Pomnik nieobecności

Łukasz Krzyżanowski opisuje bolesne powroty ocalałych z Zagłady.

Radom to miasto niczym się nie wyróżniające, które mogłoby leżeć gdziekolwiek w Polsce. Łukasz Krzyżanowski opisuje swoją rodzinną miejscowość w tym jednym arcytrudnym momencie, gdy ocalali z Zagłady Żydzi wracają do Radomia. Często wracali jako jedyni, którym udało się przeżyć z wielopokoleniowej rodziny. Powrót do domu okazywał się bolesny. W domu mieszkali już Polacy, którzy nie spodziewali się powrotu prawowitych właścicieli. Krzyżanowski opisuje – w sposób bardzo klarowny i precyzyjny – zawirowania prawne wokół mienia żydowskiego. W trakcie okupacji posiadłości żydowskie zostały zarekwirowane przez Niemców. Po wojnie to, co było poniemieckie, stawało się polskie. Gdzieś w tym wszystkim, w powojennej zawierusze, traci się z oczu własność żydowskich mieszkańców Radomia. Własność niczyja – to jest stan faktyczny momentu zakończenia wojny. Następujące po sobie akty prawne – instaluje się przecież nowa władza – unieważniają się wzajemnie, wprowadzając bałagan prawny i stwarzając możliwości oszustw.

Niewyobrażalne jest poczucie krzywdy odczuwanej przez tych, którzy cudem ocaleli z Zagłady. Jednocześnie dom rodzinny, zajęty już przez Polaków, często stawał się dla Żydów domem, w którym nie chcieli już mieszkać, był bowiem materialnym zapisem życia, które bezpowrotnie odeszło w trakcie Zagłady. Ten stan zawieszenia, wzajemnego patrzenia na siebie, rosnącego rozczarowania i wrogości, świetnie obrazuje pojęcie „ghost citizens” – obywateli widm. Obecność Żydów w powojennym mieście nie pociąga za sobą udziału w życiu społecznym; są zawieszeni, wypchnięci na margines.

Choć Krzyżanowski najwięcej miejsca poświęca zawirowaniom wokół mienia Żydów, mnie najbardziej interesuje moment postawienia pomnika upamiętniającego dawną gminę żydowską. Moment ten to swoiste pożegnanie się Żydów z Radomia ze swoim miastem. Pomnik staje się zapisem nieobecności, życia, które zostało przerwane, i życia, którego nie sposób skleić na nowo. Krzyżanowski napisał książkę o niełatwych powrotach ocalałych do miasta, którego mieszkańcy wypełnili puste miejsce. Bardzo trudny i bolesny temat został potraktowany odważnie i uczciwie.

Marcin Cielecki

  Bilderwelt /east news Łukasz Krzyżanowski Dom, którego nie było Czarne Wołowiec 2018 ss. 376

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.