Korowód do wieczności

Jego utwory niezmiennie poruszają serca kolejnych pokoleń. Mija 10 lat od śmierci poety i muzyka Marka Grechuty.

Inaczej niż Niemen

Ponowne połączenie sił Grechuty i Pawluśkiewicza nastąpiło w 1977 r. przy okazji „Szalonej lokomotywy”. Eksperymentalna, pełna kosmicznych dźwięków płyta była ścieżką dźwiękową do musicalu opartego na dramatach Witkacego. Grechuta wystąpił w spektaklu, wcielając się w rolę Belzebuba. Miał już zresztą pewne doświadczenie aktorskie: kilka lat wcześniej zagrał w „Polowaniu na muchy” Andrzeja Wajdy.

„Szalona lokomotywa” okazała się najbardziej odważną płytą w karierze artysty. Wydawało się, że muzyk, podobnie jak uwielbiany przez niego Czesław Niemen, zacznie podążać w kierunku progresywnego rocka. Okazał się jednak bardziej przywiązany do klasyki: szybko wrócił do krótszych form, biorąc na warsztat m.in. wiersze Bolesława Leśmiana i Tadeusza Nowaka. W tym czasie na trwałe związał się z legendarną Piwnicą pod Baranami, a piosenki coraz częściej opierał na własnych tekstach. Czarował publiczność kolejnymi albumami: „Wiosna – ach to ty” oraz „Krajobraz pełen nadziei”.

W latach 90. nagrywał rzadziej, ale nadal koncertował. Publiczność szczególnie ukochała jego pierwsze utwory, dlatego to właśnie one zdominowały repertuar. Ich interpretacji niejednokrotnie podejmował się Grzegorz Turnau, powszechnie uznawany za kontynuatora twórczości Grechuty. W 2006 r. przygotował nawet album z jego muzyką. Nagrania do płyty „Historia pewnej podróży” zaczął jeszcze za życia swojego mistrza, nie mając pojęcia, że wyda ją już po jego odejściu.

W 2003 r. Marek Grechuta nagrał ostatni album „Niezwykłe miejsca”, z zaśpiewanym wspólnie z Arturem Rojkiem „Krakowem”. Później nastał dla niego trudny czas. Od lat cierpiał na chorobę afektywną dwubiegunową, objawy wzmagały się, a organizm był zniszczony przez leki psychotropowe. Po zaginięciu syna w 1999 r. (odnalazł się po 8 miesiącach) artysta przeżył ogromny wstrząs, który trwale wpłynął na stan jego zdrowia. Umarł 10 lat temu.

Grechuta na Woodstocku

– Zastanawiałam się, jak to będzie, kiedy Marek odejdzie. Wydawało mi się, że zapadnie cisza, że wszystko się uspokoi – mówiła w jednym z wywiadów Danuta Grechuta. Bardzo szybko okazało się, że jest zupełnie inaczej. Zaczęły powstawać filmy i książki na jego temat, a „Dni, których nie znamy” nie znikały z rozgłośni radiowych. W pierwszą rocznicę śmierci w całym kraju odbyły się wieczory z utworami Grechuty, zastanawiano się także nad festiwalem. – Zobaczyłam niesamowity ruch i mobilizację ludzi, którzy nie chcieli zapomnieć o Marku. Uświadomiłam sobie, że trzeba to jakoś zorganizować – mówiła żona artysty. Obawiała się jednak nadmiernej eksploatacji jego piosenek. Podkreślała, że nie wszyscy powinni je wykonywać, dlatego imię i nazwisko męża zastrzegła jako znak towarowy.

Na organizowany od 2007 r. Grechuta Festival (w pierwszej edycji pod nazwą „Korowód dla Marka”) postanowiła zaprosić wartościowych wykonawców. Utwory jej męża prezentowali już m.in. Edyta Geppert, Michał Bajor, Stanisław Soyka i Zbigniew Wodecki. Dużym koncertom towarzyszyły także konkursy, podczas których początkujący artyści mogli zmierzyć się z twórczością mistrza.

Dowodem na popularność Grechuty w młodym pokoleniu była także obecność jego twórczości na Festiwalu Woodstock w 2011 r. Zespół Plateau, pod przewodnictwem Marka Jackowskiego, zagrał wtedy wszystkie najbardziej znane utwory piosenkarza, zarejestrowane wcześniej na płycie „Projekt Grechuta”. Bawiły się przy nich tysiące ludzi. Titus z Acid Drinkers z trudem recytował swoim zachrypniętym głosem tekst „Twojej postaci”. Czy Grechuta mógł kiedyś przypuszczać, że jego piosenkę wykona wokalista na co dzień trudniący się ciężkim, trashmetalowym rzemiosłem? To tylko jeden z dowodów na to, że twórczość legendy Piwnicy pod Baranami jest ciągle żywa, a jej uniwersalność nie podlega dyskusji. – Marek bardzo wzbogacał ludzi, tłumaczył im życie. Myślę, że jego piosenki są dobre na każdy wiek – zauważyła Danuta Grechuta. •

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.