Wydawcy chcieli zrewolucjonizować polskie biblioteki i wprowadzić do nich e-booki. Kilkunastu z nich przestraszyło się jednak piratów i tego, że ich książki wyciekną do Internetu, pisze "Dziennik Gazeta Prawna".
E-booki miały być pomysłem na oszczędność. Wszystkie wydawnictwa muszą bowiem przekazywać 18 egzemplarzy każdej opublikowanej przez siebie książki do bibliotek w ramach tzw. egzemplarza obowiązkowego. Jako że co roku pojawia się na rynku blisko 20 tys. nowych tytułów, to zobowiązanie daje kilkunastu największym bibliotekom blisko 300 tys. bezpłatnych książek, a wydawców kosztuje rocznie ok. 11 mln zł. To ogromny haracz.
Polska Izba Książki wpadła w związku z tym na pomysł by przynajmniej część książek przekazywanych bibliotekom zastąpić e-publikacjami. Ustalono, że najlepszy byłby układ: 5 książek papierowych, reszta cyfrowych.
Kiedy wszystko wydawało się na najlepszej drodze do realizacji, nagle z pomysłu wycofały się największe polskie wydawnictwa, które nie wierzą w to, że ich książkom zapewni się wystarczające bezpieczeństwo w bibliotekach. "Problem piractwa na rynku e-booków jest coraz poważniejszy i nie możemy sobie pozwolić na to, by nasze publikacje wyciekły do internetu", powiedział gazecie Wojciech Jędrychowski z Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych.
Jan Paweł II i kardynał Joseph Ratzinger o „Fauście” Goethe. Warto przypomnieć.
Ich autor jest oskarżony o seksualne i psychiczne wykorzystywanie kobiet.
Archeolodzy o odkryciach dawnego królestwa Kaabu w Gwinei Bissau.
Śmiało można stwierdzić, że lektura książki "Chopin" to pełnowymiarowe spotkanie ze sztuką.
A i film „nic moc”, jak mawiają Czesi. Czyli nic szczególnego. Znowu to samo...