Atrakcyjnie o historii

O problemach z powstawaniem nowej siedziby Muzeum Historii Polski i o dobrej metodzie na atrakcyjne opowiadanie o tradycji z Robertem Kostrą

Odbudowa Pałacu Saskiego i umieszczenie tam światowej klasy Muzeum Historii Polski na 100. rocznicę odzyskania niepodległości – taką wizję roztacza poseł Zbigniew Girzyński. Panu jednak niezbyt ona się podoba. Dlaczego?

Co do generalnej intencji, by godną inwestycją uczcić jubileusz stulecia niepodległości, to może nie jest nam do siebie tak daleko. Obawiam się jednak, że wizja umieszczenia muzeum w miejscu wskazanym przez pana posła Girzyńskiego nie uwzględnia powszechnie dostępnej wiedzy. Są już zaawansowane prace nad tym projektem, z lokalizacją w innym miejscu. Pałac Saski w swojej historycznej bryle nie pomieści dużego, nowoczesnego muzeum, a jeżeli zaczniemy od nowa dyskusję nad lokalizacją tej placówki, to nie uda się już takiego projektu przeprowadzić do jubileuszowego, 2018 roku.

Pominięcie tych faktów skwitował Pan stwierdzeniem, że muzeum potrzeba spokoju i pieniędzy, a nie pomysłowych Dobromirów?

To było może troszkę złośliwe, ale chodzi mi o to, żeby nie wyważać otwartych drzwi. Projekt jest zaawansowany co do programu merytorycznego i architektonicznego, zatem jeśli chcemy wybudować muzeum na 100. rocznicę odzyskania niepodległości, to należy zabiegać o jego sfinalizowanie. Mamy koncepcję przygotowaną przez pracownię Paczowski et Fritsch, która została wybrana w prestiżowym międzynarodowym konkursie. Każda poważna zmiana, jeśli chodzi o lokalizację i projekt, czyni powstanie placówki mniej prawdopodobnym. Dlatego bardzo zachęcałbym, żeby pan poseł, zamiast rozpoczynać dyskusję nad nowym projektem, zdecydował się na mocne poparcie istniejącego.

O siedzibie, która ma powstać przy placu Na Rozdrożu, mówi się od kilku ładnych lat. Co stoi na przeszkodzie w realizacji tego przedsięwzięcia?

Proces budowy dużego, prestiżowego i skomplikowanego obiektu zlokalizowanego w centrum wielkiego miasta wymaga przejścia kilku faz. Najpierw uzyskania lokalizacji, wstępnych studiów i ekspertyz urbanistycznych, architektonicznych, inżynieryjnych, geologicznych, środowiskowych itp., a potem wstępnych uzgodnień z władzami samorządowymi i dostawcami mediów. Co najmniej kilkanaście miesięcy zajmuje przeprowadzenie konkursu na projekt wraz z przygotowaniami i ostatecznym uprawomocnieniem decyzji jury. Potem są faza projektowania, uzyskiwania odpowiednich decyzji administracyjnych, przetargi. Dopiero na końcu tego procesu jest budowa. Wszystko to normalnie zajmuje – o ile nie ma nadzwyczajnych utrudnień – od 7 do 8 lat. My z braku środków zatrzymaliśmy się po fazie konkursowej. Co oznacza, że mamy za sobą mniej więcej jedną trzecią tego procesu.

Czy przyczyn tej rozwlekłości należy też szukać w sferze politycznej? Projekt budowy muzeum zainicjowało w 2006 roku Prawo i Sprawiedliwość. Tymczasem rząd Platformy Obywatelskiej postawił raczej na Muzeum II Wojny Światowej…

To jest złożony problem. Nikt nie podejmował decyzji, że zabiera środki z naszego muzeum i przekazuje je Muzeum II Wojny Światowej. Ta placówka i Muzeum Piłsudskiego otrzymały wieloletnie plany rządowe, czyli obietnicę finansowania z pieniędzy pochodzących z budżetu państwa. Natomiast nasze muzeum, chociaż powstało wcześniej, wciąż żadnej wiążącej decyzji finansowej się nie doczekało. Nieustannie stoimy w kolejce po środki europejskie, a te z różnych powodów mogą okazać się iluzoryczne. W tym sensie tamte placówki są w stosunku do nas traktowane priorytetowo.

W kontekście bycia dyrektorem mówi Pan, że nie ma osobistych ambicji, tylko misję. Jak Pan ją definiuje?

Od kilkunastu lat, wcześniej m.in. wspólnie z Tomaszem Mertą, starałem się określać i realizować istotne cele dotyczące polskiej polityki historycznej. Nowoczesne Muzeum Historii Polski pokaże fascynujący obraz polskiej historii, będzie budziło dumę, prezentowało nasze osiągnięcia, ale również skłaniało do refleksji nad błędami i słabościami. Pełen obraz naszych dziejów jest nam wszystkim potrzebny. Młodym ludziom, którzy nie znają historii – by dowiedzieli się o niej pawdy, starszym – żeby umieli racjonalizować i cywilizować nasze wieczne spory i wreszcie cudzoziemcom – byśmy nie musieli nieustannie prostować ich mylnych przekonań na temat podstawowych faktów dotyczących naszej historii. Z tego ostatniego powodu jest to ważny projekt, który umożliwi Polsce prowadzenie nowoczesnej edukacji i równego dialogu z innymi krajami europejskimi, a zwłaszcza z sąsiadami, jak Niemcy i Rosja, którzy tego rodzaju placówki posiadają.

Dlaczego po 1989 roku w uprawianiu polityki historycznej jesteśmy w tyle za innymi państwami?

Myślę, że w pierwszym dziesięcioleciu uznaliśmy, że w demokratycznym państwie i wolnym społeczeństwie wszystko samo się poukłada. Być może do pewnego stopnia to się sprawdza w gospodarce, ale w przypadku wielu, może nawet większości dziedzin życia społecznego musi istnieć pewna równowaga pomiędzy spontaniczną aktywnością obywateli i organizacji pozarządowych a przemyślaną polityką państwa. Są takie obszary, jak chociażby kreowanie ważnych muzeów, miejsc pamięci, projektów badawczych i edukacyjnych czy na przykład dofinansowanie wielkich historycznych produkcji filmowych, w których władze publiczne muszą definiować pewne cele i przeznaczać wystarczające środki na ich realizację. To się powoli zmienia, ale dzisiaj ten proces jest bolesny i może za bardzo upolityczniony. Marzy mi się w tej kwestii ponadpartyjny konsensus dotyczący kluczowych projektów i kierunków działania.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg