Życie w ciemności

Umarła w wieku 27 lat, osiągnąwszy sławę, pieniądze oraz opinię współczesnej diwy jazzu. Problemy rodzinne, rozterki miłosne i uzależnienia Amy Winehouse pokazuje w swoim filmie „Amy” Asif Kapadia.


To szokujący dokument przedstawiający upadek utalentowanej artystki, której głos poruszał serca słuchaczy na całym świecie. Przyczyną śmierci Amy Winehouse
w 2011 r. było przedawkowanie alkoholu. W ten sposób stała się członkinią głośnego Klubu 27, gromadzącego artystów, którzy z różnych przyczyn zmarli w wieku 27 lat. Jim Morisson i Janis Joplin przedawkowali heroinę, Jimi Hendrix tabletki nasenne, a Kurt Cobain uciekł z kliniki odwykowej i popełnił samobójstwo. Wszyscy przez całe życie czegoś szukali i bali się realnego świata, widzianego oczami trzeźwego człowieka. Uciekali od rzeczywistości.


Trudne początki


Amy także uciekała. Tak jak każdy potrzebowała miłości, ale nie otrzymała jej w życiu zbyt wiele. Kiedy była kilkuletnią dziewczynką, jej rodzice rozwiedli się. Amy wchodziła w okres dojrzewania poraniona i zbuntowana. Z powodu trudnej sytuacji rodzinnej była na skraju załamania nerwowego.

Z czasem zaczęła brać antydepresanty, wychodzić z domu na nocne imprezy, z których wracała pijana. Smutek i żal sprawiły, że zaczęła pisać melancholijne teksty, które wyśpiewywała przy akompaniamencie gitary. Niewielkie koncerty w klubach, pierwsi fani, pierwsze wywiady – stopniowo zaczęła wchodzić w świat show-biznesu, który w filmie Kapadii jest przedstawiony jako wyjątkowo bezwzględny: media potrafią rozpieszczać, potem zaczynają nienawidzić. Kiedy u Winehouse pojawiły się poważne problemy z uzależnieniami, media zaczęły ironicznie komentować jej tryb życia od imprezy do imprezy. W kontaktach z mediami potrafiła być bezczelna i złośliwa, ale tylko wtedy, kiedy próbowano skupiać się na jej ekscesach, a nie na twórczości. Z biegiem czasu dawała mediom coraz więcej pretekstów do relacjonowania jej burzliwego życia prywatnego, które najłatwiej opisać przez znaną maksymę: sex, drugs and rock’n’roll.


Chwile światła


Jako początkująca wokalistka mówiła dziennikarzom, że nigdy nie będzie sławna, bo nie udźwignie tego. Uznawała jazz za niszę, w której znalazła przytulne i bezpieczne miejsce, nie potrzebowała niczego więcej. Producent jej pierwszego albumu Salaam Remi stwierdził, że Amy Winehouse od początku tkwiła w stylistyce 65-letniej jazzmanki, której dusza jest przepełniona miłością do muzyki. Z pierwszych wywiadów z Amy wyłania się obraz dojrzałej artystki, która traktuje swoją twórczość jako sposób na życie, terapię, która leczy lepiej niż alkohol, narkotyki i leki. Już wtedy popalała marihuanę, ale droga do uzależnienia była jeszcze daleka, bo na pierwszym miejscu stała muzyka. Inspirowała się instrumentalistami, głównie Thelo-
niousem Monkiem. Poruszały ją nagrania Jamesa Taylora, Carole King i Tony’ego Benetta. Z tym ostatnim nagrała zresztą utwór „Body and soul” – standard jazzowy napisany przez Edwarda Heymana w 1930 roku. Udział w sesji nagraniowej z Benettem był spełnieniem jej marzeń, otrzymała niepowtarzalną okazję zaśpiewania ze swoim mistrzem, w dodatku z jego inicjatywy. To mógł być wielki powrót artystki na scenę – po latach borykania się z uzależnieniami wreszcie była czysta. Nie brała narkotyków także wtedy, kiedy dostała nagrodę Grammy za znakomity album „Back to black”. Przeżyła chwilę euforii, ale zaraz po ogłoszeniu werdyktu wyznała swojej przyjaciółce, że bez używek świat wydaje jej się nudny. Nie ulega jednak wątpliwości, że wszystkie jej nagrania powstały na trzeźwo – tylko wtedy jej talent ujawniał się z całą swoją mocą. Podnosiła się, próbowała walczyć i znowu upadała.


Ciemność


Jeszcze przed nagraniem „Back to black” przeniosła się do Camden Town – dzielnicy Londynu, w której rozwijała się tzw. kultura alternatywna. Tam poznała mężczyznę, który miał destrukcyjny wpływ na jej wrażliwą psychikę. Blake Fielder wciągnął ją w świat heroiny i cracku, narkotyku produkowanego na bazie kokainy. Próbowała dotrzymać mu tempa w narkotycznych odlotach, zazwyczaj łączonych z wyuzdanym seksem. Relacja oparta na używkach i braku wzajemnego szacunku doprowadziła ją do załamania psychicznego. Wszystko było „w porządku”, dopóki Blake, spotykający się wtedy z inną dziewczyną, chciał widywać się także z Amy. Kiedy postanowił zerwać z nią wszelkie kontakty, Winehouse wpadła w depresję, alkohol znowu lał się strumieniami. Jak zawsze swoje smutki przelewała na papier – w ten sposób błyskawicznie powstał materiał na najgłośniejszą i zarazem ostatnią, nie licząc wydanych pośmiertnie, płytę artystki. Album „Back to black” wyrażał żal i tęsknotę za utraconą miłością. W Wielkiej Brytanii sprzedał się w ponad milionie egzemplarzy, podobnie w Stanach Zjednoczonych.


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg