Książka napisana jednym palcem

Nie ma rąk ani nóg. Nick Vujicic uważa się za najszczęśliwszego człowieka na świecie.

Napisał ją jednym z dwóch palców lewej stopy jako 27-latek. W tym roku skończy trzydziestkę. I mimo że urodził się z fokomelią, czyli bez rąk i nóg, uważa się za najszczęśliwszego człowieka na świecie. Kiedy dorastał, uświadomił sobie, że jedynym sposobem na wyjście z zamkniętego kręgu własnego cierpienia i czarnego widzenia świata jest pomaganie innym.

– Największa satysfakcja spotyka nas właśnie wtedy, gdy dajemy siebie drugim, gdy za cel stawiamy sobie polepszenie ich życia, gdy przyłączamy się do jakiejś większej sprawy i staramy się wywrzeć pozytywny wpływ na otaczający świat – napisał. Nie przez przypadek nazywają go największym „motywatorem” świata. Inspiruje innych do życia.

Pokazuje, że cierpienie ma sens. Na jednym z filmików krążących na YouTube zbiera wokół siebie grupę załamanych, pogrążonych w depresji. Na ich oczach wskakuje do morza i pokazuje, jak łatwo cieszyć się wodą, piaskiem, nowymi przyjaciółmi. Posługując się lewą stopą z dwoma rozdzielonymi podczas operacji palcami i głową na silnym karku – jeździ na deskorolce, surfuje na morzu i po internecie, odbija piłeczkę pingpongową, pisze książki, gra na różnych instrumentach, telefonuje, otwiera puszkę z colą, wkłada płytę CD do odtwarzacza. Jeździ na spotkania z tysiącami osób, którym daje siłę.

Podczas jednego z pierwszych podeszła do niego dziewczyna i powiedziała: „Nikt nigdy nie powiedział mi, że jestem piękna. Nikt nigdy nie powiedział mi, że mnie kocha. Swoimi słowami zmieniłeś moje życie”. Po urodzeniu nie chciała go widzieć własna matka, która doznała szoku. Dziś spotykają się z nim i oglądają go w internecie miliony. Im cięższa jest walka, tym większe zwycięstwo – to jego dewiza.

Bez kwiatów

Kiedy się urodził, zrozpaczony ojciec Borys ani nikt z bliskich nie przysłali mamie, Duszce, kwiatów. – Nie należą mi się? – spytała i dopiero wtedy ojciec pobiegł je kupić. Matka była położną, pracowała na porodówce. Cała ciąża przebiegała bez zastrzeżeń, więc nie mogła pojąć, dlaczego nikt nie przewidział, że jej synek nie będzie miał rąk i nóg.

Ojciec zasłabł z rozpaczy, kiedy zobaczył nowo narodzonego synka. Dopiero widząc, że żona nie chce zajmować się maleństwem, powiedział jej, jaki jest piękny. Przez całe życie rodzice powtarzali mu, że jest piękny i zapewniali jak najlepsze warunki umożliwiające samodzielność. Dziadkowie Nicka pochodzili z Serbii, wchodzącej w skład dawnej Jugosławii. Wyemigrowali do Australii, uciekając przed represjami komunistycznymi. Należeli do Kościoła apostolskiego sprzeciwiającego się obowiązkowej służbie wojskowej. Władze prześladowały jego wiernych, dlatego nabożeństwa musiały odbywać się potajemnie.

Rodzice Nicka osiedli w Melbourne, z czasem zmieniając je na Brisbane. Kiedy Nick już chodził do szkoły, na cztery miesiące wyjechali do Stanów Zjednoczonych, z zamiarem pozostania tam na stale. Wrócili jednak do Australii. „Udało im się nawet kupić dom przy tej samej alejce, przy której mieszkaliśmy przed wyjazdem, więc ja i rodzeństwo wróciliśmy do tej samej szkoły i kolegów. Tata zaczął ponownie wykładać informatykę i zarządzanie na uczelni, a mama została w domu” – opowiada Nick.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg