Święci kontra upiory

Święto Halloween szturmem zdobywa kraj. Czy za lat kilka zamienimy znicze na świeczkę w wydrążonej dyni, a wspomnienia o świętych na przebieranki w czarownice i upiory?

Halloween i uroczystość Wszystkich Świętych. Dwa święta „dotykające” śmierci, ale w kompletnie różny sposób: jedno ubierające ją w maskę rodem z horroru „Noc żywych trupów”, drugie pełne oddechu, światła. Czy można ochrzcić Halloween, tak jak ochrzciło się na przykład walentynki?

„Święto cukierka” lub „święto dyni”, jak pieszczotliwie określa się Halloween w Stanach, od lat szuka sobie miejsca nad Wisłą. Szkoły organizują dyskoteki, na które nie wypada nie przyjść we wdzięcznym przebraniu wampira czy czarownicy, w restauracjach w nocy z 31 października na 1 listopada trwają podobne zabawy dla starszych (i mądrzejszych?), na wystawach wielu sklepów króluje wydrążona dynia. Przed restauracją przy warszawskich Powązkach leży w listopadzie replika trumny.

Trumna jako „ozdoba” zgorszenia już nie budzi. Tym bardziej niewinna dynia. Mile kojarzy się z jesienią, a tylko nielicznym z duszą potępioną. A nawet jeśli i wiemy, że starożytni podświetlali ją, by poinformować, że czczą demony, to przecież nie ma to większego znaczenia. Bo po pierwsze to zabobon, a po drugie chodzi przecież tylko o dobrą zabawę.

Dzieci spaliły dom
W Stanach, Kanadzie i Europie Zachodniej w nocy z 31 na 1 listopada na ulice wychodzą dzieci przebrane za duchy, wampiry i czarownice. Pukają do drzwi domów, wypowiadając przy tym formułkę „Trick or Treat?” (Psikus czy poczęstunek?), co ma nakłonić gospodarza do poczęstowania dzieci garścią wcześniej zakupionych na ten cel słodyczy.

Szaleństwo Halloween ogarnia cały kraj: młodzież prócz domowych imprez i bali przebierańców często odwiedza „Scary Farm” (straszne farmy), czyli zaadaptowane na ten cel duże przestrzenie, przypominające scenerię filmu grozy. Już miesiąc wcześniej dzieci odrabiają prace domowe związane z tym „świętem”, kompletują przebrania (im bardziej odrażające, tym lepiej) i planują, jak udekorować dom. Posesje stają się więc zamkami wampirów, sztuczne nagrobki wystają z większości ogródków. Strach się bać. 31 października w szkołach odbywają się Halloween Partys, na których szaleją dzieciaki w krwawych kreacjach.

– Po raz pierwszy zetknąłem się z tym „świętem” po przybyciu do Detroit – opowiada ks. Jan Karpowicz, chrystusowiec pracujący w Stanach Zjednoczonych – W ciemny i dość zimny wieczór mój kolega postanowił pokazać mi coś, czego dotąd nie znałem. Zobaczyłem na ulicach dzieci przebrane za wiedźmy, kościotrupy, wilkołaki. Apogeum zdziwienia, a może bardziej przerażenia, wywołał we mnie płonący dom (dla niektórych święto było wspaniałą okazją, by spalić opuszczone domostwa). Patrząc z perspektywy czasu, było to dla mnie niepokojące spotkanie z inną „kulturą”.

Jednak do głębszej refleksji zmobilizował mnie film „Halloween – Trick or Treat”, który w jasny sposób wskazał, że korzenie tego święta wywodzą się z czarnej magii, a nawet satanizmu. – Nie jest przypadkiem, że Anton Szandor La Vey, autor „Biblii szatana”, powiedział, że „Halloween jest najważniejszym dniem w roku dla kościoła szatana” – opowiada specjalista od sekt o. Aleksander Posacki SJ. – Nie dziwi więc, że tę noc łączy się z praktyką tzw. czarnych mszy.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Arkaszka
    31.10.2010 20:51
    Chyba jestem za stary na takie zabawy, pamiętam że moją ulubioną zabawą na ten czas z młodych lat było robienie wielkiego palca z wosku, na początku trochę piekła ale zabawa na całego.
    http://precelek.lakerspl.info/?p=7249
  • mijamax
    02.11.2010 19:38
    Strasząc się, ludzie chcą odreagować strach przed śmiercią. To jedna z form znanych w psychologii. W zaskakujący sposób pokazuje tez makabryczny brak wiary w zwycięstwo zmartwychwstania nad przepaścią śmierci, nad tym, że przepadniemy gdzieś w upiornym towarzystwie diabłów.
  • Irena
    09.11.2010 11:57

    Niekiedy niestety zupełnie bezmyślnie podążamy za modą. Zamiast pielęgnować nasze dobre stare tradycje, zapatrzeni w cywilizację zachodu, przejmujemy bezkrytycznie jej niezbyt rozsądne zwyczaje. Nie można być równocześnie za i przeciw, nie będąc automatycznie w konflikcie ze swoim sumieniem. Jednak bycie przeciw wymaga od nas wielkiego wysiłku i odwagi. Zawsze łatwiej iść z wiatrem, niż pod wiatr. Po co być zaszufladkowanym jako odmieniec, ten co nie ma poczucia humoru itp. itd. Człowiek boi się tak bardzo samotności, że woli być czasem w bezmyślnym tłumie, niż być wykluczonym ze społeczności (określonym jako konserwatysta, nawiedzony, niedzisiejszy). Ktoś słusznie zauważy, że w bajkach, czy baśniach czytanych dzieciom występują czarownice, smoki, wiedźmy, Gargamele i inne tego typu postacie, ale tam zwycięża zawsze dobro, a zło jest piętnowane. Ja pozostaję przy swoim. Wolę pomodlić się, zapalić znicze tym, co odeszli do Pana Boga, niż przebrać za czarownicę i pląsać... A może by opowiedzieć dzieciom o kochanej prababci, pokazując Jej zdjęcia w rodzinnym albumie? Kim będziemy, jeśli umrze pamięć o naszych przodkach? Tym co zjemy, wypijemy?

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Więcej nowości