Nie zgadzam się na bylejakość

O śpiewaniu wierszy księdza Twardowskiego, niewidzialnej ręce poety i dzieleniu się dobrym słowem mówi Krzysztof Napiórkowski.

Szymon Babuchowski: Właśnie ukazała się płyta „10 × Twardowski”, na której zmierzyłeś się muzycznie z poezją ks. Jana. Nie bałeś się takiego wyzwania?

{body:BRB}Krzysztof Napiórkowski: {/body:BRB}Nie, bo propozycja nagrania takiej płyty przyszła trochę niespodziewanie. Było to w zeszłym roku – z okazji setnej rocznicy urodzin i dziesiątej rocznicy śmierci poety. I zanim się zorientowałem do końca, co robię, byłem już w połowie roboty. (śmiech)

Co Cię zafascynowało w tej poezji, że zgodziłeś się ją nagrać?

Wiersze ks. Twardowskiego towarzyszą mi od dziecka – są to przecież utwory bardzo znane. Natomiast urzekła mnie siła i prostota tych wierszy. One nie epatują żadnym lingwistycznym popisywaniem się, nie ma w nich zbędnych słów – tylko esencja i szczery, jasny przekaz doświadczenia uważnego obserwatora natury ludzkiej.

Twój wybór wierszy księdza Twardowskiego jest nieoczywisty. Nie nagrałeś po raz n-ty utworu „Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą”, tylko sięgnąłeś po teksty mniej znane. Jakim kluczem się kierowałeś?

Celowo zabrałem się za utwory mniej popularne, żeby uzyskać efekt świeżości, który jest ważny, kiedy prezentuje się materiał w jakimś sensie premierowy. Myślę, że dla wielu osób będzie to pierwszy kontakt z tymi konkretnie wierszami. Te bardziej znane teksty są już na tyle ograne, że nie było sensu po raz kolejny do nich podchodzić. Wspomniany wiersz „Śpieszmy się” uważam za tekst wybitny, ale jest to zamknięta forma, do której nie śmiałbym dokładać czegoś od siebie.

Mam wrażenie, że często infantylizujemy poezję ks. Twardowskiego, tak jakby była ona tylko o kwiatkach, ptaszkach i biedronkach. Tymczasem Ty śpiewasz: „miniemy. Potoczy się dalej/ ziemia niebo powietrze” albo: „tutaj nawet na zawsze/ jest tylko stąd dotąd”. To jaka jest w końcu ta twórczość: pogodna czy poważna?

Te wiersze są bardzo różne. Ksiądz Twardowski faktycznie pisał o przemijaniu, ale przecież nie tylko o nim. Interesowały go relacje międzyludzkie, miłość. Był zafascynowany przyrodą, i ten wątek też jest bardzo silny w tej poezji. I oczywiście jako kapłan poruszał też temat relacji ze Stwórcą. Chciałem te wszystkie wątki pokazać, bo płyta jest rodzajem monografii.

Zależało Ci na jak najpełniejszym obrazie?

Zdecydowanie tak. Myślę, że jest to jedyna możliwa forma prezentacji tych wierszy, pozwalająca pozostać w zgodzie z autorem. Nie wyobrażam sobie, żebym mógł wybrać z twórczości księdza Twardowskiego jakiś jeden fragment i uwypuklać go dla osiągnięcia jakiegoś swojego celu. Uczciwość wobec przekazu polega na tym, że trzeba starać się pokazać wszystkie tematy, którymi autor się zajmował.

Sam też piszesz słowa piosenek. Co sprawia, że sięgasz po cudze teksty? Jak bardzo musisz się z nimi utożsamić, żeby je zaśpiewać?

Przystępując do pracy nad tym albumem, otworzyłem wybór wierszy księdza Twardowskiego „Nie przyszedłem pana nawracać” i kiedy natknąłem się na pierwszy wiersz, wiedziałem już, że to będzie „mój” wiersz. Był to utwór „Nie martw się”. Czułem, że prowadzi mnie jakaś niewidzialna ręka, która mnie akurat na tę stronę książki przywiodła.

A czy muzyczność samych wierszy odgrywała dla Ciebie istotną rolę przy wyborze? Wcześniej śpiewałeś przecież m.in. wiersze Herberta, który uchodzi za mało muzycznego poetę…

Poeta, który pracuje na co dzień ze słowem, ma zwykle podświadomy zmysł, który pozwala mu odnaleźć w zbiorze słów jakąś melodię, czasem niesłyszalną dla innych. Niekoniecznie chodzi tu o melodię stricte muzyczną. Raczej o pewien rytm wiersza, wewnętrzną modulację, która sprawia, że ze zbioru słów staje się czymś więcej, jakąś zamkniętą całością. Słychać to często, kiedy poeta czyta swój wiersz i nadaje mu swoisty modus.

Czytając wiersze Twardowskiego, słyszałeś to od razu, czy musiałeś się w nie długo wgryzać?

Nie musiałem się długo wgryzać. Te wiersze mają w sobie ukrytą melodię, a ja starałem się ją tylko wydobyć. Na pewno opracowując muzycznie wiersze, nie można działać wbrew tekstowi. Nie można zagłuszyć słów i naturalnego akcentu. Starałem się unikać takich zabiegów, które spowodowałyby, że tekst stałby się nieczytelny.

Faktycznie, Twoja muzyka łączy się z wierszami księdza Twardowskiego bardzo naturalnie.

Zawsze, kiedy mówi się o łączeniu muzyki ze słowem, przypomina mi się słynna fraza Wisławy Szymborskiej o piosenkach Kabaretu Starszych Panów. Jej zdaniem mistrzostwo tych utworów polega na tym, że nie widać w nich szwów. Starałem się być dobrym chirurgiem, żeby tych szwów nie było widać.

Jak wyglądało nagrywanie?

Zależało mi na tym, by odbywało się ono w warunkach umożliwiających przygotowanie materiału na najwyższym poziomie. Dlatego najpierw pojechaliśmy na kilkudniowe próby w piękne okolice Tarnowa, gdzie ćwiczyliśmy cały materiał, a stamtąd – nieomal prosto do studia. Zarejestrowaliśmy całość na tzw. setkę, czyli wszyscy graliśmy razem. Słyszeliśmy swoje reakcje i dzięki temu nagranie ma taki żywy, słoneczny charakter. Lato też temu sprzyjało. Potem swoje partie dograli jeszcze znakomici goście: Anna Maria Jopek i Adam Strug. Materiał był miksowany w świetnym studiu, na analogowej konsolecie, która powoduje, że brzmienie jest bardzo ciepłe. Inne niż brzmienie cyfrowe, które charakteryzuje się wprawdzie wysoką dokładnością, ale jest, moim zdaniem, mniej przyjazne dla ludzkiego ucha.

Jaka była atmosfera w studiu?

Pracowało nam się bardzo sprawnie – spędziliśmy w studiu raptem kilka dni. Prawie wszystko poszło od ręki, od jednego strzału. Jestem zwolennikiem takiego nagrywania, bo płyta to nie tylko dźwięki, ale też cała przestrzeń, która jest między nimi, czyli emocje, spotkanie z innym artystą, z człowiekiem – po prostu. Nagrywaniu towarzyszyła bardzo dobra atmosfera. Myślę, że jest w tym ręka Jana Twardowskiego, który łączy ludzi różnych poglądów.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Autopromocja