Miłość to jedyna droga

„Paweł, apostoł Chrystusa” Andrew Hyatta jest pierwszym filmem kinowym poświęconym postaci św. Pawła.

Chociaż tytuł sugeruje, że jego pierwszoplanową postacią jest św. Paweł Apostoł, film ma dwóch równorzędnych bohaterów. Drugim z nich jest św. Łukasz. Wiele ich dzieliło. Paweł pochodził z rodziny żydowskiej, która otrzymała rzymskie obywatelstwo, a zanim przyjął chrzest, bezlitośnie prześladował wyznawców Chrystusa. Po pobycie w Damaszku i Jerozolimie odbył trzy wielkie podróże misyjne, stąd też nazywano go Apostołem Narodów. Napisał 13 listów do gmin chrześcijańskich, które zostały włączone do ksiąg Nowego Testamentu. Z kolei św. Łukasz, zanim przyjął chrzest, był poganinem, co potwierdza św. Paweł w Liście do Kolosan, wymieniając go w grupie swoich przyjaciół wywodzących się z pogaństwa. W wielu zdarzeniach opisanych w Dziejach Apostolskich ewangelista brał udział osobiście, jako towarzysz św. Pawła podczas jego podróży. Zarówno Paweł, jak i Łukasz nie znali Jezusa osobiście.

Andrew Hyatt, reżyser „Pawła, apostoła Chrystusa”, akcję filmu osadził w czasie prześladowań chrześcijan przez Nerona, kiedy Paweł został uwięziony. Na arenach, krzyżach i jako żywe pochodnie ginęły całe rodziny, które nie chciały wyrzec się Chrystusa. Reżyser stara się unikać zbyt wyrazistych obrazów przemocy, ale to, co widzimy na ekranie, wystarczy, by oddać koszmar cierpienia i męki.

Paweł, jak wynika ze słów prefekta więzienia, uważany jest przez Nerona za przywódcę rzekomych podpalaczy (Neron oskarżył chrześcijan o próbę spalenia Rzymu) i już wcześniej skazany został na śmierć. Teraz w kajdanach czeka na spotkanie ze śmiercią. Czuje się opuszczony przez wszystkich. Toczy wewnętrzną walkę, prześladowany przez wspomnienia swoich złych uczynków dokonanych w przeszłości, zanim uwierzył w Chrystusa. W ciemnej, zimnej i wilgotnej celi nawiedzają go wątpliwości, czy zło zostanie mu wybaczone i czy ma dość siły, by godnie przyjąć śmierć. Obawia się również, że on i jego nauki pójdą w zapomnienie. Łukasz, po długiej podróży, przybył właśnie do miasta, mając nadzieję, że uda mu się spotkać z Pawłem. Chce także dotrzeć do tych współwyznawców, którzy ukryli się przed prześladowaniami w posiadłości Aquili i Priscilli, chrześcijańskiego małżeństwa należącego wcześniej do rzymskiej elity.

Igrzyska Nerona

Reżyserowi udało się znakomicie przedstawić sytuację ukrywających się chrześcijan, wśród których ścierają się różne poglądy co do tego, jak reagować na prześladowania. Czy uciekać z Rzymu, dopóki istnieje jeszcze taka możliwość, czy może odpowiedzieć przemocą na przemoc, jak proponują młodsi? Nawet Aquila i Priscilla, którzy niejako z konieczności objęli przywództwo nad chrześcijańską społecznością, mają różne zdania na ten temat. Niepewni swojego losu i pozbawieni największego duchowego autorytetu, nie wiedzą, co robić, dlatego przybycie Łukasza, wiernego przyjaciela Apostoła Narodów, traktują jako zrządzenie losu. Łukasz jasno wypowiada się w sprawie użycia przemocy, tłumacząc im, że jest ona niezgodna z nauczaniem Chrystusa. Jednak później, kiedy spotyka się z Pawłem i opowiada mu o cierpieniach, jakie dotknęło społeczność chrześcijańską, w jego słowach widać wahanie. – Ten świat, który widzę, jest w szponach zła. Ten świat… to są igrzyska Nerona. Ten świat to nienawiść, najczystsza – mówi Pawłowi i słyszy odpowiedź: – Jesteś gotów zwątpić w świat, chociaż Chrystus nie zwątpił w nas?

W filmie użycie przemocy w imię Chrystusa zostaje wyraźnie odrzucone, wątek został jednak potraktowany w całej swojej złożoności. Ukrywający się chrześcijanie mają nadzieję, że Łukaszowi uda się spotkać się z Pawłem i zapytać go, jak mają się zachować. I rzeczywiście, dzięki przekupionemu nadzorcy dochodzi do spotkania, jednak jego rezultat nie będzie taki, jakiego się spodziewali.

Film Hyatta wyróżnia się spośród wielu innych opartych na wątkach biblijnych kilkoma elementami. Przede wszystkim – dobrym scenariuszem, który potrafi zainteresować widza atrakcyjnie poprowadzoną i ciekawą intrygą, a jednocześnie znakomicie, bo nie łopatologicznie, ale subtelnie przekazanym przesłaniem, jakie niesie z sobą Ewangelia. Ujawnia się ono stopniowo w czasie prowadzonych w więzieniu rozmów Łukasza z Pawłem.

Miłość to jedyna droga

Świetnie napisane dialogi tchną autentyzmem i życiową prawdą, a przecież ewangelista i apostoł rozmawiają o najważniejszych sprawach związanych z wiarą. W wielu filmach religijnych wychodzi to drętwo i nienaturalnie. W dialogach Hyatta nie zabrakło nawet akcentów humorystycznych. – Dałeś się pojmać, raz jeszcze, znów rozzłościłeś Nerona, no i ponoć znalazłeś czas, żeby puścić z dymem połowę Rzymu – wita Pawła jego wierny przyjaciel, gdy po raz pierwszy odwiedza go w więzieniu. To tylko jeden z przykładów.

Z pewnością atutem filmu jest dobrze dobrana obsada. W roli Łukasza wystąpił Jim Caviezel, a Pawła przejmująco zagrał James Faulkner. Obaj dali popis swoich aktorskich możliwości. Dla Caviezela była to pierwsza rola w filmie o tematyce religijnej od czasu „Pasji” Mela Gibsona.

Niedawno gościła na naszych ekranach „Maria Magdalena”, film również wykorzystujący wątki ewangeliczne, którego reżyser uwspółcześnił je w duchu obowiązującej obecnie poprawności politycznej. Z opłakanym rezultatem. Swoim filmem Hyatt udowodnił, że na podstawie Nowego Testamentu można nakręcić dobry i atrakcyjny film, zachowując przesłanie Biblii. A owo przesłanie można znaleźć w słowach: „Miłość to jedyna droga”. Wypowiada je apostoł w czasie rozmowy z ewangelistą. Ważne, że „Paweł, apostoł Chrystusa” również nawiązuje do współczesności. Od lat przecież w różnych stronach świata wiarę usiłuje się wypchnąć ze sfery publicznej. •

Paweł, apostoł Chrystusa, reż. Andrew Hyatt, wyk.: Jim Caviezel, James Faulkner, Olivier Martinez, Joanne Whalley, John Lynch, USA 2018.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.