Odkrywanie Bożego miłosierdzia

Jak w prosty i atrakcyjny sposób wyjaśnić dzieciom, czym jest miłosierdzie Boże i jak możemy go doświadczać na co dzień. Doskonałą pomocą może być książka Ewy K. Czaczkowskiej „Święta Faustyna i miłosierdzie Boże”.

Autorka bestsellerowej biografii Apostołki Bożego Miłosierdzia tym razem swą opowieść kieruje do najbardziej wymagającego, czyli dziecięcego odbiorcy. Okazją ku temu jest 20. rocznica kanonizacji Faustyny Kowalskiej i ogłoszenia przez Jana Pawła II w całym Kościele święta Bożego Miłosierdzia, które przypada w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. W barwnej książeczce, ilustrowanej sympatyczną, ale nie narzucającą się kreską Katarzyny Fus, autorka zabiera swych czytelników w pełną przygód samochodową podróż do Łagiewnik. Wraz z rodzicami wyruszają w nią Antoś i Helenka oraz jej ukochana pluszowa panda, która odegra w tej historii niebagatelną rolę. Dla dzieci jest to pierwsza w życiu pielgrzymka, a zarazem upragniony pierwszokomunijny prezent dla chłopca.

– Inspiracją były dla mnie dzieci moich przyjaciół, dla których naprawdę I Komunia jest wielkim i tylko religijnym wydarzeniem. Byłam zachwycona, kiedy Jaś na pytanie, co chce dostać w prezencie komunijnym, odpowiedział: tylko krzyż i Biblię, bo chce mieć swoje, gdyż starszy brat już ma. Stąd właśnie pojawiające się w opowieści sformułowania „najważniejsze wydarzenie w życiu” czy „najpiękniejszy prezent” – mówi „Gościowi” Ewa Czaczkowska. Staś, Jaś i Emma stali się też pierwszymi recenzentami jej książki. – Pod ich wpływem kilka określeń czy słów zastąpiłam prostszymi albo innymi. Do książki trafił też kot Nutka, który jest ulubieńcem tych dzieci – mówi autorka. Wyznaje, że zdaje sobie sprawę, jak trudno jest wytłumaczyć dziecku, czym jest Boże miłosierdzie, dlatego próbowała opowiadać o tym w sposób komunikatywny, a zarazem interesujący. Efekt tych starań jest bardzo dobry.

Nadszedł czas, aby się nauczyć

W książce ważne i potrzebne informacje podawane są w przystępnej formie. Autorka tłumaczy, czym jest „Dzienniczek” i wybiera z niego najważniejsze cytaty mówiące np. o pierwszym objawieniu Chrystusa siostrze Faustynie, kiedy wyraził życzenie namalowania obrazu „Jezu, ufam Tobie!” oraz ustanowienia święta Bożego Miłosierdzia. Dzieci odkrywają, jak Bóg okazuje miłosierdzie, bo bohaterem jest chłopiec, który niedawno przystąpił do I Komunii św., a wcześniej w związku z tym był u pierwszej spowiedzi. „Antek czytał, co siostra Faustyna usłyszała od Jezusa: »Jednego trzeba, aby grzesznik uchylił choć trochę drzwi serca swego na promień łaski miłosierdzia Bożego, a resztę już Bóg dopełni«. – O właśnie! – zawołała mama. – Trzeba tylko w sercu przyznać się do błędu, czyli do grzechu, i wyznać go przed Bogiem, który zawsze czeka na powrót dziecka. Antku, byłeś już u spowiedzi, to wiesz, jak to jest. – Tak. Po spowiedzi czułem się… – chłopiec chwilę się zastanawiał – lekko… czysto. I czułem, że przyjmując z takim czystym sercem Jezusa w Komunii Świętej, jestem z Nim bardzo, bardzo blisko – wyznał. – Chciałabym już przystąpić do pierwszej spowiedzi i do Pierwszej Komunii Świętej – powiedziała Helenka z nutą tęsknoty w głosie. Znowu przytuliła się do pandy Zuzi. Myślała o tym, że jeszcze rok musi czekać na ten moment”.

W swej opowieści autorka akcentuje znaczenie przekazu wiary w rodzinie. Rodzice Antosia i Helenki nie tylko tłumaczą dzieciom przypowieść o synu marnotrawnym, ale dzielą się z nimi osobistym doświadczaniem wiary i modlą się. „– Faustyna chorowała na gruźlicę płuc, bardzo cierpiała. A teraz – powiedziała mama, wyciągając z kieszeni różaniec – odmówmy Koronkę do Miłosierdzia Bożego. – Ale ja nie umiem – zaprotestowała Helenka. – Nadszedł czas, aby się nauczyć. To jest modlitwa, którą siostrze Faustynie podyktował sam Pan Jezus. I obiecał wiele łask wszystkim, którzy z wielką ufnością odmawiać ją będą, jeśli, oczywiście, będzie to zgodne z wolą Boga. Trzeba o tym zawsze pamiętać – mówiła mama, tłumacząc, jak odmawiać koronkę”. W tej niezwykłej podróży rodzice pomagają dzieciom znaleźć odpowiedź na pytanie, czy każdy powinien być miłosierny, i uczą, jak można okazywać ludziom miłosierdzie i przyjmować je od innych. W zrozumieniu tego pomagają opisane w książce historie.

Życiowe historie

Jest to pokazane przez historię najpierw udzielenia pomocy dziewczynce, która miała wypadek na rowerze, a z drugiej strony przyjęcia pomocy, kiedy rodzina, jadąc do Łagiewnik, sama potrzebowała pomocy podczas szalejącej burzy. A nawiązanie do przypowieści o miłosiernym Samarytaninie pomaga dzieciom odkryć, kim są samarytanie znad Wisły. „Nie musieliśmy zawozić Oli do gospody czy pensjonatu, bo tata zadzwonił po pogotowie, które udzieliło jej pomocy, i po policję, która poinformowała rodziców Oli. W czasach, o których opowiada Pismo Święte, nie było takich służb publicznych – tłumaczyła mama. – Gdyby mama nie zobaczyła Oli w rowie, a tata się nie zatrzymał, to Ola jeszcze by tam leżała. Bo nikt by jej nie pomógł – dodała Helenka, patrząc wymownie na brata. – No tak – przytaknął Antoś. – Albo gdybyś, mamo, udawała, że nie widzisz w rowie Oli, jak ten kapłan albo le-wi-ta, albo gdyby tata udawał, że nie słyszy, co mówisz do niego! O, to byłoby straszne! – podsumował, aż w samochodzie powiało grozą. – A ja dałam Oli swoją pandę – zauważyła Helenka głosem, w którym było tyle samo zadowolenia, co tęsknoty. – Helenko, postąpiłaś wspaniale. – Mama znowu przyszła z pomocą. – To była twoja ukochana przytulanka, ale oddałaś ją Oli, bo wiedziałaś, że cierpi i że ucieszy ją ta maskotka. – Może noga mniej ją bolała… – Dałaś przytulankę, bo tak ci podpowiedziało serduszko, prawda? – Tak. – Czyli zrobiłaś to, bo jesteś miłosierna, Helenko. – Mamy bardzo miłosierne dzieci, Kaju – powiedział tata, uśmiechając się do żony”.

Tato, czy ty ufasz?

Rodzinne mądrości przekazywane są dzieciom w postaci rymowanek, np. gdy mają zły humor: „Ej, towarzystwo w drugim rzędzie: Złości są jak ości, kłują. Rodzeństwo znało to powiedzenie taty. I wiedzieli, że ma rację”. – To jest podstawa, jeśli dziecko nie wyniesie wiary z domu rodzinnego, nie znaczy, że do tej wiary nie dojdzie, ale naprawdę będzie miało trudniejszą drogę, bo musi mieć łaskę, żeby takiego przewodnika spotkało. Najważniejszy jest dom i przykład rodziców, Kościół tego nie zastąpi. Czym karmisz dzieci, tym żyją” – podkreśla Czaczkowska. Stąd w książce pada m.in. ważne pytanie syna: „Tato, czy ty ufasz?”.

W czasie wizyty w klasztorze, w którym zmarła siostra Faustyna, Antoś czyta napis na tabliczce pod oknem jej celi: „Czuję dobrze, że posłannictwo moje nie kończy się ze śmiercią”. – Chciałam pokazać, że to nie jest przeszłość, zamknięta historia tylko, że Faustyna jest obecna i działa – mówi Ewa Czaczkowska. A jak? O tym dowiemy się w czasie spotkania z tajemniczą zakonnicą, którą dzieci spotykają na swej drodze… Jedna ważna podpowiedź Helenki dla czytelników: siostra miała piegi. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg