Zmiażdżyli system

Wiecie, dlaczego Czesi wzdychają: „To se ne vrati”? Bo nie byli na festiwalu w Toruniu. Panie, panowie: wrócił Song of Songs! Jest radość, ojcze przeorze, jest radość!

Po 13 latach wojny Krzyżacy podpisali w Toruniu pokój. Po 13 latach szaleństwa pod sceną skapitulował w Toruniu Song of Songs – pisałem przed siedmiu laty. Ponieważ po siedmiu chudych latach organizatorzy postanowili reaktywować imprezę, nie muszę już nucić za Okudżawą: „A przecież mi żal, że w Toruniu nie nucą już psalmów”.

Habit show

Jeśli idziesz przez Starówkę (gotyk na dotyk) i co chwilę spotykasz znajomych (co drugi w koszulce jakiejś chrześcijańskiej kapeli), to znaczy, że rozpoczął się najbardziej kultowy (dosłownie!) festiwal nad Wisłą. Dotąd zagrało na nim 120 grup, w tym aż 75 polskich. Grali łącznie przez 150 godzin, a przez scenę przewinęło się 1200 osób. Organizowany po raz 14. Song of Songs przyciągnął do Torunia i starą gwardię (łysinka w miejsce dredów czy irokezów), i nowych załogantów.

„Siooostra, siostra Cristiiina” – wiatr poniósł melodię wziętą wprost z sektorów monachijskiego Bayernu. Sama włoska zakonnica nie mogła opędzić się od tej przyśpiewki. Nuciła ją pod nosem po koncercie w czasie posiłku. Co ten Song of Songs robi z ludźmi…

Siostra Scuccia stanęła w świetle reflektorów, udowadniając, że świat żeński nie dzieli się na „zakonnice i resztę świata”, a odpowiedź na powołanie nie tłamsi z automatu darów, talentów i pasji. Efekt? 9 006 3815 wyświetleń na YouTubie, łzy w oczach jurorów włoskiego muzycznego show i sporo dobrego fermentu. − To prawdziwa multimilionerka – zapowiadają ze sceny konferansjerzy − ale nie w tym znaczeniu, o jakim myślicie. Siostra ślubowała przecież ubóstwo. Chodzi o jej ogromną popularność w sieci. Mówią, że stała się słynna dzięki „Voice of Italy”. Ale nam się coś wydaje, że to „­Voice of Italy” stał się rozpoznawalny dzięki tej siostrze.

Na scenie czuje się doskonale. Obok znanych popowych hitów śpiewa porywające pieśni uwielbienia. „Jestem tu, by wielbić, by oddawać chwałę!” − podśpiewuje pod nosem publika.

Song of Songs to, nie mam wątpliwości, największy i najważniejszy przegląd muzyki chrześcijan w Europie Środkowo-Wschodniej. Ogromna różnorodność. Widać to jak na dłoni. Wystarczy zerknąć na tegoroczny „spis lokatorów”: 2Tm2,3; TGD (z Mate.O i Beatą Bednarz), Maleo Reggae Rockers, Anastasis, Exodus 15, Luxtorpeda, Michał Rassek, Jafia, Fisheclectic. Festiwal gromadzący w fosie zamkowej w Toruniu prawdziwe tłumy był papierkiem lakmusowym, ukazującym, co w muzyce chrześcijańskiej piszczy. Widać było na nim jak na dłoni kondycję rynku. Miał znakomite medialne zaplecze, a większość koncertów transmitowała telewizja. Tym razem jest podobnie. Nad tłumem na wysięgniku sunie kamera. Zmieniło się jedynie miejsce. Zamiast fosy krzyżackiego zamku jest nowoczesna bryła Centrum Kulturalno-Kongresowego Jordanki. Na scenie The Shepherds Band, zespół chrześcijan z Palestyny. Z głośników płyną orientalne dźwięki. Zdumiony Kowalski takich psalmów jeszcze nie słyszał.

Wielka moc

Tego nie da się opisać ani opowiedzieć. Koncert 2Tm2,3 trzeba przeżyć na własnej skórze. Tylko wtedy można zrozumieć, dlaczego ich granie ściąga takie tłumy. Nie ukrywam: przyjechałem właśnie na ten koncert. Towarzyszę od początku grupie stworzonej z legend polskiego undergroundu. To, że po dwóch dekadach śpiewają z tą samą tęsknotą „Marana tha!”, świadczy jedynie o tym, że „odgórna interwencja” sprzed 20 lat zmieniła radykalnie ich życie. Potężna ściana dźwięku. Myślę, że na krzyk „Effatha!” w grodzie Kopernika otwarło się niejedno serducho. „Zmiażdżyli system!” – krzyczał do swej dziewczyny chłopak w koszulce „Armii”.

− Przyjechałam z Krakowa przede wszystkim na Maleo Reggae Rockers i 2Tm2,3. Nie zawiodłam się. Koncerty były znakomite. Przecież oni grają z roku na rok coraz lepiej! − nie ma wątpliwości szalejąca pod sceną Beata Onyszkiewicz.

Robią dobrze dobro

Gdy na scenę wychodzą Siewcy Lednicy, nogi same rwą się do tańca. „Tak, tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”. Słyszę to setny raz, a wciąż zaskakuje mnie świeżość płynącego ze sceny przekazu. Piosenka nie do zdarcia. Tłum faluje.

− Dlaczego wróciliśmy? Co chwilę przy okazji organizowania różnych spotkań spotykaliśmy się z pełnym tęsknoty zapytaniem: „A co z Song of Songs? − opowiada Wojciech Zaguła, organizator imprezy. − Nigdy nie kończyliśmy tego festiwalu. Na stronie internetowej nie mówiliśmy, że się żegnamy. Pisaliśmy „do zobaczenia”. Nie oszukujmy się: ten czas przerwy to były raczej chude lata sceny muzycznej tworzonej przez chrześcijan. Środowisko ożywiło się przed dwoma laty. Pojawiła się świeża krew, znakomite płyty nagrały zespoły Owca, Fisheclectic, Exodus 15. Zebraliśmy na scenie i debiutantów, i znane od wielu lat pierwszoligowe kapele. Efekt widać i słychać. Publiczność nie zawiodła. Wczoraj przewinęło się pod sceną kilka tysięcy osób. I starsi (niektórzy w koszulkach z pierwszych edycji imprezy), i mnóstwo młodzieży. Zachowują się przez cały czas fantastycznie. Prowadzona przez Wojtka Zagułę ekipa doskonale wie, że nie wystarczy „robić dobro”. Trzeba je robić dobrze.

„35 lat minęęęło jak jeden dzień” – wypadałoby zaśpiewać. Na scenie TGD. Oj, nie widać po nich zmęczenia materiału. − Przez nasz chór przewinęło się już pół tysiąca osób – opowiada prowadzący zespół Piotr Nazaruk. Grają jak zwykle. Z ogniem i ogromną pasją. Przy mikrofonach goście: Beata Bednarz i Mate.O. Refreny śpiewa cała publika. Najżywiej reaguje na miks największych przebojów.

Na scenę wjeżdża urodzinowy tort. Tłum chóralnie śpiewa: „Sto lat!”. Jest grubo po północy. To już koniec? – Wyciągnijcie telefony i zapiszcie sobie pewną datę – zapowiadają konferansjerzy – na kolejny Song of Songs zapraszamy 13 i 14 lipca 2018. Uf! A więc tegoroczny come back nie jest jednorazowym wydarzeniem. Burza braw. Nastały lata tłuste?

Stałem pod sceną z trojgiem dzieci. Nie potrafiłem ukryć wzruszenia, widząc, jak nowe pokolenie powtarza za TGD: „Twoje ręce to mój ląd. Wiem, nie utonę”.

„Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem” – na murze toruńskiego bulwaru nad Wisłą wymalowane są cytaty z „Rejsu” (to tu Piwowski kręcił swój film). Mnie też. Za rok wracam. Będziecie?

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg