Narkotyki, alkohol, rozboje. Szukanie szczęścia tam, gdzie była zguba. W końcu znalazł prawdziwe szczęście i śpiewa o… życiu.
Coś go ciągle gnało. Do przodu, do działania. Jakiś niepokój, jakieś poruszenie. Byle w miejscu nie siedzieć, byle wyjść, ruszyć się, poruszać innych. Ostro i mocno. Był ze zwyczajnej, pełnej rodziny, nie tam żadnej trudnej czy dysfunkcyjnej: ojciec, matka, brat i siostra. Prowadzili zwyczajne życie. Ludzie spokojni, wierzący. Tylko Piotr jakoś odstawał. – Najpierw przestałem chodzić do kościoła, potem przyszło towarzystwo. Towarzystwo ważniejsze od rodziny, szkoły, wszystkiego – mówi Piotr Plichta. Dziś trzydziestoletni twórca, ojciec i mąż. O swojej przeszłości opowiada pewnie, szczerze i otwarcie. – Tak naprawdę nie do końca wiem, dlaczego tak się stało. Ale fakty były faktami: zacząłem szukać szczęścia, akceptacji i zrozumienia tam, gdzie mogłem wszystko to uzyskać tylko nienawiścią. Nienawidziłem, zatruwałem siebie i innych złem. I to był mój sposób na życie.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Loteria "Picasso za 100 euro", organizowana od 2013 roku, odbyła się po raz trzeci.
Od wczesnej młodości miewał objawienia religijne. Nowa książka "Gogol. Zagadka".
120 tys. zł na naprawę Kościoła pw. Miłosierdzia Bożego w Kaliszu.
W dniach 16–19 kwietnia w Warszawie odbędą̨ się̨ 31. Targi Wydawców Katolickich.
Odznaczona Orderem Orla Białego, tytułem Sprawiedliwy wśród narodów świata...