Mistrzów przygody z filmem

Krzysztof Penderecki odmawiał pisania muzyki nawet dla światowej sławy reżyserów, ale jego muzykę w ich filmach słyszymy.

Twórczość największych współczesnych polskich kompozytorów, Pendereckiego czy Góreckiego, jest doskonale znana bywalcom sal koncertowych na całym świecie. Mniej znane są ich związki z filmem, gdzie sztuka wysoka, czyli muzyka poważna, spotyka się z popularną. Chociaż w dorobku obu artystów, a Góreckiego szczególnie, muzyka komponowana specjalnie dla potrzeb filmu zajmuje stosunkowo niewiele miejsca, to ich wielkie dzieła, a raczej fragmenty, wielokrotnie wykorzystywali wybitni reżyserzy współczesnego kina.

Gwiazda Paderewskiego

Pisząc o związkach filmu z muzyką, nie można nie przywołać postaci Ignacego Paderewskiego, chyba najbardziej znanego polskiego pianisty, którego popularność w swoim czasie dorównywała tej, jaką dzisiaj cieszą się gwiazdy muzyki pop. Niezwykle ważną rolę w jego występach odgrywała romantyczna charyzma, jaką prezentował na scenie. Nie bał się kamery ani nie traktował filmu jako pośledniego dzieła sztuki. Jego popularność sprawiła, że stał się gwiazdą filmową. To przecież dla niego w 1937 roku powstał film Lothara Mendesa „Sonata księżycowa”, w którym nikła fabuła była tylko pretekstem, by zaprezentować talent mistrza. Nie tylko jako wirtuoza fortepianu, ale również jako kompozytora. Nie bez powodu gwiazda Paderewskiego znalazła się w Alei Gwiazd w Hollywood.

Paderewski w czasie realizacji zdjęć miał 66 lat. Zagrał samego siebie. Już w czołówce na pierwszym miejscu pojawia się nazwisko kompozytora. Jego postać odgrywa ważną rolę w fabule, ale największą atrakcją filmu są mistrzowskie interpretacje popularnych utworów wielkich kompozytorów. Wśród nich znalazł się jego słynny Menuet G-dur. Pierwsza część filmu to właściwie koncert w brawurowym wykonaniu artysty. Słyszymy m.in. „II Rapsodię węgierską” Liszta, pierwszy fragment „Sonaty księżycowej” Beethovena, a później Poloneza As-dur Chopina. Muzyka w tym filmie nie wypełnia po prostu ścieżki dźwiękowej, ale odgrywa ważną rolę w fabule. Dotyczy to szczególnie utworu Beethovena.

W czasie przyjęcia po koncercie Paderewski z papierosem w dłoni odpowiada na pytanie jednego z widzów, dlaczego tak rzadko koncertuje i co jest dla niego najważniejsze podczas występu. „Niech pan nie zapomina, że mam za sobą długą i męczącą karierę. Przeszło 3 tysiące koncertów…” – odpowiada pianista i dodaje: „Oklaski są najlepszą nagrodą dla artysty, lecz tylko wtedy, kiedy czuje, że dał z siebie wszystko. Różnie to bywa. Tak wiele zależy od nastroju chwili, od natchnienia, nastroju publiczności. Cuda zdarzają się rzadko… Muzyka to cud”.

Wydaje się, że ten filmowy dialog napisał sam pianista, bo doskonale oddaje jego credo. Dzięki filmowi z Paderewskim w roli głównej możemy zobaczyć, jak prezentował się na scenie, a zbliżenia rąk artysty pozwalają nam poznać jego wyjątkowy styl gry na fortepianie. To zapis niemal dokumentalny.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg