Polski El Greco

Mało brakowało, a bezcenny obraz El Greca wylądowałby w piecu razem ze starymi szmatami. Dziś odrestaurowany wisi w siedleckim muzeum.

Na obrazie widać młodego, szczupłego mężczyznę, spoglądającego w kierunku jasnej plamy w lewym górnym rogu. W tle widać eteryczne chmury, groźne, wyglądające jakby chciały pożreć postać na pierwszym planie. Ale on zdaje się tego nie zauważać: jego wzrok jest nieobecny, ręce podnosi z oddaniem nieco do góry. Na dłoniach i na piersi widać krwawe ślady: to stygmaty. Ten mężczyzna to św. Franciszek z Asyżu. Właśnie otrzymał od Boga bolesną łaskę noszenia Jego ran. Tak wygląda obraz „Ekstaza św. Franciszka” autorstwa El Greca. To jedyne dzieło tego artysty znajdujące się na stałe w Polsce – konkretnie w Muzeum Diecezjalnym w Siedlcach. Niesamowite są okoliczności, w jakich się odnalazło. Ale i samo dzieło skrywa niejedną tajemnicę.

Na imieniny

W okresie międzywojennym parafianie z Kosowa Lackiego na Podlasiu poprosili wikariusza, by kupił proboszczowi obraz na imieniny. Proboszcz miał na imię Franciszek. Wikariusz pojechał więc do Warszawy, gdzie w jednym z antykwariatów znalazł ciekawy obraz przedstawiający patrona kapłana. Potem jego losy były różne, na pewien czas trafił nawet na dzwonnicę, gdzie czekał na spalenie razem ze starymi szmatami. Gdy w latach 60. XX w. przeprowadzano inwentaryzację dzieł sztuki w diecezji siedleckiej, młode historyczki sztuki Izabella Galicka i Hanna Sygietyńska zauważyły go na plebanii. Uznały, że prawdopodobnie został on namalowany przez któregoś ze współpracowników El Greca.

W 1966 r. doszły do wniosku, że wyszedł on spod pędzla samego mistrza. Wówczas mało kto wierzył w tę hipotezę. W środowisku naukowym odkrywczynie przezwano „elgreczynkami”, pisano o nich, że są „młode, niedoświadczone i zbyt odważne w stawianiu niedorzecznych hipotez”. Dopiero w 1974 r., gdy prace konserwatorskie przeprowadziły wybitne ekspertki w tej dziedzinie, Zofia Blizińska i Maria Orthweinowa, okazało się, że na wcześniej niedostępnej, bo ukrytej pod blejtramem, części obrazu znajduje się niewyraźny, choć możliwy do rozszyfrowania podpis „Domenikos Theotokop”. To, a także dokładne badania naukowe przekonały niedowiarków, że obraz wyszedł spod pędzla tego malarza. Jednak z obawy przed konfiskatą ze strony władz komunistycznych dzieło spędziło kolejnych kilkadziesiąt lat w magazynie muzealnym.

Poza swoją epokę

Domenikos Theotokopulos to nikt inny jak słynny El Greco. Malarz, którego przygoda ze sztuką zaczęła się na Krecie, gdzie się urodził w 1571 r. Zaczynał od pisania ikon. Już w jego wczesnych pracach widać było, że nie chce dokładnie wpisywać się w utarte kanony. Jego wczesny obraz „Zaśnięcie Marii” to ikona wzbogacona o niewystępujące w ówczesnej sztuce greckiej elementy, jak na przykład gra świateł. Jako zdolny artysta postanowił udać się tam, gdzie w tej epoce działo się w sztuce najwięcej: do Italii. W Wenecji został uczniem sędziwego już Tycjana, tam też dorobił się pseudonimu, pod którym znany jest do dziś i który wskazywał na jego greckie pochodzenie.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Więcej nowości