Równowaga w kanonie

Nowy spis lektur szkolnych przygotowany przez MEN zrywa z programowym minimalizmem, ale w sposób zdroworozsądkowy.

Okres od średniowiecza do XIX wieku również nie przynosi większych zaskoczeń. Tu spis lektur poszerzono dość znacznie, sporo miejsca poświęcając wątkom narodowym (fragmenty kroniki Galla Anonima, dzieł Frycza Modrzewskiego, Piotra Skargi czy Stanisława Staszica). Świetnie, że są też fragmenty „Boskiej komedii” i że ministerstwo chce przywrócić do zakresu podstawowego arcydzieła Szekspira („Hamlet”, „Romeo i Julia”) oraz Dostojewskiego („Zbrodnia i kara”). Można się jednak zastanawiać, dlaczego całość „Trenów” Kochanowskiego czy tak ważne wiersze Norwida jak „Fortepian Szopena” i „Bema pamięci żałobny rapsod” poznają tylko uczniowie, którzy wybiorą zakres rozszerzony. Błędem jest, moim zdaniem, kontynuacja pomysłu z poprzedniego kanonu, by lekturę „Chłopów” ograniczyć do jednego tomu. Niezbyt dobrym pomysłem wydaje się też usunięcie ze spisu „Ludzi bezdomnych”, zwłaszcza że w nowym kanonie nie ma zbyt wielu innych dzieł budzących wrażliwość społeczną (wybór nowel pozytywistycznych również znika z listy). Niemniej docenić trzeba odejście od schematu, w którym na epokę przypadała zwykle jedna lub dwie lektury.

Współczesność od nowa

Największe zmiany w spisie lektur dotyczą literatury współczesnej, i to chyba też zrozumiałe, bo tu kanon tak naprawdę dopiero się tworzy. Czas weryfikuje miejsca w pisarskim rankingu i dobrze, jeśli szkoła reaguje na te ustalenia. Niektórym jednak będzie przykro, jeśli z listy lektur ubędą Maria Pawlikowska-Jasnorzewska i ks. Jan Twardowski. Zwłaszcza ta druga decyzja wydawałaby się niezbyt trafna, bo ogromna popularność tej twórczości dawała szanse na zainteresowanie poezją nawet najbardziej opornych uczniów.

Lista poszerzyła się za to o wybrane wiersze takich poetów jak Jan Lechoń, Kazimierz Wierzyński, Tadeusz Gajcy, których bardzo brakowało w poprzednim kanonie. Dobrze, że przy Wierzyńskim zaznaczono konieczność omówienia jego wierszy z okresu emigracyjnego, bo do tej pory funkcjonował on w szkole właściwie tylko jako skamandryta. Dobrze też, że dodano dla równowagi twórców bardziej awangardowych, jak Julian Przyboś, Tadeusz Peiper czy wybitny Józef Czechowicz. I, co szczególnie cieszy, kursu historii polskiej poezji nie będzie już zamykać Nowa Fala. Z twórczości najnowszej dodano bowiem wiersze Jana Polkowskiego, Marcina Świetlickiego i Wojciecha Wencla, czyli najciekawszych poetów, których debiuty książkowe przypadły na lata 80. i 90. Na ich przykładzie świetnie można pokazać najważniejsze spory ideowe i formalne, jakie miały miejsce w polskiej liryce ostatnich dziesięcioleci. Pozytywnym pomysłem wydaje się też dołączenie do kanonu wybranych utworów powojennej piosenki literackiej (Demarczyk, Kaczmarskiego, Młynarskiego, Osieckiej i Kabaretu Starszych Panów) – lekcje dotyczące tego tematu z pewnością mogą być bardzo udane. Mniej przekonuje natomiast wybór współczesnej prozy. O ile opowiadania Marka Nowakowskiego są ważnym opisem polskiego społeczeństwa, a „Katedrę” Jacka Dukaja można dobrze powiązać z edukacją filmową, o tyle obecność na liście „Wyspy” Olgi Tokarczuk wydaje się zbytnim ukłonem w stronę „salonu” (nawet jeśli ta proza cieszy się ogromną popularnością poza granicami Polski). Wydaje się, że w tym przypadku nie zaważyły względy literackie, ale minimalizowanie sprzeciwu wobec proponowanych zmian. Niepotrzebnie, bo w nowym kanonie, mimo kilku niedociągnięć, panuje raczej zdrowy rozsądek i równowaga.•

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg