Paradoks polskiego Hamleta

Znani artyści gremialnie popierali rządy PO, choć te nie dbały o kulturę. Teraz boją się PiS, choć akurat ta partia chce kulturę wspierać.

Podczas gali wręczenia Paszportów „Polityki” pisarz Zygmunt Miłoszewski wygłosił ze sceny znamienny tekst: „Chciałem się zwrócić do różnych urzędników państwowych, którzy postanowili przyjść na imprezę ludzi kultury: macie państwo niezły tupet”. Cytat został przyjęty w środowisku z uznaniem… manifestowanym prywatnie. Publicznie deklarowano jedynie obawy przed nadchodzącym – wraz z rządami PiS – kulturalnym armagedonem. Wypowiedź Krystyny Jandy była tylko jedną z wielu. Tuż przed wyborami prezydenckimi aktor Jacek Poniedziałek niczym Kasandra wieszczył: „Duda to Kaczyński, a Kaczyński to smoleńskie szaleństwo, władza Rydzyka i księdza Oko, katolicki skansen w stylu Iranu, niszczenie wolności mediów i wolności tworzenia, wolności osobistej, obyczajowe średniowiecze”. Apel, który ze względu na formę i treść ludzie kulturalni powinni taktownie przemilczeć, podpisali m.in. Magdalena Cielecka, Maja Ostaszewska i Andrzej Chyra.

Co wspierać z budżetu?

Jedno jest pewne: za rządów PiS twórcy nie mogli na mecenat państwowy narzekać. Różnicę w rzetelności tego mecenatu najlepiej oddaje opowieść Tomasza Karolaka, aktora chyba najmocniej zaangażowanego w bieżącą politykę. „Po (poprzedniej) kampanii wyborczej wygranej przez prezydenta Komorowskiego dostałem pytanie z PO: co ty byś chciał do tego swojego teatru? Powiedziałem, że klimatyzację, bo latem jest tak gorąco, że przerywamy przedstawienia i rozdajemy wodę. Odpowiedziano, że nie ma problemu” – opowiadał w jednym z wywiadów aktor. Puentując, że klimatyzacji ostatecznie nie dostał. Jest oczywiście pytanie zasadnicze, czego i kogo ów mecenat państwowy miałby dotyczyć. – I tu możemy się pospierać – mówi Jarosław Sellin. Jego zdaniem „sztuka z bardzo silnym elementem destrukcji” może była finansowana wyłącznie ze źródeł prywatnych. Natomiast publiczne instytucje kultury powinny promować takie dzieła, które raczej łączą, niż dzielą społeczeństwo. – Popieram pełną swobodę twórczą, ale nie za publiczne pieniądze – podkreśla poseł PiS. Pieniędzy w budżecie zawsze jest za mało (choć PiS postuluje, by wydatki na kulturę wzrosły do 1% PKB), ważne jest, by były wydawane sensownie i konsekwentnie. Krzysztof Kłopotowski, krytyk filmowy, uważa, że artyści nie powinni obawiać się powrotu PiS do władzy. – Powściągnięcie samobójczych nurtów kulturalnych tylko przysłuży się wspólnocie. Mieszkamy w niebezpiecznym miejscu świata; wykazała to historia ostatnich stuleci. Lepiej się wzmacniać, niż osłabiać. A upartym „dekonstrukcjonistom” niech wystarczy mecenat prywatny, już nie mówiąc o grantach zagranicznych. I będzie wiadomo, kto komu za co płaci – przekonuje Kłopotowski.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg