O prawo do zabijania

Sympatia autorów dokumentu do zwolenników aborcji jest w filmie wyraźnie widoczna.

Z filmu wynika, że ruch pro-life zdominowany jest przez mężczyzn, którzy chcą narzucić kobietom swoje zdanie, a to diametralnie mija się z faktami. Okazuje się, że twórcy filmu kontaktowali się z prominentnymi działaczkami organizacji antyaborcyjnych i nawet przeprowadzili z nimi długie wywiady, ale nie znalazły się one w filmie. Oczywiście zakłamuje to wymowę całości, bo większość krajowych organizacji pro-life prowadzona jest przez kobiety. Z badań Instytutu Gallusa, który przeprowadził badania obrazujące poparcie kobiet i mężczyzn dla zakazu aborcji, wynika, że różnice nie są znaczące. W ciągu ostatnich 4 lat poparcie to wśród kobiet wzrosło do 50, a mężczyzn do 46 procent. Obraz współczesnego ruchu pro-life zniekształca także fakt, że w filmie zamieszczono wiele materiałów archiwalnych z lat 80. i 90., podkreślając działania ekstremistów zaangażowanych w fizyczną przemoc wobec aborcjonistów i ich klinik. Najgłośniejsza sprawa dotyczyła zabójstwa dr. Tillera, szefa kliniki w Wichita w Kansas, specjalizującej się w tzw. późnych aborcjach. Został zastrzelony w swoim luterańskim kościele.

Protestancka klinika aborcyjna

Niektóre wypowiedzi zwolenników dostępu do aborcji wydają się szokujące. W tym jednego z protestanckich pastorów, kapelana wojskowego. – Nie pytaliśmy, dlaczego kobiety chcą aborcji. To nie nasza sprawa – mówi pastor, członek komitetu, który miał doradzać kobietom w sprawie aborcji. W Nowym Jorku w 1970 roku weszła w życie najbardziej liberalna wówczas ustawa wprowadzająca aborcję na życzenie w pierwszych dwóch trymestrach. – Zanim uchwalono to prawo, kobieta była wyjęta spod prawa. Duchowieństwo protestanckie otworzyło pierwszą legalną klinikę aborcyjną w Nowym Jorku. Wykonywano w niej 100 aborcji dziennie. To rozjuszyło Kościół katolicki – dodaje pastor.

Wprowadzanie przez kolejne stany obostrzeń i coraz większe poparcie Amerykanów dla ruchów pro-life budzą niepokój wśród działaczy pro-choice. W niektórych stanach wiele klinik zaprzestało przeprowadzania aborcji. Nie może się z tym pogodzić dr Colleen McNicholas, ginekolog, która podróżuje po kraju i przeprowadza aborcje. – Aborcje są potrzebne jak histerektomie. W konserwatywnych stanach dostęp do aborcji jest utrudniony. Stałam się więc lekarką skupiającą się na opiece aborcyjnej… Dla mnie aborcja jest częścią podstawowej opieki medycznej – skarży się w filmie.

Wtóruje jej inna zwolenniczka aborcji. – Podstawą demokracji jest stanowienie o własnym ciele. Brak takiego stanowienia jest podstawą reżimów totalitarnych.

Wydaje się jednak, że kuriozalne wywody proaborcyjnych feministek wywołują coraz mniejszy oddźwięk w amerykańskim społeczeństwie.

Podtytuł filmu dobrze oddaje polityczne zawirowania wokół tematu aborcji. Nienawiść, z jaką środowiska proaborcyjne i Partia Demokratyczna darzą Donalda Trumpa, przynajmniej w części wynika z jego poparcia dla ruchów pro-life. Mianowanie dwóch konserwatywnych sędziów Sądu Najwyższego może doprowadzić do zmiany prawa aborcyjnego. Może, ale nie musi. Już wcześniej, kiedy prezydent Ronald Reagan mianował sędzią SN Sandrę Day O’Connor, wydawało się, że jest szansa na obalenie orzeczenia. Uważana za konserwatystkę, pierwsza kobieta sędzia Sądu Najwyższego, głosowała jednak za utrzymaniem prawa do aborcji. SN, podtrzymując to prawo, postanowił na nowo je sformułować. Zdecydował, że stany mogą przekonywać kobiety, by donosiły ciążę, i mogą nakładać pewne ograniczenia, z czego stany rządzone przez republikanów obecnie korzystają. •

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg