Ludzie tacy jak my

Filmy Hany Abu-Hassada, reżysera „Omara” i „Paradise Now”, zostały dobrze przyjęte przez krytykę i obsypane prestiżowymi nagrodami.

Filmy urodzonego w Izraelu, a mieszkającego w Holandii Palestyńczyka rzeczywiście pokazują wiarygodny obraz świata, w jakim od kilkudziesięciu lat żyją jego rodacy na Zachodnim Brzegu Jordanu. Pojawiają się w nich wątki obyczajowe i melodramatyczne, ale ich głównym tematem jest palestyński terroryzm, a bohaterami jego aktywni uczestnicy.

Reżyser przekonujący

Zarówno we wchodzącym właśnie na ekrany „Omarze”, jak i wcześniejszym, nominowanym do Oscara „Paradise Now” (co można byłoby przetłumaczyć jako „Natychmiast do raju”), daje on pogłębione portrety psychologiczne potencjalnych zamachowców. W „Paradise Now” bohaterami są szahidzi, muzułmańscy męczennicy, którzy ponoszą śmierć w czasie samobójczych zamachów, natomiast w „Omarze” uczestnicy aktów terrorystycznych skierowanych przeciwko Żydom.

Abu-Hassad robi filmy na tematy doskonale mu znane z osobistego doświadczenia, zapewne lepiej niż jakiemukolwiek cudzoziemcowi. Z pewnością łatwiej mu było też realizować je w autentycznych plenerach Autonomii Palestyńskiej. „Kręcenie na Zachodnim Brzegu było o tyle łatwiejsze, że jest tam silna obecność władz palestyńskiej policji” – mówił w jednym z wywiadów o realizacji „Omara”. Jednak zanim wybierzemy się do kina na „Omara”, warto obejrzeć „Paradise Now”, by odczytać zawarte w tych filmach przesłanie. Oba filmy chwalono za obiektywizm w przedstawianiu wydarzeń, charakteru, motywacji i psychologicznych sylwetek bohaterów. Dużo w tym racji, ale w obu filmach zawarte są przekłamania, które mogą wprowadzić w błąd niezorientowanego w historii konfliktu widza. Mają także zaletę nie do przecenienia – tyle że nie wiadomo, czy zgodną z intencjami reżysera – obnażają przerażającą stronę wykreowanej w tamtej społeczności kultury śmierci. Oczywiście samobójcze zamachy nie zdarzały się tylko w Izraelu. Podejmowali je i podejmują muzułmańscy fanatycy na całym świecie. Hana Abu-Hassad jest utalentowanym reżyserem. Potrafi wzbudzić w widzu zrozumienie, a co za tym idzie sympatię dla bohaterów swoich filmów. Przekonać nas, że tak naprawdę są zwyczajnymi ludźmi. Ludźmi, którzy znaleźli się w sytuacji, z której jedynym wyjściem jest poświęcenie swojego życia, by zabić jak najwięcej Żydów. Tak jak w „Paradise Now”. Nie wiemy, w jaki sposób dwaj główni bohaterowie zostali zwerbowani do samobójczej misji. Saïd i Khaled mieszkają w Nablusie na Zachodnim Brzegu Jordanu w Autonomii Palestyńskiej. Obaj są mechanikami samochodowymi. Zajmują się swoimi codziennymi sprawami, a pierwsze sceny filmu niepozbawione są humoru, kiedy usiłują przekonać niezadowolonego z ich usług klienta, że nie ma racji. Po pracy leniwie spędzają czas, paląc nargile. Właściwie ten spokojny prolog mógłby się rozgrywać wszędzie, gdyby nie dobiegający gdzieś z oddali odgłos wybuchów.

Ostatnia Wieczerza inaczej

Nie wydają się też specjalnie zaskoczeni, gdy dowiadują się, że już nadszedł czas. Okazuje się, że wcześniej zadeklarowali podjęcie samobójczej misji. Teraz Jamal, jeden z wyższych rangą dowódców palestyńskiej zbrojnej organizacji, podaje im cel akcji terrorystycznej, a właściwie operacji, bo tak określa się ją w filmie. Mają założyć wyładowany materiałami wybuchowymi pas samobójcy, dotrzeć do Tel Awiwu i dokonać samobójczego zamachu, najlepiej w zatłoczonym autobusie. Tam można zabić najwięcej wrogów, czyli Żydów, chociaż słowo Żyd w tym filmie pada rzadko. Raczej słyszymy określanie typu „okupanci” albo „oni”.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.