Maryja o czarnogranatowych włosach

Tysiące osób widziało wizerunek Matki Życia Poczętego, który podczas październikowej Wielkiej Pokuty w Częstochowie zawisł obok ołtarza polowego na Jasnej Górze.

Oryginał obrazu jest nieco mniejszy – ma 150 cm wysokości i 100 cm szerokości. Powstał niedawno, Urszula Rychlińska skończyła go malować w ostatnich dniach stycznia 2016 roku. Wizerunek Maryi z widocznym w Jej łonie maleńkim Jezusem nie wziął się znikąd. Wcześniej była seria obrazów inspirowanych nauczaniem Jana Pawła II o małżeństwie, rodzinie i obronie życia, w tym najważniejszy – „Kołysanka”. – Bez niej nie miałabym odwagi namalować Matki Życia Poczętego – mówi Urszula Rychlińska, artystka, absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.

Rodzinny port

Jej przygoda z malarstwem zaczęła się jednak od tematów… marynistycznych. Mając 12 lat, namalowała swój pierwszy obraz olejny, przedstawiający okręt na pełnym morzu. Dziś artystka nie ma wątpliwości, że już wtedy, nie do końca świadomie, sztuką opisywała swoje życie. – Była to zapowiedź mojego dość wczesnego „wypłynięcia na głębię” z dala od domu rodzinnego. Między 15. a 30. rokiem życia przeprowadzałam się kilkanaście razy. Najpierw był wyjazd do liceum plastycznego, potem przyszły lata studiów. Kiedy ten etap życia „na walizkach” skończył się, zniknęła też we mnie potrzeba malowania unoszonych falami statków. Szczęśliwa jako żona i matka zaczęłam malować to, co mnie otaczało – opowiada Urszula Rychlińska.

Przyznaje, że teraz jej praca koncentruje się wokół trzech tematów: małżeństwa, rodziny i obrony życia. Tuż po ślubie wraz z mężem trafili na prowadzone w archidiecezji krakowskiej, a założone przez Karola Wojtyłę Studium Teologii Rodziny. – Tam odkryłam podwójne pragnienie – szczęścia i zbawienia dla swoich bliskich oraz dla wszystkich innych rodzin – opowiada malarka. – Wiem, że to jest możliwe dzięki budowaniu małżeństwa we wspólnocie z Bogiem. Na takim fundamencie małżeństwo może wzrastać, rozwijać się, dążyć do świętości, pozostać wierne i przejść zwycięsko przez wszystkie trudności, które w każdym życiu się pojawiają – przekonuje. Wie, co mówi, bo od 2001 r. posługuje jako doradca życia rodzinnego. – Moje obrazy to opowieść o blaskach i cieniach życia małżeńskiego – opowiada Urszula Rychlińska.

Słowo i obraz

Z takich historii złożona była jej pierwsza wystawa zatytułowana „Mężczyzną i niewiastą stworzył ich” – obecnie stanowiąca część stałej ekspozycji Muzeum Archidiecezjalnego Ojca Świętego Jana Pawła II w Krakowie. Każde płótno opatrzone jest cytatem z nauczania świętego papieża Polaka. „Miłość małżeńska zawiera jakąś całkowitość, w którą wchodzą wszystkie elementy osoby – impulsy ciała i instynktu, siła uczuć i przywiązania, dążenie ducha i woli. Miłość zmierza do jedności głęboko osobowej, która nie tylko łączy w jedno ciało, ale prowadzi do tego, by było tylko jedno serce i jedna dusza” – to podpis do obrazu „Jedność”, zaczerpnięty z „Familiaris consortio”. Z tej samej adhortacji pochodzi też cytat przy płótnie „Obietnica”: „Dawanie świadectwa bezcennej wartości nierozerwalności i wierności małżeńskiej jest jednym z najcenniejszych i najpilniejszych zadań małżonków chrześcijańskich naszych czasów”.

Na kolejnych obrazach widać rozmowę przy wspólnym stole, momenty oczekiwania na dziecko czy szukania „chwili dla siebie” przy filiżance herbaty. Są też cienie – tęsknota, konflikty, niesiony we dwoje krzyż, zranienia, ale i wybaczenie. Pojawiają się małżonkowie, towarzyszący im Jezus oraz dzieci – także te jeszcze nienarodzone. Cykl kończy obraz „Bez słów”, przedstawiający starsze małżeństwo podczas jesiennego spaceru w parku. – Tu sportretowałam swoich rodziców – przyznaje artystka. – W ich rodzinie Bóg jest żywy. Oni traktują Go jak osobę, z którą spotykają się w swojej codzienności. I to jest piękne – opowiada o autorce obrazów, jej mężu i trójce dzieci przyjaciółka Małgorzata. Dodaje, że ich dom dobrze opisują słowa św. Augustyna: „Jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na swoim miejscu”.

Nowy język ewangelizacji

Z wykorzystywania talentów przez doradców życia rodzinnego i innych absolwentów STR cieszy się ks. Jacek Konieczny, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Rodzin krakowskiej kurii. Podkreśla on, że to osoby, „które chcą znaleźć nowy język, by głębiej i piękniej mówić o miłości”. – Te obrazy pozwalają nam dotykać wrażliwości św. Jana Pawła II – mówi o twórczości Urszuli Rychlińskiej ks. Konieczny. – Kiedy się na nie patrzy, to widać, że stoi za nimi wielka medytacja nad miłością Boga do człowieka – tłumaczy i dodaje, że kulminacją tej miłości jest szacunek do każdego życia. Ten motyw wyraźnie widać na jednym z najważniejszych obrazów Urszuli Rychlińskiej, któremu towarzyszy cytat z „Evangelium vitae”: „Życie ludzkie jest święte i nienaruszalne w każdej chwili swego istnienia”. Obraz zatytułowany „Kołysanka” miał pierwotnie przedstawiać bezimienną kobietę w ciąży. Jak opowiada, powstawaniu tego obrazu towarzyszyły duże trudności. – Kiedy przygotowałam blejtram do pracy, nagle poważnie zachorowałam na oczy. Bałam się, że stracę wzrok. To doświadczenie trwało kilka tygodni i w tym czasie zrozumiałam, że postacie na obrazie nie mają być anonimowe – wspomina. – Kiedy wróciłam do zdrowia i zaczęłam malować, czułam, że Pan Bóg pomagał mi na nowo, tym razem w pełni świadomie, przeżywać chwile, kiedy stwarzał mnie samą w łonie mojej mamy. Stąd drugi, dodatkowy podpis pod obrazem stanowi cytat z Psalmu 139: „Ty utkałeś mnie w łonie mej matki”.

Dzieciątko Jezus

Następnym krokiem był już obraz Matki Życia Poczętego. – Bardzo chciałam nawiązać bliską relację z Maryją. Modliłam się o to – wspomina Urszula Rychlińska. W wyobraźni zobaczyła Maryję, piękną, pełną godności kobietę o granatowoczarnych włosach, z widocznym w Jej łonie Jezusem. – Myślałam, że to odpowiedź wyłącznie na moją własną modlitwę. Jednak kiedy wizerunek już powstał, okazało się, że przemawia on również do serc wielu innych ludzi – opowiada malarka. – Widzą oni potrzebę adorowania Boga w Maryi, która jest żywym mieszkaniem Trójcy Przenajświętszej – dodaje. Dzieciom najbardziej podoba się maleńki Jezus, mówią: „O, jaki ładny dzidziuś!” Nic dziwnego, że wizerunek przypadł przede wszystkim do gustu działaczom pro life. Potwierdza to Aneta Ciężarek, zaangażowana m.in. w Duchową Adopcję Dziecka Poczętego, która pierwszy raz obraz Urszuli Rychlińskiej zobaczyła kilka miesięcy temu podczas spotkania krakowskiej Akademii Obrońców Życia. – Ten przepiękny wizerunek zrobił na mnie ogromne wrażenie. Uważam, że niejednej osobie uświadomi on, iż każdy człowiek jest arcydziełem miłości Pana Boga – przekonuje Aneta Ciężarek. Ksiądz Jacek Konieczny podkreśla, że choć motyw brzemiennej Matki Bożej pojawia się w sztuce, to w obrazie Urszuli Rychlińskiej widać osobiste zaangażowanie. – Ona zafascynowała się tym tematem, odkąd pochyliła się nad macierzyństwem swojej własnej matki. To jest moment, w którym człowiek otwiera sobie okno i przez swoje ludzkie doświadczenie zaczyna medytować nad tym, co dotyczy Boga i zbawienia – tłumaczy ks. Konieczny.

Miłosierdzie – owoc miłości

Wizerunek trafia do coraz większej liczby odbiorców. Podczas Wielkiej Pokuty na Jasnej Górze był on umieszczony – w formie 4-metrowego baneru – tuż obok ołtarza polowego. Powstają również jego kolejne wersje. Na drugim obrazie pojawiła się symbolika różańcowa i związana z Niepokalanym Sercem Maryi. Otrzymał on tytuł „Miłość i Miłosierdzie”. – Miłość Maryi to powiedzenie Bogu „tak”. Miłosierdzie to owoc tej miłości, przejście od słowa do czynu – wyjaśnia Urszula Rychlińska. – Każda matka dzieli się z poczętym dzieckiem swoją krwią, ciałem, tlenem, poświęca swoje siły, czasem zdrowie. Jaki może być piękniejszy wzór ludzkiego miłosierdzia? – dodaje. Tymczasem na sztaludze powstaje kolejny obraz, również przedstawiający Maryję i nienarodzonego jeszcze Jezusa. 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama