Druga bitwa o Anglię

Obraz Denisa Delicia ożywiają sceny podniebnych pojedynków. Są bardziej emocjonujące i realistyczne niż w filmie „303. Bitwa o Anglię”.

Dwa tygodnie po premierze angielskiego filmu o Dywizjonie 303 do kin weszła polska produkcja o pilotach tej słynnej formacji. To rzadka sytuacja w historii kina, kiedy filmy opowiadające o tych samych wydarzeniach realizowano i wprowadzano na ekrany prawie równolegle. Od nadmiaru głowa jednak nie boli i oba filmy warto obejrzeć, chociażby ze względu na temat. Jednak nie są to wielkie widowiska filmowe w rodzaju „Bitwy o Anglię” Guya Hamiltona z 1969 roku czy „Dunkierki” Christophera Nolana. Na realizację podobnych superprodukcji nie pozwalał ograniczony budżet. To raczej dramaty wojenne z dodatkiem scen batalistycznych.

W filmie Delicia bohaterami są piloci Dywizjonu 303. Większość z nich zaznacza jedynie swoją obecność na ekranie. Wśród tej galerii na plan pierwszy wybijają się, podobnie jak w filmie „303. Bitwa o Anglię”, sylwetki Jana Zumbacha i Witolda Urbanowicza. Zumbacha w „Dywizjonie 303” zagrał Maciej Zakościelny, a w roli Urbanowicza wystąpił Piotr Adamczyk. Ivan Rheon w filmie Blaira stworzył jednak postać bardziej pogłębioną. To również zasługa scenariusza, który w tym wypadku oferował aktorowi większe możliwości. Piotr Adamczyk robił, co mógł, by wlać energię w sylwetkę Urbanowicza. Było to trudne, bo scenariusz nie ułatwiał mu tego zadania.

Nie wiem, czy dobrym rozwiązaniem było obsadzenie w rolach pilotów dywizjonu znanych i opatrzonych już gwiazd, których popularność nie dorównuje ich aktorskim możliwościom. Czy nie należało sięgnąć gdzieś głębiej i poszukać mniej znanych? W czasie seansu miałem momentami wrażenie, że oglądam fragment jakiejś telewizyjnej telenoweli czy komedii romantycznej. Zdaję sobie sprawę, że mnogość bohaterów, jaka przewija się przez ekran, nie pozwalała scenarzystom na bardziej pogłębione charakterystyki. Jeżeli tak, to budując fabułę, można było skupić się bardziej na jednej czy dwóch postaciach.

Scenariusz budzi również sporo innych zastrzeżeń. Nie wiadomo, dlaczego znalazł się tu wątek przyjaźni pomiędzy polskim i niemieckim pilotem antyfaszystą. Pojawia się i znika, rozbijając dramaturgię. Nie wiadomo, w jakim celu znalazł się tu również Hermann Goering. Oba te wątki nie wnoszą nic odkrywczego w fabułę.

Film składa się z szeregu scen, dobrze zresztą zainscenizowanych i zagranych, ale zabrakło tu dyscypliny narracyjnej. Niektóre z nich są rzeczywiście wzruszające. Większość rozgrywa się w angielskim pubie, gdzie lotnicy szukają odprężenia po powrocie z akcji. Nie zabrakło również humoru, który rozładowuje napięcie związane z niepewnością jutra. Na uwagę zasługuje z pewnością scena wizyty króla Jerzego VI w dywizjonie, która lepiej akcentuje przywiązanie pilotów do ojczyzny niż nasycone hurrapatriotycznymi frazesami przemówienia polityków. W filmie znalazł się również wątek melodramatyczny, szkoda tylko, że nakreślony szablonowo. Zastrzeżenia budzi także bombastyczna ścieżka muzyczna.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama