Niepokonani

„Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść niepokonanym” – śpiewali od lat. Teraz uznali, że właśnie nastąpił ten moment. Zespół Perfect, jedna z legend polskiego rocka, oficjalnie zakończył działalność.

Ich utwory, takie jak „Autobiografia”, „Nie płacz Ewka” czy „Chcemy być sobą”, przez niektórych słuchaczy traktowane były jak hymny pokolenia wchodzącego w dorosłość na początku lat 80. ubiegłego wieku. Jednak i w ostatnich dziesięcioleciach Perfect, już bez Zbigniewa Hołdysa, wypuszczał od czasu do czasu przebój, który nuciła cała Polska. Dlatego decyzja o definitywnym zakończeniu działalności zespołu bez dokończenia pożegnalnej trasy koncertowej była dla wielu fanów zaskakująca.

Od cover bandu do legendy

Za oficjalną datę powstania Perfectu uznaje się zwykle rok 1980, ale jego prehistoria sięga jeszcze kilku lat wstecz. Już bowiem na przełomie lat 1977 i 1978 istniał w Warszawie zespół, założony przez dwóch dawnych muzyków Break­outu: perkusistę Wojciecha Morawskiego i basistę Zdzisława Zawadzkiego oraz dwie byłe wokalistki Alibabek: Ewę Korczyńską-Konarzewską i Barbarę Trzetrzelewską, która dekadę później zdobyła sporą popularność w USA jako Basia. Jego pierwotną nazwę – Perfect Super Show and Disco Band – wymyślił klawiszowiec Paweł Tabaka. W tamtym jednak czasie grupa zajmowała się głównie graniem coverów i towarzyszeniem innym artystom, m.in. Annie Jantar czy Halinie Frąckowiak. Sytuacja zmieniła się, gdy w 1978 r. dołączył do grupy gitarzysta (i czasem wokalista) Zbigniew Hołdys, który przyniósł ze sobą kilka autorskich kompozycji, w tym nagraną już wcześniej samodzielnie piosenkę „Co się stało z Magdą K.”. Ten utwór, z tekstem Andrzeja Mogielnickiego, ezopowym językiem opowiadający o gwałcie zbiorowym i społecznej znieczulicy, stał się wkrótce jednym z przebojów grupy, mimo że jego emisję w radiu blokowała Służba Bezpieczeństwa, a na płycie ukazał się dopiero w 1991 roku.

W nowym Perfekcie, już pod wodzą Hołdysa, ze starego składu pozostał wkrótce tylko Zdzisław Zawadzki (był w grupie do 1982 r.), natomiast w 1980 r. dołączyli gitarzysta Ryszard Sygitowicz, perkusista Piotr Szkudelski oraz wokalista Grzegorz Markowski. Ten właśnie skład nagrał pierwszy, tzw. biały album grupy (1981), na którym znalazły się takie hity jak: „Chcemy być sobą”, „Niewiele ci mogę dać”, „Ale wkoło jest wesoło” czy „Nie płacz Ewka”. Muzycy poszli za ciosem i już rok później, tym razem z Andrzejem Urnym na gitarze i Andrzejem Nowickim na basie, wydali kolejną płytę zatytułowaną „UNU” (tytuł pochodził od oznaczeń tablic rejestracyjnych wojskowych samochodów, wszechobecnych na polskich ulicach w stanie wojennym), gdzie obok słynnej „Autobiografii” pojawiły się m.in. „Objazdowe nieme kino” czy „Idź precz”.

Chcemy bić ZOMO

Tak rozpoczął się prawdziwy szał związany z Perfectem. Zespół stał się jedną z najpopularniejszych grup rockowych w Polsce. Atmosferę towarzyszącą ówczesnym jego koncertom rejestruje album „Live” z 1983 r. W mrocznych czasach stanu wojennego ta muzyka, a także teksty pisane przez Hołdysa i współpracującego z zespołem Bogdana Olewicza wydawały się namiastką wolności. I choć opinie o „antysystemowości” grupy są nieco przesadzone, umiejętne puszczanie oka do słuchacza, zaledwie sugerowanie tego, czego nie wolno było powiedzieć, wystarczyło, by zespół obrósł legendą.

Paradoksalnie tę legendę umocniła jeszcze dość zaskakująca decyzja Hołdysa, by rozwiązać grupę w momencie, gdy była ona na szczycie popularności. A powrót po czterech latach z megakoncertami w gdańskiej Hali Olivii, katowickim Spodku i na warszawskim Stadionie Dziesięciolecia przypieczętował tylko pozycję Perfectu na polskim rynku muzycznym. Pierwszy z tych koncertów został zarejestrowany na słynnym trzypłytowym albumie „Live April 1’1987”. Wprawdzie cenzura miała z niego wyciąć śpiewane przez publiczność słowa: „Chcemy bić ZOMO” zamiast: „Chcemy być sobą” i „Nie bój się tego Jaruzelskiego” zamiast: „Nie bój się tego wszystkiego” (chichotem historii pozostaje fakt, że po latach Hołdys przeprowadzi z twórcą stanu wojennego wybielający go wywiad dla „Wprost”), ale fama o tych smaczkach znów poszła w świat.

Wydawać by się mogło, że po takim sukcesie fani doczekają się wreszcie nowej studyjnej płyty Perfectu, jednak wkrótce okazało się, że Hołdys nie jest takimi nagraniami zainteresowany. Muzyk wyjechał do USA, gdzie ze zmienionym składem zespołu (m.in. bez Grzegorza Markowskiego) grał trasę po polonijnych klubach. Wreszcie w 1992 r. ponownie rozwiązał grupę.

Zespół za karę

Przerwa nie trwała długo. W 1993 r. Perfect kolejny raz się reaktywował, tyle że tym razem bez Zbigniewa Hołdysa. Jak wynika ze wspomnień ówczesnego menedżera zespołu Seweryna Reszki, miała to być odpowiedź na działania dawnego lidera, który – według relacji Reszki – „zgarnął całą kasę” za wznowienie na płytach kompaktowych słynnego koncertu z Hali Olivii. „Postanowiłem samemu wymierzyć karę, a przy okazji zrobić coś dobrego dla polskiego rocka” – wspomina menedżer. Tak miał się narodzić nowy Perfect.

Trudno dziś zweryfikować wszystkie szczegóły tej opowieści, jednak co do tego ostatniego niewątpliwie Reszka ma rację: z całego zamieszania wyniknęło sporo dobrej muzyki. O ile Hołdys uwierzył w to, że może być komentatorem życia społeczno-politycznego, i niemal wycofał się z muzykowania, o tyle odrodzony Perfect okazał się bardzo aktywny. Już pierwszy album po reaktywacji, zatytułowany „Jestem” (1994), pokazywał, że zespół jest w świetnej formie. Przyniósł on sporo solidnego rockowego grania i kolejne wielkie przeboje. „Kołysanka dla nieznajomej” to jedna z najlepszych miłosnych ballad w polskiej muzyce rockowej, a „Oddech Rosji” i „Całkiem inny kraj” przekonywały, że Bogdan Olewicz nadal jest celnym komentatorem zmieniającej się rzeczywistości społeczno-politycznej. Młodsza o trzy lata płyta „Geny” poszerzyła ten zestaw o jeszcze jeden wielki hit: cytowany na wstępie utwór „Niepokonani”.

Lata 90. przyniosły zmiany personalne w grupie: najpierw Andrzeja Urnego zastąpił na gitarze Jacek Krzaklewski (biorący wcześniej udział w amerykańskiej trasie z Hołdysem), potem w miejsce Ryszarda Sygitowicza przyszedł Dariusz Kozakiewicz, znany wcześniej z grania w takich zespołach jak Fatum, Break­out czy Test, wreszcie Andrzeja Nowickiego wymienił na basie Piotr Urbanek. Z instrumentalistów tylko Piotr Szkudelski trwał za bębnami niemal do samego końca. Pozostał też oczywiście Grzegorz Markowski, którego charakterystyczny, lekko zachrypnięty głos jest – obok znakomitych często partii gitar – znakiem rozpoznawczym Perfectu.

Muzyka pozostanie

Kolejne albumy „Śmigło” (1999) i „Schody” (2004) – pierwsza płyta w historii polskiej muzyki rozrywkowej wydana oryginalnie w formie internetowej – nie były już tak przebojowe. Dopiero „XXX” (2010), z hitem „Raz po raz”, na nowo wprowadził Perfect na szczyty radiowych rankingów. Z następnej płyty, zatytułowanej „DaDaDam” (2014), wyróżniały się przede wszystkim balladowe utwory z tekstami Jacka Cygana: „Odnawiam dusze” i „Wszystko ma swój czas”, ze znakomitą, dwuznaczną frazą: „Gdybym kiedyś odszedł stąd, nie obrażaj się na śmierć”. Cygan napisał także słowa do piosenki „Ludzie niepowszedni” z płyty „Muzyka” (2016) – ostatniego przeboju w repertuarze Perfectu.

Na swoje 40-lecie zespół zaplanował pożegnalną trasę koncertową „Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść”. Udany koncert odbył się 14 lutego 2020 r. na warszawskim Torwarze, jednak dalsze plany pokrzyżowała pandemia. Perfect wypuścił pożegnalnego singla pt. „Głos”, a występy przeniesiono na następny rok. Niestety, w kwietniu 2021 r. Grzegorz Markowski poinformował fanów, że ze względu na pogarszający się stan zdrowia nie jest w stanie dokończyć pożegnalnej trasy z zespołem. Pozostali muzycy planowali początkowo zagrać koncerty z zaproszonymi gośćmi pod hasłem „Gramy dalej dla Grzegorza”, jednak ostatecznie pożegnali się z fanami krótkim wpisem zamieszczonym na Face­booku 24 maja: „Graliśmy dla Was wiernie przez ostatnich 40 lat. Wszystko musi mieć jednak swój koniec. Perfect też. Nie żegnamy się z Wami ze sceny, tak jak tego chcieliśmy, bo czas pożegnania nadszedł niespodziewanie – Grzegorz Markowski podjął decyzję o odejściu z zespołu. Nic i nikt nie może już tego zmienić. Dziękujemy Wam za te wszystkie wspólne lata. Zespół Perfect odchodzi do historii, ale nasza muzyka pozostanie z Wami na zawsze”.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama