Sto twarzy Dylana

Wszystko, co powie się o jednym etapie życia i twórczości Boba Dylana, na kolejnym może być już zupełnie nieaktualne.

Już dawno literacki Nobel nie wywołał tylu skrajnie różnych emocji – od entuzjazmu po zdegustowanie. Być może stało się tak dlatego, że – w przeciwieństwie do laurów przyznawanych w poprzednich latach – wreszcie tę nagrodę ma otrzymać ktoś, kogo kojarzą prawie wszyscy. Ale i sam laureat jest postacią na tyle niejednoznaczną, że swoją osobą stwarza pole do licznych dyskusji. 75-letni Bob Dylan – amerykański piosenkarz, autor tekstów, poeta, pisarz i kompozytor – to człowiek o stu twarzach i nie do końca wiadomo, która z nich jest prawdziwa.

Nowe formy ekspresji?

Przyjrzyjmy się jednak najpierw werdyktowi Akademii Szwedzkiej. W uzasadnieniu czytamy, że nagroda została przyznana za „tworzenie nowych form poetyckiej ekspresji w ramach wielkiej tradycji amerykańskiej pieśni”. Dyskusyjne jest w tym sformułowaniu słowo „nowych”, bo przecież wartość tego, co robi Dylan, nie polega na jakiejś specjalnej odkrywczości formalnej. Są to raczej po prostu dobrze napisane piosenki z poetyckim tekstem.

Nie chcę przez to powiedzieć, że nie mamy tu do czynienia z literaturą. Nie można przecież zapominać, że poezja była od zawsze z muzyką organicznie związana. Fakt, przez ostatnie wieki coraz bardziej się od niej oddalała, a w wieku dwudziestym uciekła od niej dość radykalnie, ciągle jednak trudno jej wyprzeć się swoich korzeni. Równolegle do awangardowej (często mało zrozumiałej dla przeciętnego zjadacza chleba) twórczości poetyckiej cały czas rozwija się zjawisko tzw. poezji śpiewanej. Ba, istnieje całkiem spora grupa odbiorców, dla których to właśnie jest „prawdziwa poezja”, a cała reszta pozostaje tylko osobliwością, przeznaczoną dla wąskiego grona filologów.

Być może więc należy traktować tego Nobla jako ukłon w stronę tej pierwszej grupy. Już dwa lata przed werdyktem prof. Jerzy Jarniewicz, znawca i miłośnik twórczości Boba Dylana, mówił w radiowym wywiadzie, że ewentualne przyznanie amerykańskiemu muzykowi tej nagrody byłoby „wyrazem dostrzeżenia zapomnianej tradycji żywego słowa”. Podkreślić tutaj należy, że to, co potocznie nazywamy poezją śpiewaną, ma dziś bardzo wiele nurtów. Nie jest to już tylko piosenka „smędzona” przy ognisku z rozstrojoną gitarą, ale twórczość zahaczająca o różne gatunki: folk, jazz, blues czy rock. I jeśli Dylan jest w czymś prekursorem, to raczej właśnie w łączeniu poezji z gatunkami muzycznymi dotąd uważanymi za mało poetyckie.

Odpowiedź gwiżdże wiatr

Z drugiej strony trzeba jednak zapytać o to, czy to wszystko wystarcza na Nobla. Bo gdyby kierować się wyłącznie kryteriami wskazanymi przez Akademię, to na naszym podwórku na tę nagrodę zasługiwaliby pewnie Marek Grechuta, Wojciech Belon czy Jacek Kaczmarski. Przy całym szacunku dla wymienionych twórców, zestawienie ich dzieła z poezją Zbigniewa Herberta czy Tadeusza Różewicza, którzy Nobla się nie doczekali, wygląda raczej mało poważnie.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama