Iluzja bezpieczeństwa

Polska jest rajem dla podających się za przewodników górskich hochsztaplerów. Płacimy duże pieniądze za iluzję bezpieczeństwa podczas tzw. wypraw partnerskich.

Pod koniec czerwca 2018 r. w masywie Mont Blanc zginęła polska turystka, która nie planowała nawet zdobycia szczytu. Chciała jedynie dotrzeć do pierwszego schroniska i tam czekać na swojego partnera. Oboje byli uczestnikami zorganizowanej wyprawy komercyjnej. Do tragedii doszło w kuriozalnych okolicznościach. Kobieta spadła z drogi prowadzącej do schroniska Tête Rousse na skutek poślizgnięcia się na płacie śniegu. Zginęła na miejscu. Mimo że grupa szła pod opieką organizatora wyprawy, nie miała założonych raków, nie była też asekurowana przez lidera ekspedycji. Człowiek ten, według miejscowych przepisów, nie miał prawa prowadzić klientów na szczyt. Po tym wypadku na nowo rozgorzała dyskusja o tzw. czarnym przewodnictwie i wyprawach partnerskich, czyli ekspedycjach (przede wszystkim w góry wysokie), w których za udział uczestnicy płacą duże pieniądze, jednak w zamian nie otrzymują opieki wykwalifikowanych przewodników, a jedynie organizację logistyki. Równocześnie całą prawną odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo klienci biorą na siebie. W ostatnich latach kilkakrotnie dochodziło do śmiertelnych wypadków, w których turyści padali ofiarą braku profesjonalizmu „czarnych przewodników”.

Folder (całej) prawdy ci nie powie

Prawie w każdym magazynie o tematyce górskiej i turystycznej znajdziemy mnóstwo reklam różnych klubów turystycznych i agencji zajmujących się organizacją ekspedycji w góry wysokie. Najpopularniejszymi kierunkami są takie szczyty, jak Mont Blanc, masyw Monte Rosa, Matterhorn czy Kilimandżaro. Ale nie brakuje też chętnych na wyjazdy w Himalaje, Andy czy góry Alaski. Dla wielu klientów takich agencji skorzystanie z oferty to pierwszy kontakt z górami wysokimi i specjalistycznym sprzętem używanym podczas wspinaczki. Kupują uczestnictwo w wyjeździe, bo wiedzą, że nie są dostatecznie przygotowani do zdobywania tak ambitnych celów samodzielnie, a „opieka doświadczonego lidera” daje im poczucie bezpieczeństwa. Niestety, bardzo często to fałszywe poczucie.

Dla przeciętnego amatora wypraw w wysokie góry, który chce po prostu zrealizować swoje marzenie, nie ma żadnej różnicy między wykwalifikowanym przewodnikiem górskim a „doświadczonym liderem” wyprawy agencyjnej. Poza ceną. Za dniówkę wykwalifikowany międzynarodowy przewodnik wysokogórski bierze około 1200 zł. Maksymalnie prowadzi dwóch klientów, a więc każdy z nich musi zapłacić 600 zł. Natomiast za tygodniową wyprawę na Mont Blanc, zorganizowaną przez agencję wypraw partnerskich, trzeba zapłacić około 3500 zł. Jakie usługi ta cena obejmuje? Siedem dniówek przewodnika prowadzącego dwóch klientów to koszt rzędu 4200 zł od osoby. Ta suma to praca przewodnika. Klient ponadto ponosi koszty dojazdu, własnych noclegów, ubezpieczenia, wyżywienia, kolejek górskich. Cena ok. 3500 zł tygodniowej wyprawy partnerskiej na Mont Blanc, organizowanej przez jeden z najpopularniejszych klubów, zawiera: koszty noclegów w namiotach (płatne są 3–4 noclegi, koszt jednego to ok. 10 euro, pozostałe za darmo w górach), ubezpieczenie na czas wyjazdu (ok. 100 zł), bilety na kolejkę (40 euro) i „opiekę doświadczonego lidera”. Ten ostatni punkt budzi najwięcej kontrowersji, bo opiekun nie ma żadnych zobowiązań wobec klienta. Ale o tym w folderach czy reklamach nie ma mowy.

Opieka bez odpowiedzialności

Agencje wyprawowe oferują wyjazdy tańsze niż przewodnicy z licencją IVBV, ale konkurencyjna cena wynika z innej jakości świadczonej usługi. Aby uzyskać międzynarodową licencję przewodnika wysokogórskiego (IVBV), trzeba przejść bardzo długą i kosztowną drogę. Starania o przyjęcie na kurs można podjąć dopiero wtedy, gdy ma się udokumentowane kilka lat działalności alpinistycznej i ski-alpinistycznej. Szkolenie trwa kilka lat i obejmuje m.in. zajęcia praktyczne na bardzo trudnych drogach wspinaczkowych w Tatrach i Alpach. Po zakończeniu kursu absolwent przez rok nie może samodzielnie prowadzić klientów, ale wychodzi wraz z innymi przewodnikami w charakterze aspiranta. Dopiero po tym okresie może prowadzić własną działalność z klientami. Musi stosować się do przyjętych standardów bezpieczeństwa (np. Mont Blanc – dwóch klientów, Matterhorn – jeden). Ponosi też prawną odpowiedzialność za podejmowane decyzje i ich konsekwencje.

Liderami wypraw agencyjnych bywają wybitni himalaiści, ale są też osoby, które kilka razy weszły na Mont Blanc czy Matterhorn i stwierdziły, że są gotowe prowadzić na te szczyty niedoświadczonych klientów i zarabiać na tym. Ich doświadczenie górskie nie jest weryfikowane przez żaden organ. Nie mają licencji, nikt ich nie kontroluje, więc mogą, ale nie muszą, stosować się do obiektywnych zasad bezpieczeństwa. Jednym z najczęściej łamanych przepisów jest liczba osób pod opieką przewodnika. W czasie takich wypraw najczęściej na jednego prowadzącego przypada od pięciu do nawet kilkunastu klientów. W takiej sytuacji skuteczna asekuracja w trudnym terenie jest po prostu niemożliwa, nawet jeśli grupę prowadzi sławny himalaista. Dlaczego organizatorzy pozwalają sobie na taką praktykę? Bo umożliwia im to luka w polskim prawie. A luka ta nosi nazwę „wyprawy partnerskie”. Podstawową zasadą wyprawy partnerskiej jest to, że nie ma ona formalnego lidera. Wszyscy uczestnicy są równi, ponoszą taką samą odpowiedzialność. W praktyce oznacza to, że każdy z nich odpowiada sam za siebie. Klienci korzystający z ofert agencji przed wyruszeniem w góry podpisują dokumenty, z których jasno wynika, że biorą na siebie pełną odpowiedzialność, a z prawnego punktu widzenia organizator odpowiada jedynie za zagadnienia logistyczne. W razie wypadku odpowiedzialność spada na klienta.

Z taką interpretacją wypraw partnerskich nie zgadza się Ludwik Wilczyński – himalaista i prezes Polskiego Stowarzyszenia Przewodników Wysokogórskich. Jego zdaniem układ partnerski ma miejsce wtedy, kiedy istnieje realne, techniczne partnerstwo uczestników – mają oni porównywalne umiejętności i w razie konieczności możliwa jest wymiana funkcji. Asekurowany w dowolnym momencie może być też asekurującym. W czasie komercyjnych wypraw partnerskich trudno mówić o takiej wymianie. Organizatorzy – choć zwykle nie mają w tym względzie kompetencji – odgrywają rolę przewodników. – Polska jest rajem dla wszelkiego rodzaju górskich hochsztaplerów – uważa Wilczyński. – Wykorzystują oni nieświadomość potencjalnych klientów, często wprowadzając ich w błąd. W wielu sytuacjach klient jest prowadzony w sposób, który łamie elementarne zasady bezpieczeństwa w górach i nikt nie ma nad tym kontroli – podkreśla.

Na pytanie o to, jakie gwarancje bezpieczeństwa daje licencjonowany przewodnik, himalaista odpowiada: – Nikt nie daje gwarancji, że nie zdarzy się wypadek w wyniku tzw. zagrożeń obiektywnych. Ale przewodnik nie zrzeka się odpowiedzialności za konsekwencje podejmowanych przez siebie decyzji, ma ubezpieczenie OC, działa według ustalonych standardów bezpieczeństwa, co pozwala maksymalnie ograniczyć ryzyko.

Zanim wyruszysz w góry

Od czego zacząć realizację marzenia o zdobywaniu gór wysokich? – Należy doskonalić własne umiejętności i zdobywać doświadczenie w górach. Z przewodnikiem czy bez przed wyruszeniem w Alpy potrzebna jest pewna baza – mówi Monika Strojny z Polskiego Związku Alpinizmu. – Nieporozumieniem jest sytuacja, gdy w góry wysokie wybiera się osoba bez doświadczenia w wędrowaniu po Tatrach zimą, bez podstawowych wiadomości o lawinach, znajomości ratownictwa lodowcowego czy turystyki wysokogórskiej – dodaje. Gdzie zdobyć te umiejętności? Najlepiej na kursach organizowanych przez wykwalifikowanych instruktorów (PZA, IVBV, TOPR) czy przewodników tatrzańskich I i II klasy. Po zdobyciu podstawowych umiejętności i wiedzy będziemy w stanie ocenić, czy jesteśmy gotowi na wyprawę.

Góry są piękne, ale bywają też groźne. Każdy ma prawo je zdobywać. Ważne jest jednak, by świadomie podejmować decyzję, wiedząc, jakie jest ryzyko. Nielicencjonowani przewodnicy często przemilczają ten temat. Szukając organizatora górskiej przygody, warto dokładnie dowiedzieć się, jakie standardy zapewnia agencja czy osoba, której chcemy powierzyć swoje życie. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg