej na kolanie mini-bibliografii.
Bibliografia to też ostatnio ważne u nas słowo. Zwłaszcza po kłopotach dziennikarki Karoliny Opolskiej. Przypomnijmy: w jej książce „Teoria spisku, czyli prawdziwa historia świata” eksperci znaleźli m.in. błędne przypisy z nieistniejących publikacji. Wydawnictwo zdecydowało się ściągnąć książkę z rynku.
Niestety, AI lubi sobie pohalucynować. Pozmyślać niestworzone rzeczy. Sam miałem okazję się o tym przekonać pisząc np. tekst o bajkowych motywach w filatelistyce. Pamiętałem, że był znaczek z Koziołkiem Matołkiem. Wiedziałem, że postać tę stworzył Kornel Makuszyński, a że pisał też sporo innych rzeczy, z głupia frant, zapytałem AI, czy nie pisał też przypadkiem czegoś o filatelistyce? Może jakieś przedwojenne felietony? Może w dziennikach, wspomnieniach z dzieciństwa, było coś o pasji zbierania znaczków pocztowych?
- Ależ tak! Oczywiście! – i tu cała lista tytułów książek, artykułów, odnośników. Tylko co który sprawdzam, to nie istnieje. A nawet jeśli istnieje wymieniona przez AI książka, to nie ma w niej ani słowa o znaczkach, markach, klaserach, filatelistyce.
Taka to zabawa ze sztuczną inteligencją.
Pytanie tylko, czy naprawdę chcemy się z nią bawić i także zostać, nomen omen, matołkami?
Mel Gibson zakończył zdjęcia do swojego nowego filmu. W obsadzie m.in. Kasia Smutniak.