Pożegnanie białego anioła

Ujmowała głosem, czarowała żywiołową interpretacją tekstu. Pieśniarka Anna Szałapak była krakowianką z krwi i kości.

Na jednej ze ścian wisiał portret św. Antoniego. Obecność patrona rzeczy zaginionych była niezbędna na dużych przestrzeniach, szczelnie wypełnionych różnymi przedmiotami. Wśród nich znajdowały się m.in. książki, obrazy, fotografie i kolekcja kapeluszy. Uwagę osób, które miały szczęście odwiedzić niezwykłe mieszkanie Anny Szałapak przy ul. Wiślnej w Krakowie, przykuwały jednak przede wszystkim figurki aniołów. Małe i duże, wykonane z różnych materiałów stanowiły charakterystyczny element wystroju. Pieśniarka otrzymywała je od fanów, poruszonych tym, czego mieli okazję posłuchać podczas sobotnich wieczorów w legendarnym krakowskim kabarecie, założonym przez Piotra Skrzyneckiego.

Na niewielką scenę wychodziła długowłosa postać ubrana na biało. Kiedy z jej ust płynęła poezja, m.in. Kazimierza Przerwy-Tetmajera, Czesława Miłosza i Ewy Lipskiej, na oświetlonej reflektorem twarzy raz pojawiał się łagodny, rozmarzony uśmiech, innym razem wyraz smutku i zadumy. Agnieszka Osiecka oczarowana jednym z występów określiła artystkę mianem „białego anioła Piwnicy pod Baranami”.

Pisali dla niej Zygmunt Konieczny, Andrzej Zarycki i Jan Kanty Pawluśkiewicz, akompaniowali Zbigniew Preisner i Grzegorz Turnau. W Piwnicy nie brakowało artystów, którzy pragnęli współpracować z Anną Szałapak. W wieku kilkunastu lat, po raz pierwszy oglądając program kabaretu, nie przypuszczała, że wkrótce sama stanie się jego częścią. – Dla mnie to było miejsce czarodziejskie i niezwykłe. Nie śmiałam nawet marzyć o tym, że tam kiedyś wystąpię – wspominała. Żeby trafić do Piwnicy, nie wystarczył sam talent. Przydała się odrobina szczęścia, które niespodziewanie przyszło do artystki na ostatnim roku studiów.

Narzeczona Skrzyneckiego

Wspólnie z mamą od dziecka śledziła występy Ewy Demarczyk i Krzysztofa Litwina, szczególnie lubiła piosenki Leszka Długosza i Ewy Wiśniewskiej. Pobierając lekcje gry na pianinie, samodzielnie opanowywała także gitarę. Uwielbiała piosenki Bułata Okudżawy. Włączyła je do swojego małego repertuaru, prezentowanego znajomym i rodzinie. Ważniejsze od śpiewania były jednak studia etnograficzne i towarzyszące im zaangażowanie w Zespół Pieśni i Tańca UJ „Słowianki”. – Uwielbiałam taniec, to była moja wielka pasja – przyznawała po latach.

Pod koniec lat 70. w Piwnicy powiał wiatr zmian. Był styczeń 1979 r., kiedy debiutujący reżyser Andrzej Maj rozpoczął poszukiwania wykonawców do swojego programu. Poprosił o pomoc Annę Klimas, która miała ściągnąć na próby, śpiewające w Słowiankach koleżanki. Pisząca właśnie pracę magisterską Anna Szałapak jako jedyna nie uczestniczyła w próbach chóru zespołu. Dziewczyny wykonały piękną słowiańską pieśń, jej pozostało sięgnąć po gitarę i zaśpiewać w pojedynkę. – Na widowni byli Zygmunt Konieczny i Piotr Skrzynecki, mieli mnie przesłuchać. Myślałam, że umrę ze strachu – wspominała artystka. Wysłuchując jednego z utworów Okudżawy, Konieczny stwierdził że to „logicznie podany tekst”. Sygnał był jasny: Anna mogła rozpocząć pierwsze próby.

Była pod ogromnym wrażeniem Skrzyneckiego, będącego wtedy u szczytu sławy. Okazało się, że nadają na tych samych falach. Ostatni rok przed obroną Anny poświęcili na wspólne wędrówki po krakowskich salonach, a założyciel Piwnicy żartobliwie przedstawiał ją jako swoją narzeczoną. – Piotr był osobowością nie do podrobienia. Noc na rozmowie z nim to było coś niesamowicie ożywczego – wspominała tamten czas Szałapak.

Inna niż Demarczyk

Łączenie studiów z aktywnością w Słowiankach i w Piwnicy wkrótce okazało się niewykonalne. Artystka nie wyobrażała sobie życia bez tańca, coraz lepiej czuła się także w roli pieśniarki – nie wiedziała, co wybrać. Opatrzność ułatwiła jej podjęcie decyzji. Na nartach złamała palec, jej ręka była unieruchomiona przez sześć tygodni. W tym czasie nie mogła brać udziału w próbach Słowianek, ale w Piwnicy świetnie radziła sobie z tymczasową utratą pełnej sprawności. Wciągnęła się na dobre, do tańca już nie chciała wracać.

Początki Szałapak w krakowskim kabarecie literackim przypadły na czas, w którym przechodził on wiele zmian. Piotr Skrzynecki zaczął nazywać dotychczasowe wieczorne programy „rewią piosenek”. Dominacja tej formy muzycznej sprawiła, że młoda artystka potrafiła szybko odnaleźć się w nowym miejscu. – Przygotowywanie piosenek było fascynujące. Uwielbiałam próby, to był moment najbardziej twórczy – tłumaczyła po latach.

Pierwszym kompozytorem, który zaczął dla niej pisać, był Krzysztof Rychlik. Wkrótce piosenkę zaproponował jej także Zygmunt Konieczny. Śpiewała erotyk Kazimierza Przerwy-Tetmajera ze słowami „Przychodzę cię popieścić – czemu ci tak smutno?”. Pomimo wysokiego stopnia trudności świetnie poradziła sobie z wykonaniem pieśni. Konieczny był usatysfakcjonowany. Chcąc wyróżnić początkującą pieśniarkę, zaproponował jej utwory Ewy Demarczyk. – Uznałam to za coś niestosownego, wręcz świętokradztwo. Czemu mam śpiewać cudze piosenki? Chcę mieć swój repertuar – opowiadała Szałapak.

Pomysły uczynienia z białego anioła następczyni czarnego szybko okazały się nietrafione. Wszyscy zaczęli dostrzegać, że świeżo upieczona magister etnografii ma własny, niepowtarzalny styl. Od razu zauważył to Jerzy Turowicz, jeden z pierwszych wielbicieli jej talentu. Redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego” nie omijał żadnego recitalu, mówił o artystce: „Ania Szałapak na pewno jest inna, ale nie powiedziałbym, że gorsza od Ewy. Nie, wcale nie. Słucham Ani z najwyższym zachwytem”.

Kraków ukochany

Artystka rozśpiewała się na dobre na początku lat 80. Karnawał Solidarności i stan wojenny stały się inspiracją do tworzenia w Piwnicy utworów o zabarwieniu patriotycznym. Szałapak wykonywała „Czarną sukienkę”, „Kolędę warszawską” i „Kolędę katyńską”. W kabarecie za sprawą tzw. gazetówek nadal nie brakowało jednak humoru. Artyści przeglądali prasę w poszukiwaniu najbardziej kuriozalnych artykułów. Do partyjnej nowomowy komponowali muzykę. Czasami wystarczyło także zmienić jedno słowo znanej pieśni, żeby oddać atmosferę tamtego czasu. Tak było w przypadku przeboju Hanki Ordonówny, który Piwnica przerobiła na „Partia ci wszystko wybaczy”. Szałapak śpiewała z pełnym zaangażowaniem, a publiczność bawiła się doskonale, chociaż był to raczej śmiech przez łzy.

Władza nie mogła tego darować młodej artystce. Chociaż już miała zaczynać wymarzoną pracę w Muzeum Etnograficznym, dyrektor prawdopodobnie ze strachu przed partią wycofał swoją ofertę. Na szczęście już wkrótce udało jej się zdobyć zatrudnienie w Muzeum Historycznym. Z miłości do Krakowa opiekowała się także dorocznymi obchodami święta Lajkonika, wydawała książki o podwawelskim grodzie, organizowała konkurs szopek. W 2012 r. obroniła zresztą pracę doktorską pt. „Szopka krakowska jako zjawisko folkloru krakowskiego. Studium historyczno-etnograficzne”. – Stanęłabym na głowie, aby zachować oryginalność naszego miasta. Kraków jest wyjątkowy i niepotrzebne nam mody byle jakie – powtarzała, narzekając na powstające w centrum budki z kebabem i wszechobecny hałas.

W 1986 r. krakowska pieśniarka poznała Agnieszkę Osiecką, która wkrótce skierowała jej repertuar na nowe tory. Dzięki niej Szałapak zaczęła śpiewać znane szerszej publiczności „Białe zeszyty” i „Chwalmy Pana”. Do chórków włączono Zbigniewa Preisnera, Grzegorza Turnaua i Jacka Wójcickiego. Na scenie zrodził się zespół, który wkrótce stał się symbolem ostatnich lat świetności Piwnicy, jeszcze za życia Piotra Skrzyneckiego. Osiecka towarzyszyła Szałapak niemal do swojego końca, jeszcze dwa miesiące przed śmiercią przekazała artystce teksty na płytę „Żywa woda”.

W Konkursie Programu Pierwszego TVP w 1993 r. Anna Szałapak otrzymała nagrodę za wykonanie piosenki „Zaklinanie, czarowanie”. Trzymając świecę w ręku, śpiewała: „w nicu coś i coś z niczego w pustkę życia człowieczego mały zastrzyk, winszowanie, balsam miękki, sól na rany”. Tym wszystkim właśnie dla słuchaczy była poruszająca twórczość białego anioła Piwnicy pod Baranami.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg