Przeciętny Anglik o tym nie wie

O filmie „Katyń – ostatni świadek” z jego reżyserem Piotrem Szkopiakiem rozmawia Edward Kabiesz.

Edward Kabiesz: Pracuje Pan w Wielkiej Brytanii, ale łączą Pana z Polską związki rodzinne.

Piotr Szkopiak: Mój ojciec, Zygmunt Szkopiak, był ministrem spraw zagranicznych rządu RP na uchodźstwie. W grudniu 1990 roku, wraz z prezydentem Ryszardem Kaczorowskim, poleciał do kraju przekazać symbole i insygnia urzędu władzy prezydenckiej Lechowi Wałęsie. Rodzice po II wojnie światowej pozostali w Anglii. Mój dziadek ze strony matki został zamordowany w Charkowie. Ja urodziłem się w Londynie.

Czy w domu rozmawialiście po polsku?

Tak. Dopiero w szkole nauczyłem się angielskiego. Rodzice zawsze interesowali się sprawami Polski, a tata udzielał się społecznie w organizacjach polonijnych. Pokolenie moich rodziców było emigracją polityczną. Starali się „trzymać” polską kulturę, w pierwszych latach po wojnie mieli nadzieję, że coś się zmieni i wrócą do kraju.

Reżyserował Pan wiele odcinków popularnych brytyjskich seriali telewizyjnych. Jak trafił Pan do przemysłu filmowego?

Nie studiowałem w szkole filmowej. Rozpocząłem pracę w Sky TV i wraz z kolegami zaczęliśmy robić krótkie filmy i wideoklipy. Nakręciłem krótki film, który wygrał pewien konkurs. Odszedłem z telewizji i zacząłem pracować samodzielnie nad „Small Time Obsession”, moim pierwszym filmem fabularnym. W tym obrazie też znalazły się polskie akcenty. Po filmie zaproponowano mi pracę w telewizji. To była moja szkoła filmowa.

Dlaczego swoje następne dzieło poświęcił Pan sprawie Katynia?

Bardzo chciałem nakręcić kolejny film. Zastanawiałem się, co może zainteresować publiczność. Napisałem trzy różne scenariusze, a jeden dotyczył Katynia. Kiedy rozmawiałem z producentami, zawsze powracali do tego o Katyniu, bo chociaż też był to thriller, uważali, że tematem wyróżnia się spośród innych.

Czy Anglicy wiedzą, czym była zbrodnia w Katyniu?

Przeciętny Anglik za wiele o tym nie wie. Nikt z ekipy angielskiej pracującej nad filmem też nie wiedział, o co chodzi. To nie wina Anglików, tylko brytyjskiego rządu, który trzymał tę sprawę tak długo w tajemnicy. Jeszcze dzisiaj rząd tłumaczy, że nie mógł tego nagłaśniać, bo nie miał dowodów. Tak twierdzi, chociaż nie jest to prawda.

Andrzej Wajda pokazał zbrodnię katyńską. Pana film opowiada raczej o kłamstwie katyńskim.

Nie chciałem, by był to film tylko o Katyniu, dlatego zrobiłem thriller polityczny. Chciałem przedstawić zachowanie strony angielskiej w tej sprawie. Czyli trzymanie jej w tajemnicy, tuszowanie przez Anglików i Amerykanów. Film Wajdy też pokazał, że o Katyniu nie można było mówić, ale tylko w kontekście stosunków polsko-rosyjskich.

Dlaczego wybrał Pan formułę thrillera? Już w pierwszych scenach filmu daje Pan znak widzom, czego mogą się spodziewać.

Chciałem, by widz się od razu zorientował, jakie to jest kino. Nie chciałem, by miał wrażenie, że będzie to ciężki dramat historyczny czy edukacyjny. Chciałem zrobić wciągający film fabularny i wydawało mi się, że ta formuła pasuje do historii, którą przedstawia.

W Pana filmie zawarty jest jednak duży potencjał edukacyjny.

Mam nadzieję, że zachowałem równowagę pomiędzy narracją fabularną a stroną edukacyjną.

W jakiej mierze film oparty jest na faktach?

Paweł Szambowski, z którym pisałem scenariusz, doskonale zna te detale. Ja również czytałem wszystko na ten temat. Każdy list, który czyta dziennikarz, wszystko to, co bohaterowie mówią o Katyniu, oparte zostało na faktach. Postacią autentyczną jest Rosjanin, a także jego kolega. Wszystko, co dzieje się w końcowych scenach w sądzie, to, co mówią świadkowie i koroner, zostało zrekonstruowane na podstawie autentycznych dokumentów. Natomiast co do losów Rosjanina, czyli tytułowego ostatniego świadka, przedstawiłem swój punkt widzenia.

Kto jest głównym adresatem filmu? Polska czy zagranica?

Początkowo myślałem, że będzie to film dla widzów zagranicznych, Anglików i Amerykanów, którzy nic nie wiedzą o Katyniu. Wydawało mi się, że po filmie Wajdy nie będzie w Polsce zainteresowania tym tematem, chociaż „Ostatni świadek” przedstawia go od innej strony. Jednak mój polski koproducent twierdził, że dla młodszej generacji ta sprawa jest ważna, tym bardziej że wie o niej niewiele. Stąd udział strony polskiej w realizacji, co było dla mnie bardzo ważne. •

Piotr Szkopiak

Ur. w 1956 r. brytyjski reżyser i scenarzysta. Jest uznanym reżyserem telewizyjnym, zrealizował wiele epizodów najpopularniejszych brytyjskich seriali, w tym m.in. „Ojca Browna”, „Emmerdale Farm”, „Coronation Street”.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.