Brewiarz Rilkego

Dystansował się od chrześcijaństwa, a jednak wiersze Rainera Marii Rilkego nieustannie krążą wokół chrześcijańskich pojęć. Wiele z nich jest modlitwami.

Na dźwięk nazwiska „Rilke” zawsze przychodzą mi do głowy pierwsze słowa wiersza Zbigniewa Herberta „Do Ryszarda Krynickiego – list”:

Niewiele zostanie Ryszardzie naprawdę niewiele z poezji tego szalonego wieku na pewno Rilke Eliot kilku innych dostojnych szamanów którzy znali sekret zaklinania słów formy odpornej na działanie czasu bez czego nie ma frazy godnej pamiętania a mowa jest jak piasek

Zwróćmy uwagę na tę szczególną hierarchię: Rilke, Eliot i „kilku innych” – niewymienionych nawet z nazwiska. Znaleźć się na szczycie zestawienia sporządzonego przez innego wybitnego poetę XX wieku wydaje się nobilitacją, certyfikatem jakości trudnym do podważenia. I rzeczywiście, w rozmaitych rankingach twórczości ubiegłego stulecia (a bywa, że i wszech czasów) nazwisko Rilkego zwykle się pojawia. Czy jednak za owym powszechnym uznaniem wielkości autora „Elegii duinejskich”, idzie powszechność odczytania jego twórczości? Wydaje się, że – zwłaszcza w Polsce – Rainer Maria Rilke pozostaje ciągle poetą mało czytanym. O ile twórczość drugiego z przywołanych w wierszu Herberta z nazwiska twórców, Eliota, wydaje się u nas dość mocno zgłębiona, a jej wpływu na polską literaturę nie sposób przecenić, o tyle większość Polaków miałaby zapewne problem z przytoczeniem nawet jednego tytułu wiersza Rilkego, nie mówiąc już o cytowaniu większych fragmentów. Poeta i tłumacz Artur Międzyrzecki tak kiedyś ujął ten fenomen: „Sława Rilkego jest u nas szczególna: wielka wśród poetów i krytyków, omija szersze grono czytelników poezji”.

Poeta trudny

Dlaczego tak się dzieje? Z pewnością bariera tkwi po części w samej twórczości autora „Księgi godzin”: „Rainer Maria Rilke ma wśród badaczy i czytelników opinię poety »trudnego«, którego twórczość, ze względu na gęsty od metafor i symboli język oraz odległe, niełatwe niekiedy do uchwycenia odniesienia i nawiązania, stanowi nie lada wyzwanie także dla odbiorcy władającego niemieckim jako językiem ojczystym” – pisze o tej liryce prof. Jerzy Kałążny. Cóż dopiero mają powiedzieć czytelnicy, którzy niemieckim nie władają w ogóle i którzy skazani są wyłącznie na tłumaczenia?

Przekładów tych było zresztą wcale niemało: w dwudziestoleciu międzywojennym dokonywał ich Witold Hulewicz, po wojnie – Mieczysław Jastrun, na przełomie XX i XXI wieku – Adam Pomorski, a przed dwoma laty opublikowano „Poezje zebrane” Rilkego w przekładzie Andrzeja Lama. Już wcześniej, w 2005 r., nakładem Biblioteki „Toposu” – sopockiego dwumiesięcznika, który ma duże zasługi w przybliżaniu twórczości austriackiego poety – ukazała się w przekładzie Lama „Księga o życiu mnicha” (z tego wydania pochodzą wszystkie cytaty poezji Rilkego w niniejszym artykule). Utwór stanowi część większego zbioru, zatytułowanego „Księga godzin”, który Rilke opublikował w 1905 roku.

„Księga o życiu mnicha”, napisana pod wpływem podróży do Rosji, to tekst niezwykły. W pierwotnej wersji stanowiła cykl „Modlitw” prawosławnego mnicha, malarza ikon. Pomiędzy wierszami autor umieścił coś w rodzaju „didaskaliów”, w których ów główny bohater zapisuje okoliczności powstania tekstu: miejsce, porę dnia, pogodę, stan ducha. Nie na darmo mówi się więc o „Księdze godzin” jako o „brewiarzu” Rilkego – zresztą nawiązanie w tytule do liturgii godzin wydaje się oczywiste.

Dokoła Boga

„»Księga godzin« – brewiarz Rilkego – może zadziwić swoją teologiczną i antropologiczną głębią. Ten modlitewnik świeckiego człowieka kładę blisko Liturgii godzin, kapłańskiego brewiarza. Gdyby człowiek świecki nigdy mnie nie zainspirował, okazałbym się naiwnym księdzem” – zwierzał się kiedyś ks. Krzysztof Grzywocz, ceniony rekolekcjonista i teolog, zaginiony przed trzema laty w Alpach. Podobne inspiracje są tym bardziej niezwykłe, że sam Rilke w swoich wypowiedziach pozapoetyckich od chrześcijaństwa dość mocno się dystansował. Z drugiej jednak strony jego wiersze nieustannie krążą wokół chrześcijańskich pojęć, a interpretacja „Księgi o życiu mnicha” nie jest możliwa bez odniesienia do naszej wiary:

Dokoła Boga, wieży prastarej, krążę przez lat tysiące; nie wiem, sokołem jestem czy wiatrem, czy wielkim śpiewem może... Jaki więc jest Bóg Rilkego? Tak jak w chrześcijaństwie, jest On niewątpliwie Bogiem bliskim: Sąsiedzie Boże, jeśli cię czasami pukaniem niepokoję w długą noc – to stąd, że słyszę twój oddech zbyt rzadko i wiem: ty w swojej sali jesteś sam. Gdy czegoś potrzebujesz nikt nie czeka, by napój pragnącemu podać w dłoń: Ja słucham zawsze. Daj mi mały znak. Ja jestem blisko. Pomiędzy nami tylko cienka ściana – przypadek czysty; może zdarzyć się: wołanie twoich albo moich ust – i ona pada bezdźwięcznie, w ciszy. Bo jest z obrazów twoich zbudowana. Tak jesteś ciemny

Owa bliskość wyraża się w cytowanym wierszu przypisaniem Bogu roli „sąsiada”, w dodatku cierpiącego z powodu samotności. Prof. Zofia Zarębianka, interpretując ten wiersz, zwraca uwagę na specyficzne „odwrócenie” biblijnej sytuacji. W Apokalipsie św. Jana to Bóg mówi: „Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną” (Ap 3,20). U Rilkego „pukającym” jest podmiot liryczny. To on dobija się do Boga – nie przez drzwi, a przez ścianę – co istotne, zbudowaną „z obrazów” Boga. Poeta mówi tym samym, że naszą największą przeszkodą w kontakcie z Bogiem są mylne wyobrażenia o Nim.

Jeśli coś mogłoby niepokoić w tym fragmencie, to jedynie mocno wyeksponowane „ja” – na wzór romantycznych poetów podkreślające, jak wiele zależy od działania podmiotu lirycznego („Ja słucham zawsze”, „Ja jestem blisko”). Jednak podkreślić trzeba, że jest to tylko pewien etap rozmowy ze Stwórcą. Na przykład w jednym z kolejnych wierszy cyklu podmiot wyznaje:

Tak jesteś wielki, że mnie nie ma wcale, kiedy się tylko znajdę w twej bliskości. Tak jesteś ciemny; ślad mojej jasności u twego boku traci wszelki sens.

Dodajmy, że owej „ciemności” Boga bohater doświadcza – paradoksalnie – pod wpływem spotkania z Jego światłem. Również i ta wizja bliska jest doświadczeniom chrześcijańskich mistyków. „Podobnie jak światło, im jest silniejsze, tym więcej oślepia wzrok sowy, lub jak słońce, które zaćmiewa władzę wzroku u tego, kto się weń wpatruje, ponieważ siła jego jest większa niż wytrzymałość wzroku. Tak i owo boskie światło kontemplacji, skoro przenika do duszy, nie będącej jeszcze dostatecznie oświeconą, sprawia w niej ciemności duchowe. Nie tylko bowiem przekracza miarę jej pojemności, lecz również zaciemnia i pozbawia ją możności posługiwania się naturalną inteligencją” – pisał w swojej „Nocy ciemnej” św. Jan od Krzyża.

Co zrobisz, kiedy umrę?

Odwrócenie ról, o którym wspomina prof. Zofia Zarębianka, najsilniej ujawnia się w przejmującym fragmencie:

Śmiała to wizja: Bóg, któremu człowiek jest – jak pisze prof. Zarębianka – „niezbędnie potrzebny do... istnienia i szczęścia”. Ale czy taki właśnie obraz Boga – płaczącego nad śmiercią Łazarza, ale i nad Jerozolimą, która nie rozpoznała czasu swojego nawiedzenia – nie został przedstawiony na kartach Pisma Świętego? To Bóg czuły, któremu bardziej niż na czymkolwiek innym zależy na człowieku – jego życiu i zbawieniu. Oczywiście można zastanawiać się, czy słowa: „Ze mną utracisz także twój sens” nie są poetyckim przerysowaniem, jednak z całą pewnością podkreślają one głębię i siłę miłości, którą Bóg kocha człowieka. Znamienne, że pokrewna wizja – prawdopodobnie zresztą zainspirowana wierszem Rilkego, o czym świadczyć może pierwszy wers – znalazła się w najnowszym tomie ks. Jerzego Szymika „Ogród”:

co zrobisz, jak Ci umrę? co zrobisz z tą wyrwą nie do zastąpienia przecież nikim innym, wyrwą, którą będziesz musiał wycierpieć? Nie mam innego życia niż moje i nie wiem, jak to jest mieć inne. Stąd to ubóstwo, ta skromna perspektywa, ten kąt, pod którym widzę, czuję, myślę

Profesor katolickiej teologii, ponad wiek później, mówi więc rzecz bardzo podobną jak Rilke: że śmierć człowieka powoduje „wyrwę nie do zastąpienia”, którą Bóg „będzie musiał wycierpieć”. Zaznacza wprawdzie, że pisze z własnej „skromnej perspektywy”, ale w pierwszych wersach zawarte jest głębokie przekonanie, że tę perspektywę podziela Bóg, w którego oczach każdy z nas jest drogi. Wydaje się, że była ona bliska także Rilkemu. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg