Czy tego filmu da się nie lubić?
Jego reżyserowi, Robertowi Zemeckisowi, udała się sztuka nie lada. Opowiedział bowiem o historii najnowszej Stanów Zjednoczonych (a poniekąd także i świata), w niebanalny, słodko-gorzki, a przy tym błyskotliwy (popkulturowo-skrótowy) sposób, wrzucając do jednego worka m.in. wojnę w Wietnamie, Elvisa, zabójstwo Kenedy’ego, Czarne Pantery, a nawet AIDS i aferę Watergate.
Jak to możliwe? Wszystko dzięki głównemu, tytułowemu bohaterowi, który siedząc na ławeczce i czekając na autobus, opowiada o swoim życiu kolejnym, przysiadującym obok niego osobom.
Forrest - fenomenalnie zagrany przez Toma Hanksa - nie jest może zbyt rozgarnięty (sprawia nawet wrażenie lekko upośledzonego), a jednak miał to szczęście, że w ciągu ostatnich 30 lat zawsze znajdował się we właściwych miejscach o właściwym czasie. Był więc świadkiem (a czasem nawet i nieumyślnym prowodyrem) praktycznie każdego przełomowego wydarzania w USA.
Oczywiście Gump to postać fikcyjna, swoisty reprezentant (symbol) amerykańskiego obywatela, a może nawet duch tego kraju. Ale w filmie spotykamy także jego ciemniejszy, mroczniejszy odpowiednik, którym, rzecz jasna, jest Jenny – ukochana Forresta z dzieciństwa, w którą wciela się Robin Wright.
Forrest, dzięki swej skromności, maminym mądrościom i stoickiej postawie wychodzi z każdej opresji bez szwanku. Inaczej Jenny – raz po raz zachłannie rzuca się w wir oferowanych przez współczesność pokus i atrakcji (rock’n’roll, narkotyki, wolna miłość…), co skończy się dla niej tragicznie.
Ale zanim do tego dojdzie, będzie nam dane oglądać na ekranie prawdziwą, amerykańską, pop-Odyseję, okraszoną największymi muzycznymi hitami lat ‘50, ’60 i ’70 (to właśnie one nadają niezwykłe tempo, rytm temu filmowi). Są też rewolucyjne jak na tamte czasy (rok 1994) efekty specjalne, dzięki którym fikcyjny Forrest pojawia się na oryginalnych, archiwalno-dokumentalnych ujęciach, tuż obok prawdziwych amerykańskich polityków i celebrytów.
Przede wszystkim jest jednak opowieść – zaskakująca, wciągająca, a jednocześnie ciepła i serdeczna. W stylu dawnych filmów Franka Capry (z lat ’30 i ’40), których bohaterami byli zwyczajni, przeciętni, poczciwi ludzi. Podobnie u Zemeckisa. Wszak także jego „film dowodzi, iż prosty człowiek, obywatel jak miliony, może życie przeżyć szczęśliwie i wreszcie osiągnąć poziom, z którego jest zadowolony” – zauważał przed laty Zygmunt Kałużyński w „Perłach kina”. Nic dodać, nic ująć.
*
W niedzielę 16 listopada o 21:45 „Forrest Gump” pojawi się na antenie stacji Film Cafe.
On-line można go oglądać m.in. w Canal+, Prome Video, czy Apple TV.
Tekst z cyklu Filmy wszech czasów
Loteria "Picasso za 100 euro", organizowana od 2013 roku, odbyła się po raz trzeci.
Od wczesnej młodości miewał objawienia religijne. Nowa książka "Gogol. Zagadka".
120 tys. zł na naprawę Kościoła pw. Miłosierdzia Bożego w Kaliszu.
W dniach 16–19 kwietnia w Warszawie odbędą̨ się̨ 31. Targi Wydawców Katolickich.
Odznaczona Orderem Orla Białego, tytułem Sprawiedliwy wśród narodów świata...
Odkrywanie wieczności przez autora głośnych wywiadów z Benedyktem XVI.
Ma przynieść ludziom pocieszenie, poczucie bezpieczeństwa i nadzieję.