Wspólny protest song

„Mury” stały się hymnem protestów przeciwko reżimowi Alaksandra Łukaszenki. Śpiewając ten utwór w trudnym dla swojego kraju czasie, Białorusini wzięli przykład z Polaków i Katalończyków.

Podczas wieców wyborczych Swiatłany Cichanouskiej wielotysięczne tłumy, trzymające w dłoniach biało-czerwono-białe flagi, śpiewały: „Mur chutka ruchnie, ruchnie, ruchnie i pachavaje śviet stary!”. Później ta pieśń zabrzmiała podczas masowych protestów przeciwko sfałszowanym wyborom, a wkrótce w geście solidarności z Białorusinami zaczęto ją śpiewać niemal na całym świecie: od Australii, przez Rosję, po USA.

Przewrócić pal

Historia tego utworu sięga 1968 r. Wówczas kataloński bard Lluis Llach napisał pieśń „L’Estaca” („Pal”), będącą wyrazem sprzeciwu wobec dyktatury gen. Franco oraz niezgody na dalsze uzależnienie regionu od rządu w Madrycie. W utworze porównano ludzi do skrępowanych i przywiązanych do pala owiec, które muszą się zjednoczyć, aby odzyskać wolność. Piosenka szybko zdobyła ogromną popularność w całym kraju. Zaniepokojona tym faktem władza postanowiła zakazać jej wykonywania, a autora zmuszono do opuszczenia ojczyzny. Powrócił do niej dopiero w 1976 r., kilka miesięcy po śmierci generała. Wtedy po raz pierwszy od dłuższego czasu w Pałacu Sportu w Barcelonie wykonał swoją słynną pieśń. Pod sceną zapłonęło morze świec.

Nagranie z koncertu katalońskiego barda poruszyło Jacka Kaczmarskiego. W 1978 r., jako dwudziestoletni student polonistyki, sięgnął po gitarę i na motywach „L’Estaca” napisał „Mury”. W jego tekście zniewalający ludzi pal został zastąpiony murem. Za sprawą podniosłego refrenu, mówiącego m.in. o zerwaniu kajdan i połamaniu bata, piosenka szybko stała się hymnem Solidarności. Śpiewano ją podczas protestów w zakładach pracy i w ośrodkach internowania. Postrzeganie „Murów” jako protest songu, wymierzonego w komunistyczną władzę, nie spodobało się jednak samemu Kaczmarskiemu. Denerwowało go pomijanie przez śpiewające tłumy trzeciej zwrotki, w której ostrzegał przed rewolucją wymykającą się spod kontroli: „[śpiewak] patrzył na równy tłumów marsz, milczał, wsłuchany w kroków huk, a mury rosły, rosły, rosły, łańcuch kołysał się u nóg”. – To utwór antyrewolucyjny, utwór mówiący właśnie o moim przerażeniu masami ludzkimi, o mojej nieufności do ruchów masowych, a został odczytany jako hymn ruchu masowego. Czyli to jest największa porażka artystyczna w moim życiu – żalił się artysta w jednym z wywiadów.

Poeta z megafonem

W kolejnych latach piosenka „L’Estaca”, z oryginalnym tekstem Lluisa Llacha, zdobyła popularność na całym świecie. Przetłumaczono ją na wiele języków, m.in. na niemiecki, francuski, rosyjski, szwedzki, grecki, korsykański i jidysz. Utwór wykonywano nie tylko przy akompaniamencie gitary klasycznej czy fortepianu. Na warsztat wzięli go także muzycy grający tak różne gatunki jak folk, jazz i heavy metal.

W 2010 r. pochodzący z Tunezji artyści Lakadjina i Yasser Jeradi przetłumaczyli pieśń katalońskiego barda na język arabski. W ich wykonaniu stała się ona hymnem tzw. jaśminowej rewolucji, w wyniku której prezydent Zajn al-Abidin ibn Ali zrzekł się władzy. W tamtym czasie gorąco było nie tylko na ulicach Tunisu, ale także Mińska. Po kolejnych sfałszowanych wyborach trwały tam protesty opozycji, w których wziął udział m.in. Andrej Chadanowicz. Gdy 19 grudnia 2010 r. tłum zebrał się na placu Niepodległości, poeta wszedł na cokół pomnika Lenina. Wówczas po raz pierwszy wykonał publicznie słynną pieśń wolności, którą samodzielnie przetłumaczył na język białoruski. Zdążył wykrzyczeć przez megafon tylko dwie zwrotki i OMON zaczął pacyfikować demonstrantów. W tamtym czasie utwór nie zdobył dużej popularności, ale stał się rozpoznawalny w środowisku białoruskich opozycjonistów.

W odróżnieniu od tunezyjskich artystów Andrej Chadanowicz zainspirował się tekstem Jacka Kaczmarskiego, a nie Lluisa Llacha. Białoruski poeta usłyszał „Mury” po raz pierwszy w 1996 r., podczas wizyty w redakcji Polskiego Radia w Warszawie. „Nie zrozumiałem nawet połowy, bo mój polski był wtedy niemal zerowy, jednak piosenka wywarła na mnie ogromne wrażenie. Bywają takie momenty, kiedy słuchasz zagranicznego poety czytającego swoje wiersze, zanim przekaże mikrofon tłumaczowi. I choć nie rozumiesz ani słowa, na twoich oczach, w powietrzu gęstnieją, kondensują się jakieś wersy w obcym języku, które później, kiedy słyszysz tłumaczenie, okazują się najlepszymi obrazami wierszem” – pisał w artykule poświęconym „Murom”.

Nowe zwrotki

Po stłumionych dziesięć lat temu demonstracjach Andrej Chadanowicz usłyszał od przyjaciół, że zaśpiewana przez niego piosenka wlała w ich serca nadzieję. „W ciągu tych trzech minut wydawało mi się, że wszystko może się dobrze skończyć” – powiedziała mu znajoma. W reakcji na podobne opinie poeta postanowił rozpocząć pracę nad płytą z utworami barda Solidarności. W jej nagraniu wzięła udział m.in. pochodząca z Kazachstanu kompozytorka i organistka Olga Podgajska. Dzięki albumowi „Mury. Andrej Chadanowicz śpiewa Jacka Kaczmarskiego” przetłumaczona na język białoruski pieśń dotarła do mieszkańców kraju rządzonego przez Łukaszenkę. Prawdziwą popularność zdobyła jednak dopiero podczas tegorocznych protestów. Wraz z piosenką „Pieriemien!” („Chcemy zmian!”), autorstwa legendy radzieckiego rocka Wiktora Coja, weszła do kanonu utworów białoruskiego ruchu sprzeciwu. – „Mury” są kojarzone z nadzieją na zmianę, ich tekst znają dziesiątki tysięcy ludzi. Piosenka jest energetyczna, działa na odbiorcę. Osobiście się przekonałem, że podczas jej wykonania można przezwyciężyć strach przed nieludzkim i brutalnym zachowaniem białoruskiego reżimu. – mówił w jednym z wywiadów Andrej Chadanowicz.

W rozmowach z dziennikarzami białoruski tłumacz „Murów” podkreślał, że podobnie jak Jacek Kaczmarski oraz Lluís Llach wypełnił misję przekazania tej piosenki ludziom, a później zaczęła ona żyć własnym życiem. Najlepszym dowodem na to są nie tylko jej różnorodne aranżacje, ale także dopisywane przez protestujących Białorusinów nowe zwrotki. Pojawiają się w nich odniesienia do obecnej sytuacji.

Mury runą?

Przetłumaczone na język naszych wschodnich sąsiadów „Mury” doczekały się nowych aranżacji przygotowanych przez polskich artystów. W ostatnim czasie na warsztat wzięli je m.in. Halina Mlynkova i Łukasz Zagrobelny. Z kolei we wrocławskim Teatrze Muzycznym „Capitol” kilkudziesięciu aktorów i wokalistów zaśpiewało ten utwór z tekstem polsko-białoruskim. Na wspólne wykonanie piosenki spontanicznie decydują się także uczestnicy organizowanych w Polsce zgromadzeń, będących wyrazem poparcia dla ludzi walczących z reżimem Łukaszenki. Rozmawiam z jedną z mieszkających w naszym kraju Białorusinek, która regularnie bierze udział w takich demonstracjach. Czy wierzy, że mury naprawdę runą? – Bardzo bym chciała. Teraz najważniejsze jest, aby świat nie zapomniał o tym, że nasza ojczyzna pozostaje w rękach człowieka, który nie ma żadnych skrupułów, aby walczyć z własnym narodem. Wiele dobrego w tej sprawie robią polscy dziennikarze. To w dużej mierze dzięki nim Europa może zobaczyć, jak białoruskie służby zachowują się w stosunku do swoich rodaków – mówi.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg