Człowiek na granicy

Proza Josepha Conrada przedstawia bohaterów w sytuacjach granicznych. Pisarza interesuje to, jak człowiek zachowuje się w sytuacji zagrożenia życia. Ale wybory, o których mówi autor „Lorda Jima”, dotyczą – w różnej skali – każdego z nas.

Z pochodzenia Polak, ale pisał po angielsku. Uchodzi za jednego z największych stylistów w całej literaturze angielskiej, jednak do końca życia mówił z silnym polskim akcentem. Kim był zmarły przed dziewięćdziesięciu laty Joseph Conrad?

Właściwie nazywał się Józef Teodor Konrad Korzeniowski. Urodził się w 1857 r. w Berdyczowie jako syn pisarza i działacza niepodległościowego Apollona Korzeniowskiego. Losy rodziny wydają się typowe dla patriotów tamtego czasu: przodkowie zostali pozbawieni ziemi za udział w powstaniu listopadowym, rodzice – zesłani w głąb Rosji za działalność przeciwko caratowi, natomiast wuj Stefan Bobrowski był jednym z przywódców powstania styczniowego. Sam pisarz, dość wcześnie osierocony, jako siedemnastolatek wyjechał do Marsylii i tam podjął pracę marynarza.

Punkt wyjścia do opowieści

Pływanie na statkach zajęło Korzeniowskiemu – z małymi przerwami – dwadzieścia lat. W tym czasie podróżował właściwie po całym świecie. Nic więc dziwnego, że jego prozę wypełniają obrazy morza i egzotycznych archipelagów.

Czas żeglowania po oceanach dostarczył mu tylu przygód, że można by je ułożyć w niejedną powieść. Problemy z obywatelstwem, popadnięcie w długi, próba samobójcza, zamieszanie w przemyt broni, malaria, febra i dyzenteria, a także kilka sytuacji, w których pisarz o mało nie utonął – to tylko niektóre z „atrakcji”, jakie spotkały Conrada w tym czasie. Był on też jednym z oficerów statku „Palestine” płynącego do Bangkoku, na którym doszło do samozapłonu ładunku. Załoga, walcząca z żywiołem w tropikalnym upale i wilgoci, była zmuszona skapitulować. Pozostała jednak przy statku, aby zobaczyć, jak tonie. To wydarzenie zostanie potem opisane w opowiadaniu „Młodość”.

Słynniejsza w historii literatury okazała się jednak inna morska katastrofa, która zresztą też wydarzyła się naprawdę. Joseph Conrad nie brał w niej wprawdzie udziału, ale uważnie śledził relacje pojawiające się na łamach londyńskiej prasy. W 1880 r. załoga statku „Jeddah” z pielgrzymami zdążającymi do Mekki opuściła pokład podczas sztormu. Dochodzenie prowadzone w adeńskim porcie, dokąd statek został bezpiecznie odholowany przez mijający go francuski okręt, wykazało, że załoga zaniedbała swoje obowiązki. Przypadek ten zainspirował Conrada do napisania „Lorda Jima”. Początkowo miała to być tylko kilkustronicowa nowela. „Dopiero wtedy uświadomiłem sobie, że epizod ze statkiem wiozącym pielgrzymów jest dobrym punktem wyjścia dla swobodnej, rozległej opowieści; że przy tym wypadek tego rodzaju mógłby z całym prawdopodobieństwem na całe życie zaważyć na »samopoczuciu« prostego i głęboko czującego człowieka” – przedstawiał genezę dzieła pisarz.

W pierwszym szeregu

Główny bohater wydanego w 1900 r. „Lorda Jima” to człowiek, który stara się odkupić swoją winę z przeszłości, kiedy to jako pierwszy oficer uciekł z tonącego statku. Stchórzył, ale honor każe mu ponieść konsekwencje czynu. Jim nie jest więc postacią jednoznaczną, zarówno dla czytelnika, który poznaje bohatera stopniowo, dzięki prezentacji z różnych punktów widzenia, jak i dla samego siebie.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama