Prorokini znad moczarów

Elisabeth Langgässer – niemiecka pisarka, której literacka kariera wybuchła w latach, kiedy w Niemczech obejmował władzę Hitler – to mało znana w Polsce wielka dama literatury katolickiej. Jej książki chętnie czytał młody kleryk Joseph Ratzinger.

Urodziła się w roku 1899 w Alzey, mieście w Hesji, z ojca Żyda i matki Niemki. Jej rodzice byli katolikami (ojciec nawrócił się tuż przed ślubem). Dzieciństwo przebiegało jej w warunkach komfortu właściwego klasie średniej. Elisabeth zdobyła wykształcenie pedagogiczne i przez kilka lat pracowała jako nauczycielka. Jako pisarka zadebiutowała w 1924 roku – wtedy ukazał się tomik jej wierszy. Po przeprowadzce do Berlina w 1929 r. talent młodej pisarki się rozwinął. Najpierw ukazały się dwa tomiki jej opowiadań, a w 1933 r. powieść „Prozerpina”, która została wyróżniona nagrodą Związku Młodych Obywatelek Niemieckich.

Pokręcone życie

Początki literackiej kariery Elisabeth Langgässer upłynęły jakby we mgle, egzaltacji artystycznej i naiwności. Liryzm i bujna ekspresja szły w parze z życiowym nieporządkiem. Elisabeth wdała się w romans z żonatym mężczyzną – znanym prawnikiem i filozofem pochodzenia żydowskiego o poglądach socjaldemokratycznych. Owocem tego związku była urodzona w  1929 roku córka Kordelia. Swoje życie pisarka uporządkowała kilka lat później, wychodząc za mąż w  1935 roku. Wówczas też przeżyła – jak sama powie – „zasadniczy przełom”, zwrot ku religii.

Elisabeth Langgässer nie przepadała za polityką. W kręgu pisarzy, do którego należała, nie manifestowało się tego typu zainteresowań. Polityka jednak przyszła do niej. W 1936 r. hitlerowska Izba Piśmiennictwa Rzeszy zakazała jej pisania i poleciła usunięcie jej ze Związku Pisarzy Niemieckich. Było to konsekwencją rozpoznania Elisabeth przez rasistowskie „ustawy norymberskie” (1935) jako „pół-Żydówki”. Represja była także odpowiedzią na wydaną w tym samym roku powieść „Droga przez moczary”. Od tego momentu pisarka musiała zamilknąć na lata.

W czasie wojny została skazana na pracę przymusową, a jej córka Kordelia ze względów rasowych trafiła do Auschwitz (przetrwała do końca wojny, po czym znalazła się w Szwecji). Zaraz po wojnie, w 1946 r., wydaje „Nieusuwalne piętno”, uznawane za jej najwybitniejsze dzieło. To niezwykła opowieść o trwałości i mocy chrztu. Ostatnim dziełem pisarki jest ukończona krótko przed śmiercią „Wielka wyprawa Argonautów”, w której siedmiu przypadkowo zebranych mieszkańców Berlina wyrusza na wyprawę w pogoni za przygodą. Ostatecznie znajdują oni przebaczenie, łaskę, odpuszczenie grzechów w jakimś małym klasztorze w południowych Niemczech.

Elisabeth Langgässer zmarła w 1950 r. w swoim domu w Hesji nadreńskiej. Miała tylko 51 lat.

Dręczące pytania

Po polsku ukazały się tylko dwie pozycje niemieckiej pisarki: opublikowana w roku 1936 powieść „Droga przez moczary” (1971) i powojenny, z roku 1947, tomik nowel pt. „Wierna Antygona” (1958). Te dwie książki dzieli przestrzeń strasznych lat, kiedy Langgässer uparcie szukała odpowiedzi na dręczące zapewne nie tylko ją pytania: dlaczego i kiedy zwycięża w człowieku łaska, a dlaczego i kiedy – grzech? Dlatego można ją czytać jako powołaną w czasach oszustwa i zbrodni prorokinię, dającą nam wgląd w te „moczary”, z których w życiu świata nowoczesnego powstają co jakiś czas masowe kłamstwa i zbrodnie.

Gdy czyta się dzisiaj „Drogę przez moczary”, można myśleć nie tylko o Nadrenii z okresu między wycofaniem się z niej wojsk francuskich w 1930 r. a jej hitlerowską remilitaryzacją w 1936 r. Na myśl przychodzi świat, który pozbawiony w kolejnych fazach XX wieku swoich naturalnych i historycznych punktów oparcia, staje się niby neutralną „strefą niczyją”, w której jedni żyją bez świadomości tego, kim są, a drudzy – z coraz większym pragnieniem, by zjawił się ktoś, kto wszystko stworzy na nowo. „Oto porąbano tutaj całą epokę i nie należy grzebać w ziemi jak dzik szukający trufli” – to słowa, które powiedzą nam dziś o całym dziedzictwie chrześcijańskiej Europy, wywróconym w wojnach i rewolucjach, odepchniętym w strachu przez pokolenia wykorzenionych szabrowników. „Kto raz spojrzał w masowy grób, ten gwiżdże na pochówek w dziedzicznej ziemi.... ..To się nazywa ruch. Ruch maszeruje. Ty maszerujesz razem z nim. ...Jeden na prawo, drugi na lewo... trzeciego wyjścia już nie ma” – to z kolei słowa, które ostrzegały i ostrzegają dziś, że masowe ruchy ideologiczne (takie, jakimi były nazizm i komunizm) nie potrafią szanować człowieka, nie chcą przywrócić mu normalnego życia, lecz żywią się paranoją nieustannej wojny i obietnicą budowy zupełnie nowego świata. Taki „ruch” wydaje się jedyną alternatywą w świecie, który wcześniej został pozbawiony tożsamości i ładu. W świecie, w którym – to wciąż fragmenty rozmów bohaterów „Drogi przez moczary” – kobiety dochodzą do wniosku, że „lepiej nie wychodzić za mąż”, skoro unikając rodziny i domu, można „wyglądać jak własna córka”.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg