Historia wskrzeszona z ruin

To tutaj car Rosji oddawał hołd królowi polskiemu, a Sejm Czteroletni uchwalił Konstytucję 3 Maja. Przez sześć wieków Zamek Królewski w Warszawie był świadkiem najważniejszych wydarzeń z historii Polski.

Wielokrotnie przebudowywany, grabiony i trawiony przez pożary, zawsze podnosił się ze zgliszcz. W 1939 r. Adolf Hitler wydał rozkaz wysadzenia zamku w powietrze. Niemieccy saperzy w całym obiekcie nawiercili mnóstwo otworów na dynamit. Ostateczne zniszczenie obiektu dokonało się w czasie powstania warszawskiego. Na miejscu zamku miała teraz powstać monumentalna Hala Ludowa lub Hala Kongresowa NSDAP.

Symbol zguby i anarchii

Kiedy ustała wojenna pożoga, wydawało się, że zamek szybko podniesie się z ruin. Tymczasem musiał czekać na odbudowę aż trzy dekady! Okazało się, że nie była ona w smak partyjnym decydentom. Gomułka mówił nawet, że zamek nie jest symbolem państwowości polskiej, tylko symbolem zguby i anarchii. Dopiero za Gierka, kiedy partia próbowała poprawić swój wizerunek po tragicznym grudniu 1970 roku, podjęto decyzję o podniesieniu budowli z gruzu i popiołu. Właśnie minęło 45 lat od tamtego momentu, kiedy zaczęło się pospolite ruszenie Polaków zbierających środki na ten cel. Do 1980 r. fundusze na odbudowę zawdzięczano wyłącznie ofiarności społecznej. W 1984 r. po raz pierwszy po wojnie udostępniono Zamek Królewski publiczności. Dziś znów trudno sobie wyobrazić, że przez trzy dekady w miejscu, które jest symbolem Warszawy, istniał pusty plac. Zwiedzanie warto więc rozpocząć od obejrzenia wystawy „Zniszczenie i odbudowa” w podziemiach zamku. Archiwalne zdjęcia i filmy, wyświetlane jednocześnie na trzech ścianach, sprawiają wrażenie trójwymiarowości. Scena wysadzania zamku nabiera tam szczególnej grozy. Z ulgą wchodzi się potem do reprezentacyjnych sal, które wyglądają prawie tak jak przed wojną. To niezwykłe, bo jeszcze przed całkowitym zburzeniem budowli Niemcy zaczęli demontować posadzki, marmury, rzeźby i elementy kamienne, takie jak kominki czy gzymsy. W procederze tym uczestniczyły, o zgrozo, grupy kierowane przez niemieckich oraz austriackich historyków i ekspertów. Do prac rozbiórkowych hitlerowcy zapędzali codziennie setki Żydów.

Stare w nowym

Wierność przedwojennemu wyglądowi zamek zawdzięcza m.in. pracy ekipy z Muzeum Narodowego w Warszawie pod kierunkiem historyka sztuki prof. Stanisława Lorentza, która podczas okupacji opisywała straty i potajemnie sporządzała dokumentację fotograficzną. Na podstawie odnalezionych szczątków odtworzono resztę, posiłkując się zdjęciami i zachowanymi projektami. – Proszę spojrzeć, oryginalne elementy odróżniają się od reszty nieco ciemniejszym kolorem – pokazuje Izabela Witkowska-Martynowicz, kierownik biura prasowego Zamku Królewskiego. Stare złocenia drzwi czy ozdobne fragmenty ścian zgrabnie jednak wkomponowano w tkankę nowej budowli. A co z eksponatami, wspaniałą kolekcją obrazów? W czasie wojny wiele z nich wywieziono do Niemiec, magazynów w Krakowie albo siedzib nazistowskich dygnitarzy. Jednak część zbiorów przechowano po domach, w podziemiach kościołów, a nawet pod podłogą Muzeum Narodowego. Niektóre eksponaty wywiezione przez Niemców odzyskano potem na aukcjach. – Malarstwo na zamku to wyłącznie oryginały – podkreśla pani Izabela. Kolekcja zamkowych obrazów rzeczywiście imponuje. Sala Canaletta jest ewenementem w skali europejskiej. Znajdują się w niej aż 23 obrazy mistrza, który szczególnie upodobał sobie Warszawę jako obiekt portretowania. W Pokoju Marmurowym zobaczyć można portrety władców pędzla Marcello Bacciarellego. W królewskiej rezydencji znajdują się też arcydzieła Jana Matejki: „Konstytucja 3 Maja 1791 roku”, „Rejtan” i „Batory pod Pskowem” – płótno, na którym król Polski trzyma stopy na skórze niedźwiedzia symbolizującego Rosję. – Jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku rosyjscy goście byli przeprowadzani przez tę salę bez słowa komentarza – uśmiecha się Izabela Witkowska-Martynowicz.

Czas się zatrzymał

Absolutnym hitem jest Galeria Lanckorońskich na parterze, z dziełami sztuki podarowanymi w 1994 r. przez prof. Karolinę Lanckorońską, spadkobierczynię rodu. Dzieła należały wcześniej do Kazimierza Rzewuskiego. Wśród nich znajdziemy dzieła Rembrandta: „Dziewczynę w ramie obrazu” i „Uczonego przy pulpicie” – dwa z trzech, które można oglądać w Polsce (trzeci z nich, „Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem”, należy do Muzeum Czartoryskich w Krakowie). Zwiedzanie Zamku Królewskiego to jednak przede wszystkim spacer po historii Polski. Zarówno tej pełnej chwały, kiedy hołd naszym królom składali car Wasyl IV Szujski i Wielki Elektor Fryderyk Wilhelm Hohenzollern, jak i tej dramatycznej, kiedy zamek stał się siedzibą zaborców, a na króla Polski koronowano cara Mikołaja I. To wszystko wyobrażamy sobie, przechodząc przez Salę Senatorską, gdzie uchwalono Konstytucję 3 maja, czy reprezentacyjną Salę Wielką, gdzie do dziś odbywają się największe uroczystości, choćby takie jak zaprzysiężenia prezydentów. W Sali Rycerskiej tylko podłoga i ściany zostały zbudowane na nowo, a całe wyposażenie jest oryginalne.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Więcej nowości

Reklama