Orkiestra strun głosowych

Śpiewa ośmiu facetów, a słychać całą orkiestrę. Bezczelny playback? Nie, koncert zespołu Audiofeels.

W Nowym Jorku zdeklasowali rywali ze Stanów i Kanady. Decyzja o przyznaniu im pierwszej nagrody zapadła jednogłośnie. Zaskarbili sobie też sympatię nowojorskiej widowni, zdobywając nagrodę publiczności. Zespół Audiofeels na festiwalu „Harmony Sweepstakes A Capella Festival” zgarnął wszystko, co się dało.

Czasem jestem trąbką

Jurorów zaskoczył inny od tradycyjnego sposób śpiewania a cappella. Audiofeelsi są w Polsce prekursorami stylu vocal play. To znaczy wykonują własnymi głosami nie tylko partie wokalne, ale również wszystkie partie instrumentów. – Kitek robi perkusję, Patryk bas, ja czasem jestem trąbką, innym razem smykami – mówi Marcin „Illuk” Illukiewicz, jeden z członków ośmioosobowego zespołu. Scaliła ich przyjaźń i spotkania na gruncie towarzyskim. Ale spotkali się dzięki muzyce. Choć żaden z nich nie ma wyższego wykształcenia muzycznego (w grupie jest aż czterech fizyków!), to jednak mają za sobą doświadczenia gry na instrumentach czy występów w chórach chłopięcych, m.in. w Poznańskich Słowikach. – Wszyscy poznaliśmy się w chórze Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza – opowiada Marcin. – Pracowaliśmy tam z dyrygentem Jackiem Sykulskim, który uczył nas wykorzystywać głos w nietypowy sposób. Naśladowaliśmy różne instrumenty i odgłosy natury. Inspiracje znajdowaliśmy każdego dnia – na ulicy, w radiu czy internecie.

Niemal cały czas nuciliśmy coś pod nosem. Po skończeniu studiów trzeba było pożegnać się z chórem. Ale trafiliśmy na nagrania nowojorskiej grupy Naturally 7, wykonującej vocal play. Postanowiliśmy wtedy spróbować stworzyć coś w mniejszym gronie. Wiedzieliśmy już, że chodzi nam o męski zespół wokalny. Teraz trzeba było połączyć odmienne preferencje muzyczne w jedno. – Audiofeels to osiem różnych gustów – twierdzi Bartek „Źrebak” Lehmann. – Osiem osób, które w domu i samochodzie słuchają zupełnie różnej muzyki. Ktoś mógłby powiedzieć, że nie mamy swojego stylu. Ale moim zdaniem właśnie ta różnorodność jest naszą siłą. – Repertuar rzadko bywa punktem spornym – dodaje Illuk. – Lubimy wyzwania i jeśli komuś z nas zależy na jakimś numerze, to jesteśmy otwarci. Na szczęście nikt z nas nie jest fanem disco polo – śmieje się muzyk.

Najwspanialszy instrument

Rozpiętość repertuaru jest rzeczywiście spora. Od delikatnych ballad Stinga i duetu Simon and Garfunkel po żywiołowe kawałki Red Hot Chili Peppers czy Nirvany. Czasem aż trudno uwierzyć, że ludzki głos może zamienić się nagle w przenikliwy dźwięk skrzypiec albo w brudne brzmienie przesterowanej gitary. – Jacek Sykulski wpajał nam, że możliwości ludzkiego głosu są nieograniczone – wspomina Bartek. – To najwspanialszy instrument, bo dany nam przez Boga, a nie wykonany przez człowieka – wtóruje mu Marcin. Oczywiście w studiu brzmienie wokalu zostaje nieco podrasowane, przepuszczone przez rozmaite efekty. Czuwają nad tym Jarek „Karas” Weidner i Marek „Maro” Lewandowski, którzy nie tylko śpiewają w Audiofeelsach, ale są również reżyserami dźwięków. Jednak muzycy starają się zbyt mocno nie ingerować w oryginalne brzmienia. – Jesteśmy głównie zespołem koncertowym – podkreśla Źrebak. – Nasze płyty nie mogą za bardzo odbiegać od tego, co publiczność słyszy na koncertach. Jak powstają aranżacje? – Szukamy inspiracji w oryginale, ale bierzemy też pod uwagę specyfikę ludzkiego głosu – podkreśla Marcin Illukiewicz. – Czasem musimy modyfikować linie poszczególnych instrumentów, by dało się je śpiewać. Zdarza się, że aranżują wspólnie, częściej jednak rozpisanie głosów zostawiają Jarkowi i Markowi. Ale i tak pierwotne wersje potem ewoluują, zmieniają się w trakcie prób.

Żyć muzyką i… z muzyki

O obsadzeniu partii poszczególnych instrumentów decydują predyspozycje głosowe. – Nie jestem może najwyższy wzrostem, ale głosem już tak – śmieje się Bartek.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.