Pierwszy Słowik RP

Uczył swoich podopiecznych, że natchnienie nie przychodzi od człowieka, tylko od Boga. Profesor Stefan Stuligrosz zostawił po sobie kilka pokoleń wychowanków.

Niedościgniony mistrz, człowiek renesansu, wychowawca, niemal ojciec dla swoich chórzystów – tak określają profesora ci, którzy znali go najlepiej. – Wytyczał bieg polskiej chóralistyki chłopięcej od wielu lat – twierdzi poznański kompozytor i dyrygent Jacek Sykulski. Trudno sobie wyobrazić świat chłopięcych chórów bez Stefana Stuligrosza. Twórca Poznańskich Słowików zmarł 15 czerwca w Puszczykowie. Miał 92 lata.


Niedoszły kupiec


Swoje przyjście na świat oznajmił przeraźliwie donośnym głosem. We wspomnieniach, zatytułowanych „Piórkiem Słowika”, pisał, że ojciec początkowo chciał zrobić z niego kupca. Aż do wybuchu wojny młody Stefan uczył się kupiectwa w Domu Handlowym Woźniaka. Wiedział już jednak, że woli muzykę. I nawet zobowiązujące nazwisko – Stuligrosz – nic tu nie zmieniło. Skoro jako mały szkrab wzruszał się brzmieniem organów w parafialnym kościele, trudno, by w dorosłości zajmował się handlem. 
– Moją pierwszą nauczycielką muzyki była babcia. Mądra wiejska kobieta, która prowadzała mnie na nieszpory.

Później, na początku wojny, po aresztowaniu ks. Gieburowskiego przejąłem po nim niedobitki chóru katedralnego. Ksiądz Gieburowski – mój drogi mistrz – wszczepił mi bakcyl muzyki polifonicznej a cappella – wspominał Stefan Stuligrosz.
Z owymi „niedobitkami” młody chórmistrz rozpoczął konspiracyjne próby. Występy chóru podczas Mszy św. w kościołach poznańskich – Wszystkich Świętych na Grobli i Matki Boskiej Bolesnej na Łazarzu – były dla mieszkańców Poznania ważną manifestacją polskiego ducha. Stały się też zalążkiem Chóru Chłopięco-Męskiego im. Wacława Gieburowskiego, założonego oficjalnie w 1945 roku. Już cztery lata później muzycy osiągnęli ogólnopolski sukces – zostali zaproszeni na gościnny występ do warszawskiej filharmonii. Poznaniacy, dumni z osiągnięć zespołu, zaczęli go wówczas nazywać Poznańskimi Słowikami. Chór trafił pod skrzydła Filharmonii Poznańskiej. I tak jest do dziś – jego oficjalna nazwa brzmi: Chór Chłopięcy i Męski Filharmonii Poznańskiej „Poznańskie Słowiki”.
II wojna światowa uniemożliwiła młodemu chórmistrzowi zdobywanie wyższej edukacji muzycznej. Te braki nadrabiał po wojnie w błyskawicznym tempie. Najpierw w 1951 r. obronił dyplom z muzykologii, a dwa lata później zdobył dyplomy z dyrygentury symfonicznej, śpiewu solowego, fortepianu i teorii muzyki. W tym czasie chór Stefana Stuligrosza liczył już 80 śpiewaków. 


Dylematy PRL-u


Dyrygent wspominał, że okres PRL-u był dla niego pełen dylematów. Profesor stale musiał zadawać sobie pytanie: kiedy trzeba zachować niezłomność, a kiedy możliwy jest kompromis, pozwalający ocalić dobro, jakim jest chór? Stuligrosz nieraz musiał walczyć o charakter zespołu, a nawet o jego istnienie. Jednak wyborów, których dokonywał, nie musiał się później wstydzić. Pomogła mu w tym wiara, którą nie tylko manifestował (także w najtrudniejszych czasach stalinowskich), ale którą żył na co dzień. Wiele przykładów takiej postawy znajdujemy we wspomnianej książce „Piórkiem Słowika”. Gdy groziły mu niemałe konsekwencje za to, że jeden z jego podopiecznych boksował portret Stalina, on po prostu modlił się „Pod Twoją obronę”. A potem… wychodził z opresji w taki sposób, że partyjni urzędnicy nie mogli się nadziwić jego przebiegłości.
Prowadząc chór, równocześnie przez wiele lat oddawał się działalności dydaktyczno-wychowawczej w Akademii Muzycznej im. I.J. Paderewskiego w Poznaniu. Był kolejno: asystentem, wykładowcą, docentem profesorem, a w latach 1967–1971 rektorem tej uczelni. Wykształcił wielu znakomitych dyrygentów i chórmistrzów, m.in. Grzegorza Nowaka, Janusza Dzięcioła, Jana Szyrockiego, Kazimierza Górskiego, ks. Kazimierza Szymonika, Mieczysława Dondajewskiego, Antoniego Grefa, Macieja Wielocha.
Jako prawdziwy człowiek renesansu poświęcał się równolegle wielu zajęciom. Kierował m.in. Redakcją Muzyczną Rozgłośni Poznańskiej Polskiego Radia i szefował Poznańskiemu Towarzystwu Muzycznemu im. Henryka Wieniawskiego. Skomponował około 600 utworów na chór a cappella, z towarzyszeniem fortepianu, organów i orkiestry. Opracował też dziesiątki kolęd i pieśni.


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama