Albo Bóg, albo nic

O Bogu spełniającym marzenia i uwielbieniu w ciemności opowiada Małgorzata Hutek.

Marcin Jakimowicz: „Z głębokości wołam do Ciebie”. Często Małgosia Hutek jest w tym miejscu?

Małgorzata Hutek: Bardzo często. To moment prawdy o mnie. Przestaję udawać, że jestem silna. I zaczynam wołać z dna. Z głębokości. Z dnia na dzień mam coraz mocniejsze doświadczenie, że bez Niego jest kiepsko. Rozsypuję się…

Masz doświadczenie uwielbiania Boga wbrew sobie, gdy wszystkie okoliczności przyrody krzyczą: „Nie!”. Takiego uwielbienia przez zaciśnięte zęby?

Jasne. Co więcej: wydaje mi się, że to jest prawdziwe uwielbienie. Uczę się tego, że uwielbienie jest decyzją. Emocjonalność odchodzi na dalszy plan. Coraz częściej w czasie modlitwy nie odczuwam żadnych emocji. Myślę, że to normalne. To naturalna droga.

Tyle że trudna… „My, artyści, myślimy emocjami” – powiedział mi kiedyś znajomy muzyk.

Jasne. Ale ja nie chcę zafiksować się na takim podejściu. Trwa uwielbienie, płynie muzyka, przechodzą mnie dreszcze, czuję się błogo i wzdycham: „Ooo! To jest to!”. Niekoniecznie... Uwielbienie w trudzie – tego się uczę. Tuż po nawróceniu, gdy byłam takim „żarzącym się węglem”, chciałam zarazić chrześcijaństwem cały świat, całą muzyczną scenę.

Brunetki, blondynki, ja wszystkie was dziewczynki, nawracać chcę…

Strach było do mnie podejść.  (śmiech) Chciałam organizować wielkie koncerty uwielbienia. Zachorowałam i… straciłam głos. I wtedy usłyszałam w Niepokalanowie od jednego zakonnika: „Kto najpiękniej uwielbił Pana Boga? Hiob! Błogosławił w chwili, gdy rozpadł mu się świat, gdy wszystko się waliło”. Takie uwielbienie połączone jest ściśle z zaufaniem. Jest wbrew wszystkiemu, wbrew faktom. Podejmuję decyzję: ufam Tobie.

Miałaś kiedyś sytuację, że po koncercie podszedł ktoś i powiedział: „W tym był Pan Bóg, dziękuję”?

Tak. Ludzie czasem mówią czy piszą takie rzeczy. Dziękują. To ważne sygnały i jestem za nie ogromnie wdzięczna, tym bardziej kiedy przychodzą momenty zwątpienia. I nie chodzi im jedynie o muzykę: jasne, że staram się, aby jakościowo była jak najlepsza. Dlatego cały czas się uczę i doszkalam.

Chwała, a nie chała…

A jednak najczęściej Bóg wyciąga dobro z tego, co we mnie jest najsłabsze, najbardziej kruche. Nagraliśmy niedawno piosenkę: „Jestem piękna”. O akceptacji siebie, o wychodzeniu z trudnych, niszczących relacji. Byłam pewna, że to numer dla kobiet. A tu przyjechał do mnie facet z Wrocławia i powiedział, że dzięki tej piosence przeżył miesiąc. Nie był w stanie funkcjonować i tylko ten utwór utrzymywał go przy życiu. Nie wierzę w to, że takich cudów może dokonać sama muzyka…

Sama przeżywałaś takie chwile? Krzyczałaś do nieba?

Cały czas krzyczę. Nauczył mnie tego mój znajomy – Piotrek. Raper, który przeżył radykalne nawrócenie. Nigdy dotąd nie krzyczałam, nie kłóciłam się z Bogiem. Nie wiedziałam, czy wypada. Udawałam, że w pokorze wszystko przyjmuję na klatę.  (śmiech) Mimo że mnie boli, to jest dobrze. Szliśmy sobie kiedyś ulicą, a on zaczął swą litanię: „Wszystko Ci zawierzyłem. Dlaczego mnie tak traktujesz?”. Był szczery. Do bólu. Pierwsza reakcja: „On jest nienormalny. Tak nie można!”. Druga: „Ale ten człowiek ma relację z Bogiem!”.

Przecież On sam zaprasza: wstań i wiedź ze mną spór, ja cię usprawiedliwię.

Szuka relacji. Gdy się pokłócę, wypłaczę, przychodzi pokój serca. Mówię: OK. Odpuszczam. Jesteś wszechmocny. Ty się tym zajmij.

Co to znaczy w praktyce? Konkret: zaczynasz nagrywać płytę „Psalmy” i masz do zebrania, bagatela, 30 tysięcy…

Ooo, to dobry przykład.(śmiech) Robię po ludzku wszystko, co mogę zrobić, i czekam na Jego odpowiedź. Gdy zaczęłam zbierać pieniądze na nagranie płyty, nie dostawałam początkowo ani grosza. „Nie to nie!” – powiedziałam kiedyś, leżąc w łóżku. „Nie dajesz mi pieniędzy – to nie nagrywam płyty”.

Łaski bez…

Dokładnie. (śmiech) Obdzwoniłam wszystkich sponsorów i nie dostałam ani złotówki, a samej nie było mnie stać na sfinansowanie takiego przedsięwzięcia. Ciężko prosi się innych o pieniądze. To naprawdę niezła lekcja pokory… „Mam dosyć!” – powiedziałam. – „Odpuszczam”. I wtedy Bóg przysłał mi ludzi, którzy pomogli mi w tej zbiórce. Zebrałam wszystko. Zaczęło się od tego, że jedna kobieta przysłała mi tysiąc złotych. Powiedziała: „Modliłam się i poczułam, że mam ci je przysłać”. Wiedziałam, że się zaczęło.  (śmiech) Wcześniej byłam pełna wątpliwości: Nagrywać? Nie nagrywać? W jakim składzie? Pojechałam nawet na rekolekcje ignacjańskie.

Nie miałaś ochoty zwiać przez okno już drugiego dnia? Nasz znajomy muzyk mówił, że przetrwał jedynie dzięki temu, że liczył samochody, które przejeżdżały za oknem. Nie potrafił wytrzymać sam z sobą w ciszy.

Myślałam, że oszaleję. Biegałam. Pytałam: „Panie, jaka jest Twoja wola?”. Wiesz, co usłyszałam? „Małgosia, rób, co chcesz!”.  (śmiech) Powiedziałam: „I po to modliłam się pięć dni w ciszy?”.  (śmiech)

To dopiero wolność! Szarpiemy się, szukając Jego woli, a ona jest jak GPS. Bóg pokornie dostosowuje się do naszych wyborów.

Mówi: jeśli podejmiesz decyzję, Ja temu pobłogosławię. I jak widać, pobłogosławił. Ruszyła prawdziwa lawina pieniędzy. Nagrałam wszystko. Uczę się tego, że On mówi we mnie. Co więcej, że mówi przez moje pragnienia….

A wiesz, że to też moje odkrycie? „Raduj się w Panu, a On spełni pragnienia twego serca”. Pragnienia, a nie jedynie potrzeby.

Wolą Pana Boga jest to, abym była szczęśliwa. Więc prosi: „Opowiedz mi o swoich marzeniach”. Pierwszego dnia zebraliśmy 5 tys. To było odgórne potwierdzenie, że Bóg chce, bym nagrała „Psalmy”. Zobaczyłam też, dlaczego przez tak długi czas nie potrafiłam zebrać nic: walczyłam sama. Gdy mieliśmy 17 tys., pomyślałam: „Panie Jezu, jeszcze sporo brakuje. Dałbyś mi 10 tys.? Co to dla Ciebie”. To był czwartek, pamiętam. Liczyłam na wsparcie jakiejś firmy, a zadzwonił… nauczyciel języka polskiego. Modląc się, powiedział: „Panie Boże, powiedz, co mam zrobić?”, i usłyszał. Konsultował tę decyzję z żoną… Dostałam 10 tys. Po całej zbiórce okazało się, że nie wliczyłam cen hoteli. „Boże, co teraz?”. I znów pieniądze przyszły. Z dnia na dzień. Innym razem przyszedł przelew. „Po co? Nie muszę już za nic zapłacić”. Kolejnego dnia okazało się, że trzeba dograć kilka rzeczy w studiu. Dostałam dokładnie tę kwotę, która była potrzebna. Jak widzisz, mam prawo wierzyć, że On chce tej płyty. I spełnia pragnienia.

Chciałaś zostać słynną panią piosenkarką? Śpiewałaś w łazience do szczotki do włosów?

Jasne. Miałam dwa marzenia: zostać piosenkarką albo sklepową.  (śmiech). Próbowałam w życiu naprawdę różnych rzeczy, ale zawsze czułam: chcę śpiewać. Wiedziałam, w jakie środowisko wchodzę. Wiedziałam, że nie ma w nim taryfy ulgowej. Moja mama jest aktorką, tata reżyserem. Znam świat sceny i wiem, jaką cenę trzeba zapłacić. Gdy nawróciłam się na studiach, wiedziałam, dla Kogo chcę śpiewać. Jestem ocaleńcem. Zostałam uratowana. „Gdzie jest Huta?” – pytali znajomi. „W kościele – krzyżem leży”. Takie żarciki krążyły w towarzystwie. (śmiech) Wiedziałam: „Albo Bóg, albo nic”. Chciałam nawrócić cały świat, z katowickim wydziałem jazzu na początek. Organizowałam koncerty uwielbienia…

Słyszałaś szyderstwa?

Było mi to całkowicie obojętne. Kompletnie się tym nie przejmowałam.

Ojciec Tomek Nowak opowiadał, że gdy czyta Biblię, nie może często mówić ze wzruszenia: „Bracia się ze mnie śmieją. Mówię do ludzi: »Módlcie się teraz do Ducha Świętego, a ja będę sobie płakał«”. A jak jest z Małgosią Hutek? Masz swoje ukochane fragmenty, przy których łamie ci się głos?

Ostatnio do łez poruszyły mnie słowa: „Boże, mój Boże, szukam Ciebie”. O poszukiwaniu w ciemno, bez oparcia. Wiedziałam, że ten psalm jest o mnie. Że to moja opowieść.

„Szukajcie Mnie, gdy się pozwalam znaleźć” – woła Bóg. Dlaczego się ukrywa?

Bo jest zdrowy. Szuka zdrowych relacji. Nie chce, żebyśmy się od Niego chorobliwie uzależnili. Chce, żebyśmy Go wybrali. Z miłości. A prawdziwa miłość potrafi się odsunąć. Bóg nie chce, żebyśmy traktowali Go jak złotą rybkę.

Płytę „Psalmy” nagrywasz ze znakomitym składem: Atom String Quartet oraz Dominikiem Wanią. Jazzowy dream team. Aranżacjami zajął się Nikola Kołodziejczyk – dwukrotny zdobywca Fryderyka.

Wymarzyłam sobie ten skład. I Bóg spełnił kolejne pragnienie. To wspaniali artyści i niezwykli ludzie. Bardzo sobie cenię to, że przyjęli zaproszenie do tego projektu.

„Ja i Bóg razem stanowimy większość”. Prawda, czy jedynie metafora?

Prawda. Wierzę w to! Czasem chodzę po wodzie, czasem tonę, ale zawsze po jakimś czasie słyszę szept: „Zaufaj mi!”. I idę za tym…

Małgorzata Hutek

wokalistka i kompozytorka, Absolwentka Akademii Muzycznej w Katowicach. Właśnie nagrała album „Psalmy”, który ukaże się za kilka miesięcy.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Gość
    01.04.2018 09:18
    W tych komenarzach to wieczna krytyka, taki katolicki hejt. Ludzie, dajcie spokój! Dziękuję panu Marcinowi za kolejny artykuł, pełen Ducha. Dziękuję.
  • gut
    02.04.2018 11:44
    Extra Artykuł❗ / Super Zdjęcie❗ :-) Dzięki❕ Pozdrawiam❕ :-)
  • L7o
    03.04.2018 23:53
    Mocne i bardzo dobre !
  • Jarek
    04.04.2018 07:33
    Ludzie potrzebują na nowo narodzić się do życia za sprawą Ducha Świętego i w Duchu oraz w Prawdzie oddawać cześć i uwielbienie Bogu, Widać po słowach Małgosi, że coś takiego przeżyła. "Jezus odpowiedział: Ręczę i zapewniam cię, że kto nie zostanie zrodzony na nowo, nie może zobaczyć Królestwa Bożego." Jana 3:3, "Ręczę i zapewniam, kto słucha mego Słowa i wierzy Temu, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie czeka go sąd, ale przeszedł ze śmierci do życia" Ewangelia Jana 5,24
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Więcej nowości