Był z nimi do końca

Z Dariuszem Walusiakiem o filmie „Gurgacz” i jego bohaterze rozmawia Edward Kabiesz.

Edward Kabiesz: Niewiele osób w Polsce wie, kim był ks. Gurgacz. Czy był żołnierzem wyklętym?

Dariusz Walusiak: Oczywiście. Był w oddziale zbrojnym i jako kapelan miał stopień kapitana. Chodził w mundurze. Zginął za wartości: Bóg, Honor, Ojczyzna, którymi kierowali się żołnierze tworzący tzw. drugą konspirację. Zachowały się zdjęcia robione przez jednego z partyzantów. Widzimy na nich księdza Władysława z oddziałem „Żandarmeria”, pięknie umundurowanego, z bronią. Był z partyzantami, niosąc posługę kapłańską, dzielił ich trudy, wpływał na morale.

Oddziały podziemia zbrojnego raczej nie miały swoich kapelanów. Czy ks. Gurgacz był wyjątkiem?

Cały czas poznajemy prawdę o żołnie­rzach wyklętych. Wiem o dwóch takich kapelanach. To ks. Gurgacz i ks. Rudolf Marszałek, kapelan w oddziale Henryka Flamego „Bartka”, zamordowany w więzieniu na Mokotowie. Z reguły księża dochodzili do oddziałów. Natomiast ks. Gurgacz uczestniczył od samego początku w tworzeniu oddziału i był z nimi do końca. Nawet kiedy jego koledzy zostali aresztowani przez UB, a on mógł uciec – pozostał.

Czy ks. Gurgacz był torturowany?

Nie poruszam tego wątku w filmie, bo nie mamy co do tego jasnego przekazu. W filmie chodziło mi o pokazanie raczej jego postawy w procesie, że nie był człowiekiem, który się przestraszył, ale otwarcie oskarżał system. Nie ma tego w dokumentach procesowych. W archiwum IPN odnaleziono zapiski funkcjonariusza UB, który opisuje, co ksiądz naprawdę powiedział podczas procesu.

Ks. Gurgacz był jezuitą. W oddziale znalazł się jednak wbrew swoim przełożonym.

Długo się zastanawiałem, czy wchodzić w te sprawy. W filmie chciałem przede wszystkim pokazać postać niezłomnego kapłana, bezgranicznie wiernego Bogu i ojczyźnie. Dowodem jego poświęcenia jest akt oddania siebie za winy narodu polskiego, dokonany przed obrazem Matki Boskiej w Częstochowie wiosną 1939 r.

W filmie znalazła się fabularyzowana scena, w której Gurgacz mówi, że nie będzie używał broni. Czy tak było naprawdę?

Miał broń, której nie używał, podobno była ona nawet bez magazynka. Natomiast podczas pokazowego procesu został kłamliwie przedstawiony jako watażka i morderca. Jako herszt zbójeckiej bandy.

Dotarł Pan do ludzi, którzy znali ks. Gurgacza.

Niewielu z nich żyje. Ich wypowiedzi przybliżają widzowi postać księdza. Są niezwykle sugestywne i wzruszające. Jerzy Basiak, prezes Fundacji „Osądź mnie, Boże…” im. ks. Władysława Gurgacza, z którym współpracowałem przy realizacji, od lat zbiera świadectwa tych ludzi. Dzięki temu udało mi się do nich dotrzeć.

Dlaczego zastosował Pan formułę fabularyzowanego dokumentu? Rzadko się zdarza, by sceny fabularyzowane w polskich dokumentach należały do udanych. Tu jest inaczej.

Zrobiłem wiele dokumentów dotyczących współczesnych dziejów Polski. Jeszcze parę lat temu miałem żywych świadków i uczestników wydarzeń, których można było posadzić przed kamerą. Teraz jest ich coraz mniej. Odchodzą. Jako dokumentalista muszę opierać się na źródłach. Tu jest ich niewiele. Stąd pomysł na wprowadzenie scen fabularnych. Chciałem w ten sposób ożywić zachowane partyzanckie fotografie. Zależało mi także, by widz utożsamił się z bohaterem, by forma była atrakcyjna zwłaszcza dla młodego pokolenia. Wojtek Trela, który odtwarza postać Gurgacza, ujął mnie przede wszystkim wyrazistym spojrzeniem, charakterystycznym także dla księdza Władysława. W partyzantów wcielili się natomiast członkowie Grupy Rekonstrukcji Historycznej „Żandarmeria”.

Realizacja dokumentu wymaga znacznych środków. Kto sfinansował to przedsięwzięcie?

Współfinansował je Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, dostałem również wsparcie z innych źródeł, ale gdyby nie ludzie, którzy bezinteresownie nam pomagali, nie zrobilibyśmy tego filmu. Na Nowosądecczyźnie spotkałem się z niesamowitą życzliwością w czasie jego realizacji. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Więcej nowości