Miało między innymi cel religijny. Kolumb od początku zastanawiał się, jak nawrócić Indian na katolicyzm.
Gwałty i nadużywanie krzyża do celów politycznych, które nastąpiły wkrótce, jak również wystąpienia hiszpańskich księży i zakonników, którzy, tak jak o. Antonio de Montesinos lub o. Bartolomé de las Casas, bronili praw Indian, skłoniły w 1537 roku papieża Pawła III do napisania bulli Sublimis Deus, w której stwierdził:
Indianie oraz wszyscy inni ludzie, jacy mogą być w przyszłości odkryci przez chrześcijan, nie mogą być pozbawiani wolności i własności, nawet jeśli pozostają poza wiarą w Chrystusa (…). Wszystko, co jest z tym prawem sprzeczne, będzie nieważne...
Od początku też księża katoliccy ginęli z rąk Indian. Pierwszym męczennikiem chrześcijańskim na terenie dzisiejszych Stanów Zjednoczonych był franciszkanin o. Juan de Padilla, który zginął na równinie Kansas w 1542 roku z rąk Indian Wichita. W 1950 roku organizacja Rycerze Kolumba wzniosła na pamiątkę jego śmierci krzyż między miejscowościami Lyons i Chase w stanie Kansas.
W ślad za flotą i kupcami do Nowej Francji podążali też francuscy misjonarze, głównie jezuici. O. Jean de Brébeuf prawie trzy lata mieszkał wśród Huronów, by poznać ich język i zwyczaje. Możliwości chrystianizacji tego plemienia uznał na nikłe. Cały czas miał wrażenie „rzucania pereł przed wieprze”. Mimo to kontynuował swoją misję przez dwanaście lat, aż wpadł w ręce Irokezów, którzy zamęczyli go w potworny sposób nad Georgian Bay w 1649 roku.
Trzy lata wcześniej ci sami Irokezi wzięli na męki i doprowadzili do śmierci o. Isaaca Jogues koło Auriesville w stanie Nowy Jork, a w marcu 1649 roku nad Georgian Bay zgładzili także o. Gabriela Lalemant. Przyczyną tych kaźni była zresztą prawdopodobnie nienawiść Irokezów bardziej do Huronów i ich przyjaciół niż do chrześcijaństwa.
W 1675 roku nad jeziorem Michigan, w miejscu, gdzie wpada doń rzeka nosząca dziś jego imię, zginął o. Jacques Marquette. Na terenach eksplorowanych przez Hiszpanów na południu i przez Francuzów od północy katolicyzm był główną formą chrześcijaństwa przez ponad sto lat. Do prób kolonizacji Ameryki Północnej włączyli się także Holendrzy. Ponieważ wyprawę Henry’ego Hudsona, angielskiego żeglarza, który w 1611 roku zaginął gdzieś nad James Bay, nie znalazłszy przejścia północnego, finansowała Holenderska Kompania Wschodnioindyjska, Republika Zjednoczonych Prowincji, czyli ówczesna Holandia, rościła sobie prawa do dalszych poszukiwań. Handlowe towarzystwa kupieckie z Amsterdamu sfinansowały więc Holenderską Kompanię Zachodnią, która w 1624 roku wysłała wyprawę w okolicę ujścia dzisiejszej Hudson River. W następnym roku na południowym skraju Manhattanu założono fort i ośrodek handlu futrami nazwany New Amsterdam, a w górze rzeki, w miejscu dzisiejszego miasta Albany – Fort Orange.
W 1626 roku dyrektor generalny Nowych Niderlandów Peter Minuit wykupił wyspę Manhattan od miejscowego plemienia Delawarów za dobra o wartości 60 guldenów holenderskich, czyli równo wartość około tysiąca dzisiejszych dolarów. W 1630 roku osada New Amsterdam liczyła około 300 mieszkańców i zapowiadała się bardzo obiecująco. Zamożny jubiler z Amsterdamu Kiliaen Van Rensselaer przysłał tu dwóch swoich synów. Jego osadą Rensselaerwyck w dolinie rzeki Hudson zajmowali się przodkowie przyszłego prezydenta Martina Van Burena. Do miasta New Amsterdam przybył też na początku lat czterdziestych XVII wieku Claes van Rosenvelt, przodek dwóch przyszłych prezydentów Stanów Zjednoczonych.
Przez 17 lat istniała też w Nowym Świecie kolonia szwedzka, nazwana Nową Szwecją. Między końcem marca 1638 i września 1655 roku koloniści szwedzcy zbudowali u ujścia rzeki Delaware osady Fort Nassau i Nya Stockholm koło dzisiejszej Filadelfii oraz Fort Cristina i Fort Casimir koło Wilmington. Osady te przejęli wkrótce Holendrzy, a w 1664 roku – Anglicy.
*
Powyższy tekst jest fragmentem książki "Siła i wolność. 250 lat Stanów Zjednoczonych Ameryki". Autor: Wojciech Roszkowski. Wydawnictwo BIAŁY KRUK

Mel Gibson zakończył zdjęcia do swojego nowego filmu. W obsadzie m.in. Kasia Smutniak.